niedziela, 28 listopad 2010 04:06

Piotr A. Maciążek: Łatwo coś zniszczyć, trudno budować

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

alt Piotr A. Maciążek

Jeszcze 9 kwietnia bieżącego roku krajowe media rozpisywały się na temat znaczenia zaplanowanej na następny dzień wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Rosji. Leci, aby przemówić na umęczonej ziemi w imieniu prawdy. Leci, aby skierować na Katyń spojrzenie świata - szeptano w kręgach bliskich głowie państwa. Czy 9 kwietnia ktokolwiek mógł spodziewać się dzisiejszej uchwały rosyjskiej Dumy? Nie. Nie mógł, bo procesy historyczne gwałtownie przyśpieszyły w związku z tragedią jaką była katastrofa prezydenckiego Tupolewa.

 

Odnosząc się do uchwały potępiającej zbrodnię dokonaną w Katyniu trzeba pamiętać o jednym… Gwałtowny skok, którym można pokonać dekady przemian, które dokonują się w obrębie świadomości narodów to epizody. Rozgrzani gwałtownością zmian jakie dokonały się w relacjach polsko- rosyjskich po kwietniowej katastrofie musimy pamiętać o tej prawidłowości. Bieg procesów historycznych szybko powraca do normy, nurt przemian traci wiele ze swojej gwałtowności. Dziś, jutro, za rok polskie i rosyjskie gesty będą mniej spektakularne i widoczne, co nie oznacza jednak że bilateralna odwilż nie będzie kontynuowana.

W tym kontekście uchwała zatytułowana wymownie: „O tragedii katyńskiej i jej ofiarach” jest wydarzeniem ważnym dla Polaków, dla Rosjan przełomowym. Dzisiejszy czytelnik nie pamięta już jakim wydarzeniem, był w Rosji niedawny pokaz filmu Andrzeja Wajdy? Nie pamięta dla ilu obywateli FR był szokiem. Doceńmy gest, za którym mogą iść następne. Czy nasza percepcja nie została zdominowana przez wybujałe oczekiwania i ową gwałtowność przemian dokonywających się w „ciasnym” okresie kilku posmoleńskich miesięcy? Myślę, że tak.

Uważam, że uchwała Dumy potępiająca zbrodnie katyńską to ważny krok w pojednaniu polsko-rosyjskim. Nie zaprzepaśćmy pozytywnych zamian jakie dokonują się w relacjach z naszym wschodnim sąsiadem. Mocno stąpajmy po drodze pojednania polsko- rosyjskiego, które wyznaczają ważne wydarzenia. Jednym z nich jest przylot Miedwiediewa na prezydencki pogrzeb, o którym zwolennicy kondominium już nie pamiętają. W obłokach wulkanicznego pyłu, w którym utknął Obama, Sarkozy, Merkel, był to promyk. Czy pamiętamy? Drugim z ważnych wydarzeń jest zmiana retoryki historycznej w Rosji, która na naszych oczach strąca Stalina z piedestału. Klamrą spinającą pierwszy etap poprawy bilateralnych stosunków będzie grudniowa wizyta prezydenta FR. Przypomnę tylko, że wizyty rosyjskich prezydentów w Polsce to rzadkość, dlatego tegoroczna urasta do rangi symbolu.

Nie prowadźmy dumnego, rosyjskiego narodu do Canossy, bo i nas może taki los spotkać. Mamy swoje narodowe grzechy, mamy historyczne mity. Mamy własną, polską wersję historii. Każdy ją ma, bo wbrew pozorom jest to nauka relatywna a świadczą o tym liczne międzynarodowe komisje historyczne. Oczywiście rosyjskie pojmowanie historii ma więcej wspólnego z ideologią, niż muzą Clio, ale przecież ten trend się odwraca na naszych oczach. Dziś przewodniczący rosyjskiej Dumy do spraw zagranicznych Konstantin Kosaczow stwierdził, że spłaca dług wobec ojców i dziadów. Dodał, że zagłosuje za uchwalą, bo nie chce się wstydzić przed swoimi dziećmi i wnukami. Nie do pomyślenia - powiedziałby Polak przedsmoleński. Doceńmy zatem gesty rosyjskie, pielęgnujmy relacje. Nie obarczajmy uchwały rosyjskiej Dumy oczekiwaniami natychmiastowych odszkodowań jak chciałby tego prezes Kaczyński. Nie tędy droga!

Łatwo coś zniszczyć, trudno budować. I jeszcze jedno - budowa jest mniej spektakularna.

Czytany 4435 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04