poniedziałek, 27 kwiecień 2015 07:44

Marcin Domagała: Dyskusja jest wartością samą w sobie

Oceń ten artykuł
(10 głosów)

Dyskusja i różne punkty widzenia są dla nas wartością samą w sobie. Stąd warto je prezentować w maksymalnie dużej liczbie, pokazując bogactwo ujęć interpretacyjnych oraz ludzi, którzy je wyrażają. W przeciwnym wypadku stworzylibyśmy dzieło ideologiczne, które w wypadku tzw. EuroMajdanu byłoby tylko odzwierciedleniem intelektualnej pustki, tak rozpowszechnionej w polskiej politologii – mówi Marcin Domagała, redaktor naczelny portalu Geopolityka.org i jeden z redaktorów pracy zbiorowej „Czas EuroMajdanu”, która została opublikowana na początku marca, w rozmowie z redaktorem naczelnym tygodnika „Myśl Polska” Janem Engelgardem.

Jan Engelgard: Jest pan jednym z redaktorów monumentalnego wydawnictwa pt. „Czas Euromajdanu”. Co to za projekt, jak do niego doszło?

Marcin Domagała: Pomysł projektu narodził się podczas wspólnych długich rozmów z dr Robertem Potockim. Spędzaliśmy olbrzymią ilość czasu, dyskutując telefonicznie na tematy związane z wydarzeniami na Ukrainie. Niekiedy nasze rozmowy przybierały formy tekstów publicystycznych, które wydrukowane zostały wówczas przez m.in. „Dziennik Trybuna”. Inny materiał, jako analiza naukowa, został opublikowany w jednym z politologicznych czasopism naukowych, wydawanych przez moskiewski Uniwersytet Łomonosowa. Doszliśmy do wniosku, że warto zapytać innych naukowców i analityków, co sądzą o tych wydarzeniach. Przekaz medialny w naszej opinii wydawał się bowiem niezwykle jednostronny i subiektywny. W tym względzie niewiele się do tej pory zmieniło, zaś my byliśmy zainteresowani jako politolodzy, konfliktolodzy i geopolitycy, jakie są tego przyczyny i co będzie dalej. R. Potocki opracował ramy programu naukowego, a krótko po tym chęć wzięcia w nim udziału zadeklarowała dr Dorota Miłoszewska.

J.E.: Pisze pan we wstępie, że materiał zamieszczony w tym tomie jest różnorodny i że autorzy często sobie przeczą. Czy to był zabieg celowy?

M.D.: Jak najbardziej. Jestem wyznawcą tezy, że w pełni obiektywnie można pisać wyłącznie o historii starożytnej. Zdecydowana większość tego, co wydarzyło się później, jest obarczona różnymi interpretacjami, percepcją oraz obłożona emocjonalną polemiką o charakter i naturę minionych dziejów. Oczywiście im bardziej dane zjawiska dotyczą wydarzeń nam współczesnych, tym bardziej wzmaga się dyskusja, gdyż, zwłaszcza w wypadku politologii, żyją ludzie, którzy mają nierzadko interes w określonym postrzeganiu i interpretacji danych zjawisk lub procesów. Analizując współczesny świat pod względem politologicznym nie sposób w sposób czarno-biały postrzegać określonych wydarzeń i jednocześnie pozostawać obiektywnym. Dla mnie jako medioznawcy percepcja wypadków ukraińskich w mediach była niemalże identyczna i w sposób podobny obarczona sporą ilością analogicznych błędów poznawczych. My, tworząc książkę, wyszliśmy z odmiennego założenia. Dyskusja i różne punkty widzenia są dla nas wartością samą w sobie. Stąd warto je prezentować w maksymalnie dużej liczbie, pokazując bogactwo ujęć interpretacyjnych oraz ludzi, którzy je wyrażają. W przeciwnym wypadku stworzylibyśmy dzieło ideologiczne, które w wypadku tzw. EuroMajdanu byłoby tylko odzwierciedleniem intelektualnej pustki, tak rozpowszechnionej w polskiej politologii, ale m.in. również pretensjonalnie zaprzeczałoby sokratejskiej maksymie „wiem, że nic nie wiem”. W politologii przecież nie o to chodzi...

CzasEuroMajdanu small

J.E.: Czytając niektóre teksty zastanawiałem się czy w ogóle taki temat można sprowadzić do czystej nauki. No może kilka ściśle politologicznych, ale większość jest nacechowana tendencyjnością, w zależności od sympatii autorów. Np. artykuł prof. Mychajło Kirsenki to dla mnie czysta propaganda w złym stylu. Czy wobec można uznać ten projekt za naukowy?

M.D.: Cieszy mnie to, że Pan się nie zgadza z wieloma stawianymi w książce tezami. Ja mam podobne zresztą odczucia. Gdybym się miał zgadzać ze wszystkim, to książka miałaby może 10% obecnej objętości. Reszta zawartości bowiem jest dla mnie osobiście równie dyskusyjna. Podobne odczucia miała pozostała dwójka redaktorów. Wróćmy jednak do tego, co powiedziałem przed chwilą. Nie chodziło nam o to, by się zgadzać z autorami. Powiem przewrotnie, że chodziło wręcz o to, aby się z nimi nie zgadzać. Kilka tekstów (na blisko 50 autorów) rzeczywiście odstaje od kanonu czysto naukowego, co nie zmienia to faktu, że to są nieźle napisane eseje naukowe, stworzone często przez cenionych w środowisku naukowców.

Krytykowany przez Pana prof. Michajło Kirsenko, to nestor ukraińskiej dyplomacji. Jego tekst jest dyskusyjny, bo takiego oczekiwaliśmy. Chcieliśmy mieć artykuł dogłębnie ukazujący porewolucyjną mentalność ukraińską względem bieżących wydarzeń w tym państwie, napisany przez niezłego historyka, politologa oraz bezpośredniego uczestnika tych protestów. W tym wypadku było wiadomo, że emocjonalizacji nie uniknie się. Ta kwestie zresztą dotyczą nie tylko jego samego, ale przynajmniej jeszcze kilku autorów. Jest to jednak temat zbyt świeży, aby wszyscy byli w stanie pisać o nim bez emocji, zwłaszcza na Ukrainie. O szerzenie propagandy można też z powodzeniem oskarżać obecnych w tomie Rosjan, Francuza, Kanadyjczyka, czy też licznych polskich autorów. Ale czy warto i czy jest to właściwe podejście? A może przyjąć, że jest to obraz ich personalnej percepcji tych wydarzeń? Nam jako redaktorom właśnie na ukazaniu bogactwa ujęć, w danym momencie historycznym zależało.

Nie mniej, jeśli czytelnicy przeczytają inne teksty, znajdą też inne podejścia, możliwe, że bliższe ich własnym wyobrażeniom. Ta książka jest bowiem zbiorem różnych interpretacji wydarzeń w Kijowie, bowiem obecnie nie ma możliwości przedstawienia ich skumulowanej syntezy. Nie zapominajmy przy tym, że nauka to nie tylko sztywne ramy badawcze, ale też umiejętność poszukiwania i odnajdywania wielu eksplikacji określonych zjawisk, i to wbrew własnym przekonaniom. Jeśli ktoś woli ideologię, niech obejrzy główne wydania wiadomości w telewizji.

J.E.: Co ciekawego przeczytamy w następnych tomach?

M.D.: „Czas EuroMajdanu” to pierwszy tom czterotomowego programu naukowego, noszącego nazwę „EuroMajdan 2013?2014, który został zatwierdzony do realizacji przez zarząd ECAG. Kolejne części będą miały charakter specjalistyczny i będą zawierały rezultaty tzw. badań podstawowych. Będzie to cała bibliografia drukowanych tekstów prasowych, dotyczących wydarzeń EuroMajdanu, do momentu ogłoszenia inkorporacji Krymu przez prezydenta Federacji Rosyjskiej, szczegółowe kalendarium wydarzeń, nie tyle nawet zapisane dzień po dniu, ale miejscami godzina po godzinie oraz ostatnim tom – studium prasoznawcze. Chcemy przedstawić w nim wyniki analiz nastawienia poszczególnych mediów do tematyki EuroMajdanu. Z uwagi na rozmiar tego zadania wiele tekstów już jest w opracowaniu na podstawie autorskiej metodologii. Jeden z artykułów będzie oczywiście dotyczył „Myśli Polskiej”.

Rozmowa została opublikowana w tygodniku „Myśl Polska”, nr 17-18 (26.04-3.05.2015).

Czytany 11431 razy Ostatnio zmieniany niedziela, 26 kwiecień 2015 15:32