czwartek, 05 maj 2016 07:42

Thierry Meyssan: Dokąd zmierza Egipt pod przywództwem Abda al-Fattaha as-Sisiego?

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

Thierry Meyssan

Od pięciu lat historia Egiptu – podobnie jak kilku innych Państw arabskich – jest ciągiem spisków, przemocy, obwieszczeń i dementi. Wszystko, czemu w danej chwili międzynarodowa opinia publiczna daje wiarę, już w następnej jest kwestionowane po wyjściu na jaw nowych elementów. Co zatem skrywa w rękawie obecny prezydent kraju Abd al-Fattah as-Sisi?


Egipt – społeczeństwo konserwatywne i rządzone przez wojskowych – przez pięć ostatnich lat przechodził okres trudności, z którymi nie udało mu się dotąd całkowicie uporać. Do wydarzeń tych można podejść z trzech różnych stron, ale żadna nie dostarcza nam w pełni zadowalającej odpowiedzi:

• zdaniem zachodnich rządów i ich prasy każdy reżim wojskowy jest z natury zły. Zatem byliśmy świadkami walki jego zwolenników z demokratami. Problemem tej interpretacji jest to, że z jednej strony wojskowi egipscy sami są republikanami, a z drugiej – cieszą się poparciem ludności znacznie większym, niż demokraci.

• z punktu widzenia obrońców państwa prawa Muhammad Mursi został obrany prezydentem legalnie, przez 17% uprawnionych do głosowania, jednak prawowitość jego rządów została podważona, kiedy 33 mln Egipcjan zażądały jego ustąpienia i na dodatek okazało się, że w 2012 r. Centralna Komisja Wyborcza zignorowała faktyczną wolę obywateli. W związku z tym nie sposób uznać jego obalenia za „zamach stanu”.

• z perspektywy samych Egipcjan wydarzenia, które mają miejsce od 2011 r., są dalszym ciągiem walki między nacjonalistami a islamistami. Bractwo Muzułmańskie, które wielokrotnie usiłowało przejąć władzę w państwie, np. po zabójstwach premierów w latach 1945 i 1948 oraz prezydenta w 1981, w końcu osiągnęło cel przy pomocy Stanów Zjednoczonych i oszustwa wyborczego, natomiast główny rycerz sprawy nacjonalistów sprzedaje obecnie kraj Saudyjczykom.

Dymisja Hosniego Mubaraka (11 lutego 2011 r.)

W 2011 r. Waszyngton, który już wcześniej rozmieścił w terenie całą armię organizacji pozarządowych, specjalizujących się w „kolorowych rewolucjach” i koordynowanych przez zespół Gene Sharpa, wykorzystał masowe demonstracje przeciwko władzy [1]. Zaczynała się „wiosna arabska”. Biały Dom wysłał do Kairu „rozgrywającego” CIA (skądinąd teścia Nicolasa Sarkozy [2]) – ambasadora Franka Wisnera, który wpierw udzieliwszy poparcia Hosniemu Mubarakowi, nakłonił go następnie do złożenia dymisji. Prezydent Egiptu, świadomy własnej niemożności przywrócenia spokoju, zrezygnował z przekazania władzy swojemu młodszemu synowi, Dżamalowi i ustąpił z funkcji, składając prerogatywy na ręce wiceprezydenta. Tak przebiegła „lotosowa rewolucja”. Kraj ogarnął chaos. W pierwszej chwili szefowie zamieszanych NGO zostali aresztowani pod zarzutem sfinansowania „zmiany władzy” kwotą 48 mld USD. Zostali jednak wypuszczeni i wyszli na wolność razem z tymi, którzy zdążyli schronić się w ambasadzie USA. Wszystkich następnie dyskretnie ewakuowano z kraju specjalnym samolotem CIA [3].

Waszyngton poparł kandydata Braci Muzułmanów, M. Mursiego. Podczas jego kampanii wyborczej Jusuf al-Kardawi – kaznodzieja Bractwa i „doradca duchowy” katarskiej stacji telewizyjnej al-Dżazira – przybył na plac Tahrir obwieścić, że najpilniejszą potrzebą nie była już walka o uznanie praw narodu palestyńskiego, ale oczyszczenie społeczeństwa z homoseksualistów.

Po zakończeniu głosowania z udziałem tylko 35% wszystkich uprawnionych, w którym uzyskał poparcie jedynie 17% całości wyborców egipskich, M. Mursi został ogłoszony prezydentem kraju. Dopiero później został ujawniony list przewodniczącego Centralnej Komisji Wyborczej, w którym przyznał, że przy wydawaniu ostatecznego werdyktu CKW nie kierowała się faktycznymi wynikami głosowania, a wolą uniknięcia sytuacji, w której ogłoszenie zwycięstwa Ahmada Szafika – byłego, efemerycznego premiera za rządów H. Mubaraka – byłoby dla Bractwa Muzułmańskiego sygnałem do rozpętania wojny domowej [4]. Stany Zjednoczone, które tymi działaniami manipulowały, pośpieszyły złożyć gratulacje podwójnemu obywatelowi (Egiptu i USA) M. Mursiemu z okazji „demokratycznego” wyboru. Ta kłamliwa wersja została następnie pochwycona przez wszystkie inne państwa. Zagranica gratulowała sobie „normalizacji” Egiptu, który po 5 tys. lat rządów wojskowych w końcu doczekał pierwszej władzy cywilnej.

Prezydentura Muhammada Mursiego (30 czerwca 2012 – 3 lipca 2013)

Zainstalowawszy się u władzy, M. Mursi rozpoczął dyktatorskie rządy pod sztandarami religijnymi. Zapełnił stanowiska administracyjne członkami Bractwa i zrehabilitował tych, którzy wcześniej zostali skazani za terroryzm. Publicznie przyjął u siebie zabójców prezydenta Anwara as-Sadata i złożył im tej okazji gratulacje, a następnie mianował odpowiedzialnego za masakrę luksorską gubernatorem muhafazy (prowincji) Luksoru [5]. Objął prześladowaniami tych demokratów, którzy demonstrowali tylko przeciwko niektórym aspektom polityki H. Mubaraka, ale nie domagali się jego dymisji. Wsparł Braci Muzułmanów w szeroko zakrojonej kampanii pogromów, skierowanej przeciwko chrześcijanom i tuszował ich ekscesy: lincze, łupienie kurii arcybiskupich, palenie kościołów itd. Jednocześnie rozpoczął proces prywatyzacji wielkich przedsiębiorstw państwowych i ogłosił zamiar sprzedaży Kanału Sueskiego Katarowi, który miał odtąd patronować Bractwu.

Z pałacu prezydenckiego przynajmniej czterokrotnie kontaktował się telefonicznie z Ajmanem az-Zawahirim – jednym z zabójców A. as-Sadata, który później został przywódcą al-Ka’idy na cały świat [6].

W tym okresie na Synaju organizuje się nowe ugrupowanie dżihadystów – Ansar Bajt al-Makdis. Islamiści ci przeprowadzają kolejne ataki na gazociąg, łączący Egipt z Izraelem i Jordanią. Armia egipska nie interweniowała. Prezydent M. Mursi wysłał oficjalną delegację do kalifa Daeshu, Abu Bakra al-Baghdadiego (także członka Bractwa Muzułmańskiego), ale strony nie dochodzą do porozumienia, a każda z nich żąda od drugiej podporządkowania się.

W końcu prezydent M. Mursi wydał armii rozkaz rozpoczęcia przygotowań do ataku na Arabską Republikę Syrii i ruszenia z odsieczą syryjskim Braciom Muzułmanom. Była to jedna za wiele decyzja. Armia egipska, która w latach 1958–1961 stanowiła jedną całość z armią syryjską, uznała rozkaz za zamach na marzenie Dżamala Abdela Nasera o zjednoczeniu narodu arabskiego i zmieniła front, skłaniając się ku woli obywateli.

Społeczeństwo Egiptu znane jest ze swojej uległości względem władzy, ale też z gwałtownych wybuchów. Nie reagowało na pierwsze ruchy prezydenta M. Mursiego, a nawet na mordy na chrześcijanach. Jednak kiedy uniosło się w swoim niezadowoleniu, powstało w całości, co przełożyło się na utworzenie, skierowanej przeciwko Bractwu szerokiej koalicji, obejmującej wszystkie formacje polityczne lewicy i prawicy, w tym salafitów.

Zgodnie z oczekiwaniami armii, koalicja zorganizowała największą manifestację w historii Egiptu, wzywając siły zbrojne do obalenia dyktatora M. Mursiego i przepędzenia Bractwa. Przez pięć dni, „wylewając jak Nil”, 33 mln Egipcjan zagłosowały nogami przeciwko Bractwu.

Postępując ostrożnie, tak aby Stany Zjednoczone nie mogły ocalić swojego protegowanego, armia Egiptu odsunęła M. Mursiego (dawnego współpracownika Pentagonu, który do dziś ma dostęp do tajemnic obronnych USA) od władzy, kiedy tylko biura w Waszyngtonie opustoszały na długi weekend amerykańskiego święta narodowego. Bracia Muzułmanie usiłowali utrzymać się u władzy i stawili armii zbrojny opór. Przez cały miesiąc ulice Kairu były sceną zażartych walk. Po powołaniu rządu tymczasowego zorganizowano wybory, a Zachód, Katar i Turcja – kierując się logiką rzekomej „demokratycznej elekcji” M. Mursiego – potępiły „wojskowy zamach stanu”. W końcu gen. Abd al-Fattah as-Sisi, który dowodził operacją przywracania funkcjonalności instytucjom państwowym, został wybrany na prezydenta przez 96% głosujących. Telewizja Al-Dżazira wezwała do zamordowania go.

Przywrócenie instytucji państwowych przez Abd al-Fattaha as-Sisiego

Marszałek A.F. as-Sisi za rządów prezydenta H. Mubaraka był szefem wywiadu wojskowego, a za prezydenta M. Mursiego – ministrem obrony narodowej. Na początek przywrócił porządek i pokój społeczny. Wypuścił na wolność więźniów politycznych. Przeprosił publicznie chrześcijan za prześladowania, których padli ofiarą i zlecił odbudowę spalonych kościołów. Następnie przekazał Arabii Saudyjskiej dokumenty, poświadczające, że M. Mursi przygotowywał zamach stanu, mający na celu przejęcie władzy w Rijadzie przez Braci Muzułmanów. Królestwo zareagowało na to, z jednej strony delegalizacją Bractwa u siebie, a z drugiej – zasypaniem Egiptu darami. A.F. as-Sisiemu udało się tym samym znaleźć mecenasa, który pomoże mu wyżywić naród mimo zrujnowanej gospodarki.

W odpowiedzi na oczekiwania Saudyjczyków A.F. as-Sisi wysłał wojska egipskie na wojnę w Jemenie. Początkowo miały przede wszystkim patrolować wybrzeże, ale egipska opinia publiczna wkrótce dowiedziała się, że Rijad zlecił dowodzenie całości operacji armii izraelskiej. Wojska egipskie dyskretnie wycofują się, choć ruch ten nie zostaje ogłoszony publicznie. W tym samym momencie na Synaju Ansar Bajt al-Makdis zaprzestało ataków na interesy Izraela i zwróciło się przeciwko państwu egipskiemu. Dżihadyści zawarli porozumienie z syryjskim Daeshem, uznając jego zwierzchnictwo. Po chwili proklamowano powstanie wilajetu (prowincji) Synaju – Wilayat Sayna – jako części Kalifatu.

W tym samym okresie z pomocą Chin prezydent A.F. as-Sisi przeprowadził budowę drugiego toru Kanału Sueskiego, chociaż wcześniej przepustowość Kanału nie była w pełni wykorzystywana. Chodzi tu o przygotowanie Egiptu do uruchomienia nowego jedwabnego szlaku i tranzytu olbrzymich ilości chińskich towarów do Europy.

Latem 2015 r. dochodzi do kolejnego zwrotu akcji – włoska firma ENI ogłasza odkrycie podmorskich złóż węglowodorów w Zohr na egipskich wodach terytorialnych. Kair może liczyć na wydobycie ekwiwalentu 5,5 mld beczułek ropy. Mimo to wszystko sprawy grzęzną. Bracia Muzułmanie na Synaju otrzymali wsparcie od Daeshu i dokonali zamachów na wysokich przedstawicieli urzędników państwowych i sędziów. Armia dala się wciągnąć w spiralę przemocy, a prezydent A.F. as-Sisi wykorzystał nadarzającą się okazję do przeprowadzenia aresztowań wśród nacjonalistów i demokratów. Karty przetasowują się: rząd nadal broni interesów narodu, ale zaczyna prześladować przywódców cywilnych, którzy wspierają go w tym oficjalnie wyrażanym celu.

W tym kontekście Muhammad Hassanein Hejkal, niegdysiejszy rzecznik A. Nasera i ikona nacjonalistów ogłasza publicznie, że nadszedł moment na to, żeby prezydent A.F. as-Sisi:

• publicznie potępił „rzeź”, która ma miejsce w Jemenie;

• udał się do Damaszku z wyrazami poparcia dla prezydenta Baszara al-Asada przeciwko Braciom Muzułmanom;

• zbliżył się do Iranu w celu zagwarantowania stabilności całemu regionowi.

Te trzy rady oznaczają większy dystans w relacjach z Arabią Saudyjską.

W wieku 87 lat M.H. Hejkal nagle umiera, nie uzyskawszy odpowiedzi od marszałka as-Sisiego.

W nocy z 11 na 12 kwietnia, w wydaniu elektronicznym dziennik Al-Masry Al-Youm ogłasza na pierwszej stronie: „Dwie wyspy i doktorat dla Salmana... i miliardy dla Egiptu”. Pismo zostaje od razu przywołane do porządku przez władze i 12.00 rano, w wydaniu na papierze poprawiony tytuł brzmi: „Żniwo wizyty Salmana: umowy na kwotę 25 miliardów dolarów”.

Tiran i Sanafir

11 kwietnia 2016 r. król Arabii Saudyjskiej Salman składa wizytę w Kairze. Suzeren ten składa ofertę inwestycji w Egipcie o zdumiewającej skali, opiewającą na sumę 25 mld USD. Ku ogólnemu zaskoczeniu prezydent w podzięce oferuje mu wyspy Tiran i Sanafir w ramach umowy o wyznaczeniu granic morskich.

Obie wyspy były już wcześniej przedmiotem sporu między Egiptem a Arabią. Zamykają on ujście Zatoki Akaba do Morza Czerwonego. W czasie wojny sześciodniowej znalazły się pod okupacją izraelską; wówczas, nie chcąc stać się stroną konfliktu, Arabia Saudyjska wolała odstąpić je Egiptowi, zamiast ich bronić i wycofała się ze swoich roszczeń. Na koniec, w następstwie porozumienia Camp David Tel Awiw i Kair umiędzynarodowiły przepływ przez Cieśninę Tirańską i armia izraelska wycofała się zarówno z Tiranu, jak i Sanafiru. Obie wyspy były istotnym elementem projektu super-mostu, łączącego Arabię Saudyjską z Egiptem nad wodami Zatoki Akaba.

Tiran i Sanafir są dla Egipcjan ziemiami, które zostały uznane za ich własność już w konwencji londyńskiej w 1840 r. i które po różnych wypadkach i nieszczęściach udało im się odzyskać dzięki tchórzostwu Rijadu w wojnie przeciwko Izraelowi. W związku z tym nie mieści się im w głowie „zaoferowanie” ich Saudyjczykom – nawet za miliardy dolarów.

Od około tygodnia mają miejsce kolejne demonstracje, nawołujące do przeprowadzenia referendum w sprawie tego ustępstwa terytorialnego. Przyciągają one przede wszystkim nacjonalistów, którzy zadają sobie teraz pytanie: kim tak naprawdę jest prezydent Abd al-Fattah as-Sisi?

 

Tłumaczenie: Euzebiusz Budka
Źródło: http://www.voltairenet.org/article191497.html
Fot. www.faz.net

_______________________________________________________
[1] « L’Albert Einstein Institution : la non-violence version CIA », par Thierry Meyssan; « Le manuel états-unien pour une révolution colorée en Egypte », Réseau Voltaire, 4 juin 2007 et 1er mars 2011.
[2] « Opération Sarkozy : comment la CIA a placé un de ses agents à la présidence de la République française », par Thierry Meyssan, Réseau Voltaire, 19 juillet 2008.
[3] «Procès des membres d’ONG: les Américains quitteront l’Égypte», Sputnik, 1er mars 2012.
[4] « La Commission électorale présidentielle égyptienne cède au chantage des Frères musulmans », Réseau Voltaire, 1er juillet 2012.
[5] « Morsi nomme gouverneur de Louxor un responsable du massacre de 1997 », Réseau Voltaire, 19 juin 2013.
[6] ««ننفرد بنص التسجيلات بين "مرسي" و"الظواهري" المعزول: لن أعتقل أى جهادي.. والمؤسسات تتحرك بأمري», , Al Bawabh, 16 octobre 2013.

Czytany 3776 razy