środa, 19 styczeń 2011 11:14

Arkadiusz Meller: Jak kiedyś budowano pewne imperium

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

imperiumhiszp


  Arkadiusz Meller

Recenzja: Henry Kamen, Imperium Hiszpańskie. Dzieje rozkwitu i upadku, tł. Tomasz Prochenka, Wydawnictwo Bellona, Warszawa 2008, ss. 592. geopolityka

Znajomość historii światowych mocarstw jest wielce pouczająca. Wiedza ta oprócz niewątpliwych walorów erudycyjnych ma również walor prognostyczny. Co bardziej wnikliwi obserwatorzy wydarzeń międzynarodowych, za pomocą komparatystyki, łatwo znajdą analogię między dawnymi światowymi hegemonami, a obecnymi głównymi aktorami na światowej scenie politycznej. Wydaje się, że taką ofertę dla Czytelników przygotowało warszawskie wydawnictwo Bellona swoim cyklem „Dzieje Imperiów”. Książką wpisującą się w ten ciąg wydawniczy jest praca Imperium Hiszpańskie. Dzieje rozkwitu i upadku autorstwa Henry’ego Kamena - angielskiego historyka od kilkudziesięciu lat mieszkającego w Hiszpanii.

Obecnie Hiszpania nie jest nawet cieniem swej potęgi z okresu największej świetności tj. XVI wieku, gdy nad imperium hiszpańskim „słońce nigdy nie zachodziło”. Wprawdzie recenzowana książka nie odpowiada nam na pytania dlaczego tak się stało, że Hiszpania z światowej potęgi stała się jednym z wielu europejskich państw, to daje bardzo dobry wgląd w mechanizm powstawania imperiów. Czasokres, w którym autor zamknął swoje rozważania, rozciąga się od połowy XVI wieku, czyli momentu gdy nastąpiło zjednoczenie Kastylii i Aragonii, do upadku kolonialnego znaczenia Hiszpanii, czyli początku XVIII wieku.

W powszechnym dyskursie za aksjomat przyjmuje się, że o ekspansja danego kraju jest wyłącznie efektem potęgi danego państwa, które funkcjonuje w sposób niemalże autarkiczny. Takie twierdzenie w swojej książce podważa i to wielokrotnie Henry Kamen. I to decyduje o walorze pozycji, której główna teza, i cała oś narracji, obraca się wokół twierdzenia, że powstanie nowożytnego imperium hiszpańskiego było rezultatem współpracy wielu państw, narodów, a nie samych Hiszpanów. Zdaniem autora, imperium hiszpańskie nie było homogenicznym tworem, lecz było raczej skonstruowane na kształt ogromnego międzynarodowego przedsięwzięcia, w którym Hiszpanie, jak to określił autor, byli jedynie współudziałowcami.

Kolonialne imperium, oprócz wzmocnienia na arenie międzynarodowej władców hiszpańskich, przyniosło jeszcze jeden niebagatelny rezultat. Mianowicie stworzyło pojęcie Hiszpanii jako państwa. Autor słusznie zauważa, że w okresie poprzedzającym ekspansję, na obszarze Ameryki Południowej nie można mówić o jednym organizmie politycznym, tak jak ma to miejsce obecnie: „przyzwyczailiśmy się myśleć, że to Hiszpania stworzyła imperium tymczasem bardziej pożyteczne okazuje się przyjęcie poglądu, że to imperium stworzyło Hiszpanię. Albowiem na początku okresu historycznego, o którym mówimy, coś takiego jak Hiszpania w ogóle jeszcze nie istniało, nie uformowało się pod względem politycznym ani gospodarczym, a wchodzące w skład tego nieistniejącego jeszcze organizmu kultury nie dysponowały dostatecznymi zasobami, żeby przedsięwziąć jakąkolwiek ekspansję. To dopiero zadanie stworzenia imperium stało się dla narodów zamieszkujących Półwysep Iberyjski wspólnym celem, którego realizacja zbliżyła je do siebie i dała im nowe poczucie jedności narodowej, jakkolwiek jeszcze niepełne”.

Henry Kamen jako fundamenty, które zostały podłożone pod hiszpańską ekspansję kolonialną w XVI wieku podaje następujące wydarzenia:

* odbicie z rąk arabskich Grenady w 1492 r., co w mieszkańcach Półwyspu Iberyjskiego wyzwoliło ogromne uczucia religijne;

* zwycięskie wojny toczone na początku XVI w. w północnych Włoszech, które to były pierwszymi zwycięskimi wojnami toczonymi poza granicami Półwyspu Iberyjskiego;

* podbicie Wysp Kanaryjskich w latach 1478-1496, gdzie doszło na po raz pierwszy do współpracy władców Kastylii i Aragonii z potężnymi genueńskimi finansistami;

* odkrycia dokonane przez Krzysztofa Kolumba.

Na kolejnych kartach książki brytyjski historyk w barwny sposób, posiłkując się wspomnieniami uczestników wydarzeń, przedstawia przebieg procesu kolonizacji Ameryki Środkowej i Południowej podkreślając bardzo wyraźnie (i podając zarazem wymowne przykłady), że Hiszpanie nie odnieśliby sukcesu, gdyby nie współpraca miejscowych plemion, z którymi zawierano przeróżne taktyczne sojusze. Wartym odnotowania jest fakt, że Hiszpanie podporządkowywali sobie całe ogromne obszary w nielicznych, liczących maksymalnie kilkaset osób grupach, w skład których nie wchodzili zawodowi żołnierze, a które były wspierane przez tysiące Indian. Zresztą należy podkreślić, że Hiszpanie dość niechętnie wyjeżdżali na „podbój Nowego Świata” – według oficjalnych rejestrów w XVI stuleciu Półwysep Iberyjski opuściło zaledwie 56 tysięcy osób.

Książka Henry’ego Kamena, oparta na licznych źródłach, jest napisana dynamicznym i barwnym językiem, co sprawia, że jej lektura jest bardzo przyjemna. Dodatkowymi walorami publikacji są zamieszczone w niej mapy, ilustracje oraz słownik najważniejszych pojęć. Jedynym mankamentem jest tendencja autora do powracania do twierdzeń, ustaleń poczynionych we wcześniejszych rozdziałach.

Książka do nabycie w księgarni internetowej wydawnictwa Bellona.

Czytany 4781 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04