środa, 10 luty 2010 10:50

Paweł Rogaliński: Odzyskać Bizancjum

Oceń ten artykuł
(2 głosów)
alt Paweł Rogaliński
Kiedy w 330 roku cesarz Konstantyn Wielki ogłosił Konstantynopol stolicą całego Cesarstwa Rzymskiego, przynależność tych terenów do politycznej Europy była niekwestionowana. Możliwe, że historia zatoczy krąg i Unia Europejska wkrótce otworzy swe drzwi dla Turcji.
Europejski orient
Olbrzymie bogactwo kulturowe, łączące jednocześnie starożytne korzenie tradycji europejskiej oraz egzotyczny świat orientu to nie jedyny argument za przyjęciem Turcji w struktury Unii. Mimo faktu, iż zaledwie 3% powierzchni tego kraju znajduje się w geograficznie definiowalnej Europie, społeczeństwo tureckie od setek lat czerpie całymi garściami z naszego prawa, stylu życia oraz kultury. Ponadto, już od czasów Kemala Atatürka państwo to poczyniło olbrzymie zbliżenie cywilizacyjne w kierunku Starego Kontynentu. Wspomniany przywódca i bohater narodowy w niezwykle sprawny sposób zmienił konstytucję, zlaicyzował struktury państwowe, zreformował edukację oraz wprowadził zasady wolnego rynku. Przywiązanie do Europy widać było nawet podczas pogrzebu Kemala Paszy, kiedy to zagrano marsz żałobny Fryderyka Chopina.
Gospodarka i energetyka
Prócz wspomnianego wzbogacenia wielokulturowości, rozszerzenie Europy o dawne Bizancjum oznaczać będzie przyjęcie do swojego grona 16-tej największej gospodarki świata. Ta ostatnia, słabo rozwinięta, z pewnością będzie pewnym finansowym obciążeniem dla „starej” Unii, ale korzyści ekonomiczne z akcesji będą również niemałe. W pierwszej kolejności wymienić należy otwarcie nowego rynku zbytu o dużym potencjale. Nie należy też zapominać o 72-milionowym, młodym społeczeństwie, które zasili starzejącą się Europę. Tylko w ten sposób będziemy w stanie uzupełnić niedobór pracowników, utrzymać rozwój gospodarczy i uratować systemy emerytalne krajów Unii. Wreszcie, warto wspomnieć o nieocenionym, łatwiejszym dostępie do gazu ziemnego i ropy naftowej, dzięki czemu osiągniemy istotną dla bezpieczeństwa kontynentu dywersyfikację dostaw tych surowców. W konsekwencji Europa uniezależni się od dostaw z Rosji i będzie mogła prowadzić bardziej niezależną polityką.

Problemy do pokonania
Jeden z najczęściej poruszanych minusów Turcji to blisko 1000 km wspólnej granicy z Iranem, Irakiem i Syrią. Obawa przed przedostaniem się terrorystów na terytorium Unii jest wielka, ale skrupulatne uszczelnienie obrzeży kraju powinno rozwiać wszelkie wątpliwości. Ponadto, Stary Kontynent zyskałby mediatora w konfrontacji z krajami Bliskiego Wschodu i mógłby dużo skuteczniej rozwiązać problem terroryzmu niż Stany Zjednoczone, które zamiast dialogu posługują się wyłącznie siłą militarną. Dalsze kwestie, które należy jak najszybciej rozwiązać to polityka wobec Kurdów oraz nie uznanie ludobójstwa na Ormianach sprzed niemal 100 lat. Kontrowersje wokół obu zagadnień są niemałe. Niemniej jednak ich pozytywny finał jest szalenie ważny zarówno dla obu stron konfliktu, jak i całej ludzkości. Uznając ciemne wątki swojej historii (z którymi boryka się niemal każdy naród), Turcja zyska w oczach swoich europejskich partnerów jako kraj dojrzały i odpowiedzialny za swoje czyny.

Zwolennicy i przeciwnicy
Rozwiązanie wszelkich konfliktów z krajami członkowskimi Unii jest nieodzowne i nie cierpiące zwłoki. Bez porozumienia ze wszystkimi 27 państwami, przyłączenie do Unii nie będzie możliwe. Niełatwy w jednoznacznej ocenie problem Cypru Północnego zapewne stanie wkrótce na drodze do akcesji. W tym przypadku oba kraje powinny podjąć negocjacje i zakończyć je satysfakcjonującym wszystkich rozwiązaniem. Wówczas Cypr, z przeciwnika Turcji, mógłby stać się jej wiernym sojusznikiem. Drugi kraj, z którym należy jak najszybciej podjąć debatę, to Bułgaria, która zażądała niedawno 20 miliardów dolarów odszkodowania za wysiedlonych na początku XX wieku Bułgarów. Ta kontrowersyjna decyzja ministra Bożydara Dymitrowa komplikuje i tak już niełatwe zbliżenie Turcji do Europy. Poza tymi dwoma państwami, większość Unii stanowczo popiera tureckie dążenia i wypracowanie wspólnego stanowiska jest jedynie kwestią czasu.

Spłata długu?
Dla wspólnego dobra całej Europy, część państw Unii powinna podjąć się mediacji i tym samym ułatwić Turcji rozmowy z Cyprem i Bułgarią. Polska, której zdanie jest dość istotne w Unii, mogłaby wykorzystać nadarzającą się okazję i spłacić swój dług względem Turcji poprzez promowanie jej przyszłej akcesji. O jakim długu mowa? Kiedy w 1795 roku Rosja, Prusy i Austria łamiąc prawo międzynarodowe dokonały rozbioru Rzeczypospolitej, Imperium Osmańskie jako jedyne państwo na świecie nie uznało wymazania Polski z map Europy. Przy każdej nadarzającej się okazji, Turcy rezerwowali w swoim korpusie dyplomatycznym miejsce dla posła RP, przez co kwestia odzyskania przez nasz kraj niepodległości stała się tematem międzynarodowych dyskusji. Dziś, kiedy to Turcja potrzebuje naszego wsparcia, powinniśmy przypomnieć Europie o zapomnianym Bizancjum, w którym niegdyś biło serce naszego kontynentu. Będzie to nie tylko zwykły akt podziękowania, bo jednocześnie przyniesie zjednoczonej Europie siłę i wyniesie ją do formatu takich potęg jak Chiny czy USA.

Czytany 5814 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04