piątek, 19 marzec 2010 11:08

Robert Potocki: Ukraina w geopolitycznej strategii Stanów Zjednoczonych

Oceń ten artykuł
(1 głos)
alt dr Robert Potocki Recenzja: Maciej Olchawa, Imperialna Rozgrywka. Ukraina w geopolitycznej strategii Stanów Zjednoczonych, Wydawnictwo Arcana, Kraków 2009, 247 ss.
Po niedawno opublikowanej rozprawie Tomasza Kapuśniaka[1] na polskim rynku wydawniczym ukazała się kolejna pozycja z zakresu geopolityki poświęcona tematyce naddnieprzańskiej. O ile ta pierwsza pokazuje raczej wielka grę między UE, USA i Rosją, w której stawką są polityczne wpływy w Kijowie, o tyle w recenzowanej rozprawie mamy raczej do czynienia z Ukrainą postrzeganą jako sworzeń geopolityczny. Sam autor należy do stosunkowo młodego pokolenia badaczy tej problematyki. Jest on absolwentem Loyola University Chicago i europeistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Obecnie pracuje jako doradca w Parlamencie Europejskim. Ponadto jest on członkiem redakcji pisma „Nowa Ukraina".

Wspomniana książka składa się z pięciu zasadniczych rozdziałów poświęconych kolejno następującej tematyce: idei imperialnej w amerykańskim dyskursie publicznym (s. 23-69), relacjom na linii Waszyngton-Kijów do 2004 roku (s. 71-102), ukraińskiej polityce balansowania między NATO a Rosją (s. 103-132), geostrategii Morza Czarnego (s. 133-159) oraz współpracy wojskowej z USA (s. 161-195). Całość rozprawy uzupełniają wstęp, zakończenie, bibliografia oraz aneks w języku angielskim, będący w dużym skrócie przekładem wprowadzenia do tematyki oraz części poświęconej tematyce czarnomorskiej. Jej fragmenty były już także publikowane swego czasu na łamach „Arcanów"[2]. Niestety już na samym początku książki wkradły się pewne niedociągnięcia konstrukcyjne, gdyż sam autor wspomina, co prawda o sześciu rozdziałach (s. 19-22), tylko nie bardzo wiadomo, gdzie zapodział się ten pierwszy. Ze wstępu: Imperialny poker (s. 9-22), możemy się jedynie domyślać, że w tym przypadku część I to wspomniane tytułowe wprowadzenie. Ponadto to co dla autora w podtytule jest strategią geopolityczną w uwagach początkowych nosi już nazwę partnerstwa strategicznego (s. 19).

Punktem wyjścia - tak samo, jak w przypadku T. Kapuśniaka - do rozważań o tym geopolitycznie osiowym kraju jest koncepcja Wielkiej Szachownicy Zbigniewa Brzezińskiego (s. 9), który nie omieszkał zauważyć, że „[...] samo istnienie niepodległego państwa ukraińskiego pomaga przekształcić Rosję. Bez Ukrainy Rosja przestaje być imperium eurazjatyckim: może wciąż próbować zdobyć status imperialny, lecz byłaby wówczas imperium głównie azjatyckim"[3]. Szkoda jednak, że w tym miejscu autor nie pokusił się o zaprezentowanie całej złożonej perspektywy geopolitycznej USA wobec Ukrainy. Na zasadzie antytezy w stosunku to argumentacji Z. Brzezińskiego można wywołać chociażby argumenty z zakresu paleopolityki Patricka Buchanana[4]. Natomiast stosunek M. Olchawy do Rosji przypomina nieco argumentację zaczerpniętą z Nowej Zimnej Wojny Edwarda Lucasa. Ponadto omawiając problematykę wielkomocarstwową znajduje się on pod przemożnym wpływem „imperiologii" Andrzeja Nowaka[5].

Autor rozpoczyna swe rozważania od refleksji na temat idei imperium we współczesnej amerykańskiej myśli politycznej. I tu trzeba to mocno podkreślić robi to ze znawstwem i pasją równocześnie. Tym niemniej odpowiedź na pytanie: czy USA są imperium? jest niejednoznaczna, a na dodatek odpowiedź na to zagadnienie jest w gruncie rzeczy zależna, od tego jak definiujemy to pojęcie. Ponadto przy okazji tej części recenzentowi nasuwają się kolejne dwie, zasadnicze refleksje. Po pierwsze: jednym z pierwszych autorów, który zapoczątkował debatę imperialną w USA był Andrew Bacevich, zaś jednym z ostatnio wydanych neokonserwatysta Robert Kagan i Parag Khanna (doradca Baracka Obamy)[6]. Po drugie wreszcie - mówiąc o amerykańskim imperium mówimy głównie o jego postnowoczesnej perspektywie, gdzie zasadniczym celem jest zaznaczenie obecności militarnej wojskowej i politycznej na obszarach kluczowych ze względów bezpieczeństwa oraz penetracja środowisk wojskowych krajów znajdujących się w sferze zainteresowania wielkomocarstwowego. Tymczasem w Rosji mamy w wielkiej polityce do czyniena raczej z problemem retradycjonalizacji tego pojęcia[7].

Maciej Olchawa nie waha się w kolejnych akapitach zaprezentować rosyjską „obsesję" na punkcie Ukrainy. W tym przypadku recenzent podziela uwagę, że swego rodzaju punktem przełomowym w tych stosunkach dwustronnych była pomarańczowa rewolucja (s. 59). Tym niemniej ograniczenie przyszłości polityki kremlowskiej wyłącznie do ruchu młodzieżowego „Nasi" jest zaledwie zarysowaniem pewnego problemu, któremu na imię demokracja suwerenna[8]. To właśnie w jej ramach zorganizowano - wzorując się zresztą na Inicjatywie Obywatelskiej PORA![9] - to co jej przeciwnicy określili z czasem mianem Putinjugend. Do tego także należałoby wspomnieć o nowym systemie normatywnym, który ogranicza wolności obywatelskie oraz wprowadza koncesjonowane organizacje pozarządowe[10].

Kolejnym zagadnieniem, które podejmuje prezentowany autor są dwustronne relacje amerykańsko-ukraińskie w latach 1991-2004. Niewątpliwie początkowe kontakty zdominował posowiecki arsenał jądrowy oraz problem gwarancji bezpieczeństwa dla Kijowa. Tym niemniej wiele nieporozumień wyrosło w tym czasie wokół tzw. Chicken Kiev[11], które w Kijowie oraz zachodnich mediach zinterpretowano jako sprzeciw Waszyngtonu wobec potencjalnej secesji Ukrainy z ZSRR. Tymczasem, jak po latach sugeruje to Brent Scowcraft ówczesnemu prezydentowi USA George Bushowi seniorowi chodziło przede wszystkim o to by kraj ten nie uległ dezintegracji na wzór Jugosławii[12]. Innym problemem, które negatywnie odbiło się na tych relacjach była afera wokół systemów radarowych Kolczuga, które - o czym autor nie wspomina - trafiły nie do Iraku, lecz Chin (s. 81-84) oraz mord polityczny na dziennikarzu śledczym Georgiju Gongadze. Szkoda, że autor w tym miejscu nie zaprezentował reakcji USA na skandal kasetowy mjra Mykoły Melnyczenki oraz początek protestów obywatelskich pod hasłem: Powstań Ukraino! Także mówiąc o Rosji nie sposób nie wskazać na jej strategie penetracyjne stosowane wobec Kijowa[13]. Ponadto kiedy mówimy o reorientacji polityki zagranicznej prezydenta Leonida Kuczmy w kierunku wschodnim pod koniec jego kadencji, to warto także zwrócić uwagę na uwarunkowania geopolityczne.

Otóż zdaniem ukraińskiego geoanalityka Anatolija Halczyńskiego podczas spotkania grupy G-8 26-27 VI 2002 roku w Kanadzie doszło do porozumienia amerykańsko-rosyjskiego na następujących warunkach: (1) celem ugody jest odtworzenie świata dwubiegunowego i wzajemne uznanie stref wpływów; (2) należy podjąć wspólną walkę z politycznym ekstremizmem i międzynarodowym terroryzmem; (3) USA uznają nadrzędność interesów geopolitycznych Rosji na obszarze przestrzeni postsowieckiej; (4) układające się mocarstwa zdecydowały się na wywieranie wpływu na politykę krajów UE[14].

Jedną z lepszych części recenzowanej książki jest niewątpliwie rozdział poświęcony kwestii przynależności Kijowa do NATO. Problem ten, jak wykazała to chociażby wojna sierpniowa oraz dwie „wojny gazowe" stanowi dla Moskwy swego rodzaju cienką czerwoną linię[15]. Autor prezentuje w tym przypadku przede wszystkim perspektywę rosyjską, a następnie rozdarcie Ukrainy, które przybrało znamiona polityki wielowektorowości. Natomiast z perspektywy Kijowa kwestia współpracy ze wspomnianym paktem wojskowym powinna być postrzegana w dwóch wymiarach. Po pierwsze - militarnym, gdyż Ukraina jako sworzeń geopolityczny jest postrzegana jako klucz do Eurazji, Bałkanów i Bliskiego Wschodu oraz niezbędny element wielkomocarstowego imperium rosyjskiego. Kwestia wielkiej gry została przez autora nakreślona ze znajomością tematu i pewną dbałością o szczegóły. Maciej Olchawa słusznie zauważa także, że NATO jest jednak strukturą wielonarodową, i w konsekwencji panujący w jej ramach pluralizm polityczny nie ułatwia wzajemnego zbliżenia, zwłaszcza, że niektóre państwa europejskie skłonne są brać pod uwagę argumentację kremlowską. Po drugie wreszcie - kwestię tą należy postrzegać także w wymiarze wewnętrznym, jako element rozgrywek politycznych nad Dnieprem oraz w perspektywie działalności różnego rodzaju organizacji (w tym także określonych grup nacisku, lobbingu oraz agentury wpływu), które opowiadają się przeciwko jakiejkolwiek obecności wojskowej Zachodu na terytorium Ukrainy[16]. Należy także pamiętać, że większość obywateli tego kraju jest przeciwna lub wręcz obojętna wobec potencjalnej przynależności do tego rodzaju ugrupowania wojskowego. Jest to pozostałość jeszcze po okresie sowieckim, kiedy prezentowano go jako główne zagrożenie dla bezpieczeństwa światowego i potencjalnego agresora. Paradoksalnie właśnie ten stereotyp został na przełomie wieków potwierdzony przez wojnę w Jugosławii (1999) oraz Iraku (2003). Także kiedy jest mowa o ukraińskich aspiracjach do struktur euratlantyckich to warto byłoby skupić się także na roli Kijowa w ramach Partnerstwa dla Pokoju, spełnieniu kryteriów formalnych, instytucjonalnych i organizacyjnych[17] czy też obecności wojskowej w Iraku w ramach sił stabilizacyjnych[18]. Także w pewnej perspektywie czasowej debata na temat rozszerzenia powinna być raczej ukierunkowana na „nieprzekonanych". I rzecz najważniejsza, potencjalna przynależność (lub jej brak) tego kraju do NATO na lata określi relacje na linii Zachód-Moskwa. Zwłaszcza, że w opinii tej ostatniej przybliżenie tego aliansu militarnego do bezpośrednich granic na kierunku południowo-wschodnim, stawia Rosję nie tylko w obliczu „zagrożenia geostrategicznego", lecz także osłabia jej potencjał militarny[19], w pierwszej zaś kolejności wpływa na los Floty Czarnomorskiej. W konsekwencji pozycja mocarstwowa Kremla nad Morzem Czarnym zostałaby mocno zredukowana, co nie pozostałoby bez wpływu na układ sił we wschodniej część Śródziemnomorza i Azji Środkowej. Z drugiej jednak strony Moskwa posiada na Ukrainie znaczne możliwości destabilizacji (nacisk gospodarczy, szantaż energetyczny, problem delimitacji granicy lądowej, agentura)[20], choć rozlegają się także głosy postulujące „przehandlowanie" rosyjskiej akceptacji dla integracji euratlantyckiej w zamian za uznanie separatystycznych aspiracji Krymu[21].

Rozdział poświęcony bezpieczeństwu obszaru czarnomorskiemu w sposób najbardziej pełny dostarcza nam argumentów, dlaczego z perspektywy Zachodu Ukraina to sworzeń geopolityczny. Autor w tym przypadku szczegółowo relacjonuje nam uwarunkowania zarówno rosyjskiej, jak i amerykańskiej obecności wojskowej w tym akwenie. Recenzent analizując wspomniane fragmenty tekstu odnosi wrażenie, że dla współczesnych Ukraińców Sewastopol jest tym, czym dla II Rzeczpospolitej było Wolne Miasto Gdańsk. Także przydałaby się pewna refleksja historyczna nad znaczeniem tego regionu dla historii pogranicza Europy i Eurazji[22]. Równie ciekawe są dywagacje Macieja Olchawy dotyczące następstw wojny kaukaskiej 2008 roku dla tego kraju. Szkoda jednak, że w zasadzie ogranicza się one głównie do kwestii krymskiej.

W tym miejscu należałoby już, zatem także określić stanowisko Kijowa wobec wojny sierpniowej. Od czasu pomarańczowej rewolucji na obszarze Międzymorza nastąpiło zbliżenie Ukrainy do Polski i Gruzji, które w podtekście skierowane było przeciw rosyjskiej dominacji na obszarze postsowieckim. W tym kontekście państwo to w sposób systematyczny dostarczało Tbilisi ciężki sprzęt wojskowy, systemy obrony przeciwlotniczej oraz odpowiednich instruktorów. W okresie trwania konfliktu zbrojnego z Rosją nie można także wykluczyć udziału w walce po stronie gruzińskiej kilku ukraińskich specjalistów oraz ochotników. Także sam prezydent Wiktor Juszczenko w sposób wyraźny opowiedział się po tej stronie, co zostało wyartykułowane podczas jego wizyty w Tbilisi (wraz z prezydentem Lechem Kaczyńskim) oraz opublikowanie dekretu, w którym zabroniono Flocie Czarnomorskiej zawijania do portów ukraińskich w przypadku udziału w walkach. Natomiast ówczesna premier Julia Tymoszenko zachowała daleko idącą powściągliwość, z kolei lider Partii Regionów poparł stanowisko Rosji. W tych dwóch ostatnich postawach wyraźnie chodziło już o zbliżającą się kampania wyborczą na urząd prezydenta. W tym miejscu należy także dodać, że niepodległość Abchazji i Osetii Południowej poparły organizacje rosyjskie na Krymie[23]. Właśnie za tą postawę prezydenta Ukrainy Kreml oskarżał go o gloryfikowanie faszyzmu, manipulowanie historią oraz sprowokowano drugą „wojnę gazową". Jednakże z perspektywy Kijowa, w wyniku tego konfliktu dokonano ograniczonej redyslokacji wojsk na Wschód, podjęto modernizację obrony przeciwlotniczej oraz wzmocniono garnizony na Krymie. Jednakże jak pisze Antoni Rybczyński, powołując się na rosyjskiego analityka wojskowego Piotra, Felgenhauera (który swego czasu bezbłędnie rozszyfrował strategię Kremla wobec Gruzji i zapowiedział inwazję tego kraju) w wyniku kryzysu finansowego 2009 roku i zapaści finansowej ukraińskie siły zbrojne mogą utracić w przeciągu dwu lat zdolność bojową. „Dokładnie tyle czasu zajmie rosyjskiej armii osiągnięcie poziomu wyszkolenia i uzbrojenia umożliwiającego prowadzenie dużej, regularnej wojny z Ukrainą"[24].

Z kolei ostatnia już część recenzowanego opracowania poświęcona jest szeroko rozumianej współpracy na polu bezpieczeństwa z Waszyngtonem. I co jest ważne w tym przypadku autor omawia zarówno sektor hard power, jak i wybrane zagadnienia z zakresu jego „miękkiego" odpowiednika. W tym miejscu należy przypomnieć, że współczesna Ukraina to nie tylko państwo, które jako jedno z nielicznych zrezygnowało z posiadania broni atomowej odziedziczonej jeszcze po ZSRR[25], ale też liczne i mobilne siły zbrojne (w tym rezerwa strategiczna), znaczny potencjał wojskowo-przemysłowo, licząca się baza naukowo-techniczna w tym zakresie, szczególnie na obszarze rozwoju broni pancernej, lotnictwa transportowego, systemów przeciwlotniczych oraz technologii kosmicznych. Ponadto do chwili obecnej jest to tzw. „państwo progowe" zdolne do samodzielnej budowy arsenału jądrowego[26].

Z kolei w samym już podsumowaniu M. Olchawa kreśli dwa możliwe scenariusze rozwoju stosunków na linii Kijów-Moskwa. W przypadku przyjęcia przez USA na obszarze postsowieckim parytetu Russia first w zamian za pomoc w ograniczeniu nuklearnych aspiracji Iranu i pomoc w wojnie asymetrycznej należy liczyć się z nasileniem tendencji neoimperialnych. Z kolei w przypadku uznania Ukrainy za klucz do zbiorowego bezpieczeństwa i pluralizmu geopolitycznego na terenie Eurazji może doprowadzić to do samoograniczenia wielkomocarstwowych aspiracji Kremla (s. s. 189-192). Autor wręcz wyznaje pogląd, że „Gdyby Ukraina była członkiem NATO, Rosja nie odważyłaby się jej zaatakować" (s. 192). Temu poglądowi są także podporządkowane rekomendacje. Zdaniem recenzenta sprawa ta nie jest jednak aż tak oczywista. W zasadzie wypada się zgodzić z przytoczonym nieco wyżej cytatem, gdyż ten krok wywołałby wojnę globalną. Jednakże jak wcześniej już sygnalizowano Moskwa może doprowadzić na Ukrainie do niepokojów społecznych (głównie we wschodnich obwodach), poprzeć tendencje separatystyczne Krymu, i to zarówno pod pretekstem prawa do samostanowienia narodów, jak i obrony obywateli rosyjskich (casus Gruzji w 2008 roku). Nie bez znaczenia jest także rola i stanowisko Unii Europejskiej, o czym autor w ogóle nie wspomina. Z tej perspektywy istotniejsza raczej wydaje się modernizacja społeczno-gospodarcza kraju (aby wzmocnić suwerenność ekonomiczną), wspieranie procesów demokratyzacyjnych (aby doprowadzić do desowietyzacji) oraz przebudowa systemu politycznego (aby zbudować stabilną demokrację) oraz wyważone stosunki zarówno z Rosją, jak i USA. Zdaniem recenzenta Ukraina ma szanse wstąpienia do struktur euratlantyckich dopiero wówczas, gdy dokona nie tylko pożądanej restrukturyzacji sił zbrojnych, lecz zbuduje stabilne i przewidywalne państwo oraz pozyska dla tego celu Unię Europejską (głównie Francję i Niemcy). A wówczas i Stany Zjednoczone będą na tyle zdecydowane, aby zrealizować ten dalekosiężny priorytet geostrategiczny[27]. W tym także przypadku już na samo zakończenie powstaje pytanie retoryczne: co Polska może zrobić dla Kijowa, aby ten cel został skutecznie zrealizowany? Na razie wybór należy wyłącznie do samych Ukraińców[28].

W sumie należy zaznaczyć, ze recenzowana rozprawa jest napisana stosunkowo przejrzystym językiem, w oparciu o niezwykle bogatą literaturę anglojęzyczną. Niekiedy jednak odnosi się wrażenie, że autor popada w przesadną drobiazgowość, niekiedy zaś czuje się pewien niedosyt z powodu zbyt pobieżnego (np. w kwestii pomarańczowej rewolucji) lub wąskiego potraktowania pewnych wątków tematycznych (problem tzw.: „kolorowych kontrrewolucji" został sprowadzony do ruchu „Nasi"). W tekście piszący natknął się także na literówki oraz kilka powtórek przytaczanych cytatów. Ponadto recenzent odnosi wrażenie, że tytułowa praca jest bardziej adresowana, do amerykańskiego, niż polskiego czytelnika. Po drugie - wygląda na to, że autor postawił sobie ambitne zadanie przekonanie „już przekonanych" na temat geopolitycznej wartości i pozycji Ukrainy. Niemniej jednak przynosi ona szereg nowych informacji prezentujących zachodni punkt widzenia.


[1] T. Kapuśniak, Ukraina jako obszar wpływów międzynarodowych po zimnej wojnie, Lublin 2008, zwłaszcza s. 168-200. Por. także: Ukraina w stosunkach międzynarodowych, red. M. Pietras, T. Kapuśniak, Lublin 2007.
[2] M. Olchawa, Krym, Ukraina, Rosja, NATO, „Arcana" 2008, nr 6(84), s. 44-62.
[3] Z. Brzeziński, Wielka Szachownica: Główne cele polityki amerykańskiej, Warszawa 1997, s. 56.
[4] P. Buchanan, Dzień sądu, czyli jak pycha, ideologia i chciwość niszczą Amerykę, Wrocław 2008, s.. 108-111, 223-226.
[5] A. Nowak, Ab Imperio - nowe spojrzenie na historię Rosji, „Przegląd Wschodni" 2003, t. VIII, nr 3(31), s. 605-630. Por. także: Rosja i Europa Wschodnia: „imperiologia" stosowana, red. A. Nowak, Kraków 2006.
[6] A. Bacevich, American Empire; The Realities and Consequences of US Diplomacy, Harvard 2002; R. Kagan, The Return of History and the End of Dreams, New York 2008; P. Khanna, Second World: Empires and Influence in the New Global Order, New York 2008.
[7] J. Mizgała, Ameryka i Rosja; dwie formuły „imperialnej obecności" [w:] Rosja i Europa Wschodnia, s. 75-86.
[8] I. Krastev, Suwerenna demokracja [w:] Idee z pierwszej ręki: Antologia najwazniejszych tekstów „Europy", Warszawa 2008, s. 266-270.
[9] P. Demes J. Forbring, Pora - „It's Time" for Democracy in Ukraine [w:] Revolutionn in Orange; The Origins of Ukraine's Democratic Breakthrough, ed. A. Åslund, M. McFaul, Washington 2007, s. 85-101.
[10] T. Kapuśniak, Cicha kontrrewolucja w Rosji, Lublin 2008.
[11] Pojęcie to wprowadził do obiegu wpływowy dzienikarz „New York Timesa" Wiliam Safire, na określenie przemówienia prezydenta USA w Kijowie ogłoszonego 1 VIII 1991 roku
[12] Z. Brzeziński, B. Scowcroft, Ameryka i świat: Rozmowy o globalnym przebudzeniu politycznym, Łódż 2008, s. 180.
[13] N. Szapowałowa, Strategia penetracyjna Federacji Rosyjskiej wobec Ukrainy, Lublin 2006; T. Kapuśniak, Wpływ Federacji Rosyjskiej na Ukrainę: instrumenty polityczne i ekonomiczne, Lublin 2007; A. Bryc, Rosja w XXI wieku: Gracz światowy czy koniec gry, Warszawa 2008, s, 35-93
[14] A. Гальчинський, Україна - на перехресті геополітичних інтересів, Київ 2002, s. 11-12.
[15] S. Karaganow, Szukać sposobu na niestabilność, „Rosja w Globalnej Polityce" XII 2006,s. 118-125; Idem, Ukraina w NATO może oznaczać morze krwi, „Dziennik" 13-14 V 2006, s. 2.
[16] A. Górska, T. Olszański, Bezpardonowa interwencja Kremla, „Głos" 24 VI - 1 VIII 2006, s. 12; Idem, Ukraiński sprzeciw wobec współpracy z NATO, „Tydzień na Wschodzie" 8 VI 2006, s. 3-6; W. Radziwinowicz, Nowa wojna krymska, „Gazeta Wyborcza" 6 VI 2006, s. 13; Idem, Prawie druga wojna krymska, „Gazeta Wyborcza" 26 V 2006, s. 17.
[17] T. Kapuśniak, J. Tymkiw, Potencjalne kierunki współpracy Ukrainy z Sojuszem Północnoatlantyckim, „Rocznik Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej" 2008, s. 53-63.
[18] D. Gorun, Wojna w Iraku a Ukraina, „Sprawy Polityczne" 2002, nr 2 10, s. 52-58.
[19] R. Kęsek, 2001 - „nowe otwarcie"? Wspópraca wojskowa i wojskowo-techniczna Ukrainy i Federacji Rosyjskiej [w:] Ukraina między Rosją a Zachodem, red. M. Zamarlik, Kraków 2001, s. 61-78..
[20] Zob. przyp. 13.
[21] I. Dmitrijew, Czy Rosja połknie Krym? „Forum" 26 VI - 2 VIII 2007, s. 8.
[22] Ch. King, Dzieje Morza Czarnego, Warszawa 2006, s. 253-264.
[23] M. Studenna, Casus Kosowa: Wyzwania dla ukraińskiej polityki regionalnej w warunkach światowego kryzysu ekonomicznego, „Międzynarodowy Przegląd Polityczny" 2010, nr 25, s. 193-207
[24] A. Rybczyński, Armia ofiara wyborów, „Gazeta Polska" 4 XI 2009, nr 44, s. 15.
[25] J. Kozakiewicz, Rosja w polityce niepodległej Ukrainy, Warszawa 1999, s. 213-235.
[26] M. Riabczuk, Atomowa tęskota: Ukraina i broń jądrowa, „Polski Przegląd Dyplomatyczny' 2009, nr 4-5, s. 35.
[27] J. Kozakiewicz, op.cit., s. 237-207.
[28] Ł. Donaj, Polityka bezpieczeństwa niepodległej Ukrainy 1991-2004, Łódż 2005, s. 169-199; T. Kapuśniak, Y. Timkiw, Polityka zagraniczna i bezpieczeństwa Ukrainy w czasie prezydentury Wiktora Juszczenki, Lublin 2009.
Czytany 11529 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04