piątek, 11 marzec 2011 09:57

Trzeci pakiet energetyczny oczami Rosji

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

energyiageopolityka  Bartosz Mroczkowski

Dla Rosji wprowadzenie Trzeciego Pakietu Energetycznego uderza w interesy Gazpromu, jednego z głównych filarów polityki zagranicznej nakreślonej przez Władimira Putina. Największe obawy wzbudza regulacja KE odnośnie wzrostu konkurencyjności w obszarze energetycznym na terenie UE. 24 lutego w Brukseli odbyło się spotkanie pomiędzy rządem rosyjskim a Komisją Europejską. W raz z Putinem z Moskwy przybyło trzynastu ministrów, którzy dyskutowali o ściślejszej współpracy edukacyjnej, kulturowej, finansowej i przede wszystkim energetycznej.

Międzynarodowa polityka gazowa

Czynnik energetyczny jest wywierany na kraje „bliskiej zagranicy”, a więc na kraje, które Rosja uznaje za swoją strefę wpływów. Wykorzystując przy tym presje cenowe, dąży do realizacji własnych interesów, bądź jak w przypadku Ukrainy i Gruzji, do zastopowania procesu integracji z Zachodem, w tym chęcią wstąpienia przez oba państwa do NATO. W wymiarze kontynentalnym Rosja do nie dawna odgrywała pierwszorzędną rolę w regionie azjatyckim [1]. Region Azji Środkowej jest polem bitwy o wpływy pomiędzy Rosją, Chinami, USA i Europą, ponieważ kraje takie jak Kazachstan, Azerbejdżan, Kirgistan, Tadżykistan, Turkmenistan i Uzbekistan są albo miejscami niebezpiecznymi ze względu na silne powiązania z islamem i terroryzmem międzynarodowym lub są bogate w surowce energetyczne czym skupiają na sobie uwagę.

Rosja rozwija i ulepsza infrastrukturę i buduję nowe rurociągi i gazociągi mających połączyć je z infrastrukturą Unii Europejskiej oraz z systemem azjatyckim. Rosyjskim planem na utrzymanie monopolu są złoża Morza Kaspijskiego, nie mają one większego znaczenia jeżeli chodzi o zasoby, mają natomiast ogromne znaczenie geopolityczne i strategiczne dla państwa.

Sektor gazowy w Rosji w przeciwieństwie do innych krajów modelu Zachodniego, stanowi podstawę funkcjonowania państwa. Decydują o tym dochody płynące z sektora gazowego do budżetu, udział gazu w bilansie energetycznym kraju i możliwości jakie stwarza eksport surowca w umacnianiu pozycji Rosji na arenie międzynarodowej. Efektem tak prowadzonej polityki jest element subsydiowania gospodarki nadwyżkami z handlu gazem, który zresztą jest też głównym surowcem energetycznym na rynku wewnętrznym Federacji Rosyjskiej. Gazprom jako państwowy monopolista, jest najważniejszym instrumentem w polityce zagranicznej Rosji. W strategii państwa miał on przejąć kontrolę nad rosyjskimi złożami (Sahalinem II) i w ten sposób rosyjskie władze pozbyły się takich inwestorów jak Royal Dutch, Shell czy BP. Efektem takich posunięć jest brak inwestycji w infrastrukturę i nowoczesnych technologii z Zachodu. Na rynku wewnętrznym gaz jest sprzedawany po zaniżonych cenach, ale w przypadku wzrostu inflacji i „niedorozwiniętej” gospodarki rosyjskiej, władze na Kremlu nie chcą zmieniać cen na ten surowiec. Deficyt ze sprzedaży w kraju wykorzystuje się w ustalaniu cen poza ich granicami, włączając w to kontekst polityczny i permanentne próby kontroli nad rurociągami w Azji Centralnej i Europie Środkowej i Wschodniej [2].

Unbundling po rosyjsku

Idąc tym śladem największe obawy Rosjan budzi oddzielenie działalności obrotowej i wytwórczej od przesyłowej (unbundling). W rozumieniu KE ma to doprowadzić do większej liberalizacji rynków energetycznych, polegającej na rozdziale właścicielskim, a przedsiębiorstwa monopolizujące rynek w danym państwie musiałby odsprzedać część aktywów i stworzyć podmiot zarządzający siecią. W argumentacji rosyjskiej jest to konfiskata rosyjskiej własności. Rosjanie twierdzą także, że wprowadzenie trzeciego podmiotu pomiędzy Gazprom a płatnika (odbiorcę gazu) spowoduje wzrost cen w kontraktach na surowiec. Narzucenie tej regulacji spowoduje też pogwałcenie podpisanych już umów. W dokumencie zauważa się jeszcze dwie opcje: jest to prawne wydzielenie niezależnego operatora systemu (ISO) lub niezależnego operatora przesyłowego (ITO). W znacznym stopniu ogranicza to proces decyzyjny Gazpromu oraz swobodę w dysponowaniu aktywami przesyłowymi których jest udziałowcem, ponieważ albo (jak w pierwszym wypadku) Gazprom będzie zmuszony do sprzedaży udziałów, albo (w dwóch pozostałych) wymagane będzie stworzenie podmiotu, operatora systemu poddanego regulacjom i kontrolom. Rosjanie mają też zastrzeżenia do opcji dostępności stron trzecich do infrastruktury przesyłowej. Dlaczego?

Do tej pory, zgodnie z tym co podaje Agata Łoskot-Strachota i Ewa Paszyc z Ośrodka Studiów Wschodnich, sporym ułatwieniem „dla rosyjskiego koncernu były umowy międzyrządowe gwarantujące tranzyt gazu przez infrastrukturę przesyłową niektórych państw członkowskich - głównie tych, w których Gazprom jest dominującym dostawcą” [3]. Takie zastrzeżenia budzi umowa bułgarsko-rosyjska, a także umowa polsko-rosyjska (rozwiązana pomyślnie po interwencji KE. Sprzeciw Rosji odnosi się głównie do budowy nowych gazociągów na terenie Niemiec – Opal i Nel, którymi będzie przesyłany gaz z Nord Stream. Częściowe odejście od tej regulacji udało się wypertraktować dla konsorcjum Opal (Wingas i E.On) które mają do swojej dyspozycji 50% użytkowości magistrali. Gazociąg Północny także wyłączony jest z tej regulacji. Do sprzeciwu Rosji dołącza się Norwegia, której podobnie jak Gazpromowi łatwiej jest zawierać międzyrządowe umowy bez udziału pośrednika.

Kompromis wydaje się trudny do osiągnięcia, ponieważ rosyjska propozycja potraktowania, jako jednego systemu transportu gazu z Rosji do Europy gazociągów Opal i Nel (łączących się ze strategicznymi magistralami Nord Stream i Jamał i planowanym South Stream) wyłączenia z pod regulacji unbundlingu, jest niezgodna z myślą i logiką liberalizacji rynku energetyki według KE. Kolejną propozycją było „oddzielenie między państwa tranzytowe kwot ilościowych w transporcie gazu na terenie UE oraz ustanowienie systemu rezerwowania mocy przesyłowych dla określonych producentów” [4], czyli nic innego, jak odejście od pomysłu urynkowienia gałęzi energetycznej. Propozycje jednoznacznie określają stanowisko rosyjskiego establishmentu, które uważają, że rozmowy z Unią nie są jeszcze rozstrzygnięte. Z pewnością o kompromis będzie trudno, ale obie strony są na siebie skazane i do takiego musi dojść.

Niedźwiedź jest zły!

Jednym z wielu tematów poruszanych na szczycie Unia Europejska–Rosja były prawa człowieka, które pod wpływem wyroku  na Michaiła Chodorkowskiego nasiliły się w ostatnim czasie i napiętnowały dwustronne stosunki. W państwach UE proces ten był rozumiany, jako proces polityczny przeciw człowiekowi, który „przeciwstawił” się Putinowi. Parlament Europejski przyjął rezolucję domagając się od Rosji przestrzegania praw człowieka, a Frakcja Liberalno-Demokratyczna (ALDE) wystosowała specjalny list do  premiera Putina na temat przestrzegania tych praw. Według tej frakcji to żółta kartka dla rosyjskiego premiera.

Według rosyjskiej politolog prof. Kobyryńskiej taki list to pozytywny znak ze strony UE i daje on nadzieję na demokratyzację Rosji. Jednak jej zdaniem nie wpłynie on bezpośrednio na sprawowanie władzy, natomiast wewnątrz kraju krytyka jest już powszechna. Wzbudziło to oburzenie Putina, który przestrzegał przed ingerowaniem w wewnętrzne sprawy Rosji i narzucaniem standardów zachodniego stylu sprawowania władzy. Władze rosyjskie musiały też się tłumaczyć z serii zamachów na Kaukazie Północnym w Kabardyno-Bałkarii, do których doszło między 18 a 20 lutego br. Zginęli m.in. turyści i uszkodzona została kolejka liniowa na Elbrusie. Do zdarzenia doszło, kiedy Władimir Putin i Dmitrij Miedwiediew przebywali w Soczi oddalonego od miejsca zamachu o kilka godzin drogi. Jak wiadomo w Soczi mają odbyć się zimowe igrzyska olimpijskie w 2014 roku, dlatego temat jest tym bardziej interesujący dla unijnych dyplomatów.

Niewątpliwe jest to uderzenie w prestiż państwa rosyjskiego, a sama miejscowość, w której doszło do zamachu, uważana była za spokojną miejscowość turystyczną. Planuje się utworzenie specjalnej jednostki wojskowej do obrony i zabezpieczenia olimpiady. Winą obarczono bojowników związanych z Emiratem Północnokaukaskim, którzy chcą stworzyć państwo oparte na szariatcie na północnym Kaukazie. Z całą pewnością będą oni sabotować igrzyska, a rosyjskie władze nie będą przebierać w środkach i poza wojskiem i policją wydadzą każde pieniądze na bezpieczeństwo imprezy [5].

fot.: sxc.hu

______________________________________
1. Aneta Wilk, Rola i znaczenie czynnika energetycznego w rosyjskiej polityce zagranicznej, http://www.stosunki.pl/?q=content/rola-i-znaczenie-czynnika-energetycznego-w-rosyjskiej-polityce-zagranicznej, 10 marca 2011
2. Michael Stuermer, Putin i odrodzenie Rosji, s. 215, ISBN: 978-83-245-8920-3
3. Agnieszka Łoskot-Strachota, Ewa Paszyc, Rosja – Unia Europejska: Spór o unijny rynek gazu, Ośrodek Studiów Wschodnich, http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/tydzien-na-wschodzie/2011-03-02/rosja-ue-spor-o-unijny-rynek-gazu, 10 marca 2011
4. Agnieszka Łoskot-Strachota, Ewa Paszyc
5. Wojciech Górecki, Destabilizacja Kabardyno-Bałkarii: Terroryści coraz bliżej Soczi, Ośrodek Studiów Wschodnich, http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/tydzien-na-wschodzie/2011-02-23/destabilizacja-kabardyno-balkarii-terrorysci-coraz-blizej, 10 marca 2011

Czytany 6296 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04