×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 396

niedziela, 27 styczeń 2013 10:05

Marcin Domagała: Dlaczego się nas boisz Tomaszu Lisie?

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Lis_Tomasz


  Marcin Domagała

Dlaczego  żurnalista, polityk i przedsiębiorca Tomasz Lis zachowuje się jak rozkapryszony dzieciak, który dostał burę? Dlaczego boi się dziennikarzy i analityków z niewielkiego w gruncie rzeczy rzeczy stowarzyszenia? Dlaczego każe swoim podwładnym robić z siebie idiotów? Oto studium pewnego przypadku...

22 stycznia napisała do mnie Katarzyna Iwaniuk, zastępca dyrektora zarządzającego natemat.pl:

„...w kontekście pojawiających się w mediach niepokojących sygnałów dotyczących Państwa działalności, zmuszeni jesteśmy zakończyć z Państwem współpracę.
W związku z tym, 23.01.2013 w południe Państwa blog zostanie zawieszony”.


Ki czort? Od wiekopomnej kompromitacji dziennikarzy Newsweeka Michałów Kacewicza i Krzymowskiego minął już nieco ponad tydzień. Może poczta kiepsko zadziałała, albo też ktoś w natemat.pl dość wolno składa literki – pomyślałem...

Przypominam, że natemat.pl to „blogownia” założona przez Tomasza Lisa, której formalnym właścicielem jest firma Glob 360 Sp. z o. o. Sam Tomasz Lis posiada największe udziały w tej firmie, o wartości 405 tys. zł. No dobra, ale o co chodzi?

W wysłanej mailowo odpowiedzi poprosiłem o wyjaśnienia, dając do zrozumienia, że poświęciliśmy wygłupowi Newsweeka kilka tekstów (dotarcie do nich nie powinno stanowić przecież problemu dla człowieka choćby po wykształceniu przedszkolnym, zwłaszcza, że dwa z nich były publikowane na natemat.pl) a także o podanie punktu w regulaminie blogowni, który rzekomo naruszyliśmy. Jeszcze tego samego dnia otrzymałem troszkę dłuższy mail, od tej samej, niezwykle formalnej, pani:

„Zaniepokoiły nas informacje tygodnika Newsweek dotyczące ECAG. Zgadza się Pan z pewnością, że w naTemat powinny istnieć blogi tylko wiarygodne, nie budzące wątpliwości co do rzetelności. Nie podzielamy Pana przekonania, że wszystkie wątpliwości po artykule w Newsweeku zostały wyjaśnione. Nie mamy takiego wrażenia.
Do czasu wyjaśnienia wątpliwości blog geopolityka.pl w naTemat zostanie zablokowany. Uprzejmie prosimy o nadesłanie nam Państwa pełnych wyjaśnień dotyczących artykułu w Newsweeku. Poprosimy autorów tygodnika o odniesienie się do nich. Wówczas redaktor naczelny i kolegium redakcyjne naTemat podejmą decyzję o przyszłości bloga geopolityka w naTemat.”
.

Fajny i treściwy mail... – pomyślałem z ubawieniem. Dziewczyna widać dostała głupie zadanie i sili się by nie wyjść na idiotkę, co niestety niezbyt jej się udaje. I co za wspaniała próba insynuacji, że rzekomo publikujemy niewiarygodne teksty. Na pewno zawodowy amator nie napisałby lepiej.

Wątpliwości po artykule w Newsweeku rzeczywiście istnieją, ale dotyczą one okoliczności powstania tego wiekopomnego dzieła polskiego dziennikarstwa śledczego, a także wizerunku samych dziennikarzy po tej „ustawce”. Ucieszyła mnie natomiast wiadomość, że jednak będziemy tylko blokowani, do czasu wyjaśnienia wątpliwości przez blogowy sąd kapturowy. Oczywiście, punktu z regulaminu, na podstawie którego czekałaby nas wcześniej wspomniana relegacja, jeszcze nie znaleźli... Kwestię wrażeń, jako sprawy osobistej pani Kasi, pozostawię bez komentarza...

W wolnej chwili, odpisując ponownie pozwoliłem sobie podać wszystkie linki do naszych publikacji w tym temacie, jakby nie potrafili znaleźć. Ponadto stwierdziłem:

„Jak dotąd nikt nie odpowiedział nam te teksty, mimo ich pełnej dostępności i popularności. Prosiliśmy też o wywiad z p. Tomaszem Lisem, który jest również największym udziałowcem spółki Glob360 Sp. z o. o., mailem wysłanym do Newsweeka w dniu 19 stycznia o 16.45. Nasza prośba pozostała jak dotąd bez echa, mimo licznych prób dodzwonienia się do redakcji (niestety nieudanych).
Całkowicie podzielam Pani pogląd
"że w naTemat powinny istnieć blogi tylko wiarygodne, nie budzące wątpliwości co do rzetelności.". Dotąd tych wątpliwości nie było z Państwa strony, a dodatkowo Państwo od lutego 2012 r. bez żadnych problemów korzystali z naszych tekstów, uwiarygodniając natemat.pl naszymi publikacjami, a tym samym, zresztą zgodnie z zapisami Regulaminu, zarabiając na nich. We wszelkich kwestiach technicznych byliśmy na bieżąco w kontakcie z p. (...)*, który wyjaśniał nam wszystkie kwestie i oczekiwania ze strony NaTemat.pl, na które reagowaliśmy w najkrótszym możliwym czasie. Ponadto w publikacjach prasowych nie wspominano o prowadzonym przez nas portalu, stąd też nie za bardzo rozumiem, na jakiej podstawie narodziła się insynuacja w kwestii braku rzetelności, zawarta w Pani mailu. Jeśli jakikolwiek opublikowany materiał na NaTemat.pl taki zarzut obecnie zyska w Państwa oczach, uprzejmie proszę o jego wskazanie, wraz zarzutem i odpowiedzą dlaczego tak późno Państwo reagujecie?
Na koniec, uprzejmie proszę po raz kolejny o podanie podstawy z regulaminu NaTemat.pl, która regulowałaby Państwa postępowanie.”
.

Po moim mailu zwrotnym na dzień zapadła cisza...

Kolejnego dnia otrzymałem niezwykle wyczerpującą wypowiedź, która zamykała sprawę. Chyba się poddali:

„(...) zapoznaliśmy się z nadesłanymi przez Pana materiałami i postanowiliśmy podtrzymać swoją decyzję o zakończeniu współpracy z dniem 25.01.2013. Odpowiadając na Pana pytanie: działamy zgodnie za zapisami paragrafu 7:
Glob 360 zastrzega sobie prawo do:
podjęcia wszelkich innych środków, jakie Glob 360 uzna za zgodne z jego interesem oraz interesem Użytkowników.”.


Miło się dowiedzieć, że wreszcie komuś zagrażamy. Okazało się bowiem, że ponad 150 tekstów, które republikowaliśmy na naszym blogu na natemat.pl było niezgodne z interesem spółki, co wyszło ponad tydzień po artykule w Newsweeku i blisko rok po założeniu bloga. Normalnie czas godny Roberta Kubicy – szacunek! Natomiast jaki to interes – do tej pory nie mam pojęcia, gdyż oskarżenia pani Kasi, reprezentującej Glob 360 Sp. z o. o., były wielce enigmatyczne i pozbawione jakiejkolwiek treści (choć wcale mnie to nie dziwi, gdyż widać dziewczę dostało wyjątkowo wredne polecenie, które przerosło nie tylko nią samą, ale też głównego udziałowca tej firmy). Żadnych merytorycznych odniesień do naszych tym razem zarzutów mail również nie zawierał. Czyste „Nie, bo nie! Zabierajcie swoje łopatki i wiaderka z naszej piaskownicy”.

Enigmatyczne jest też milczenie samego Tomasza Lisa, który unika z nami kontaktu. Niewątpliwie mamy tu więc do czynienia z ewidentnym mieszaniem spraw prywatnych i zawodowych przez tego żurnalistę, polityka, przedsiębiorcę, ale też, jak się okazuje dorosłe, lecz obrażone dziecko, które dostało burę za nieodpowiednie zachowanie. To mało profesjonalne podejście. Litościwie pominę redaktora naczelnego natemat.pl Tomasza Machałę, który również nie raczył się odezwać...

Co to wszystko oznacza?

Portal Geopolityka.org dystrybuuje swoje teksty też za pomocą blogów. Docieramy do naszych czytelników w różny sposób, ale nie miałem pojęcia, że zagrażamy tym czyimś interesom. Dobrze wiedzieć, że ktoś się nas obawia, tylko wciąż nie wiem z jakiego powodu?

Na koniec pozostałych użytkowników natemat.pl chciałbym przestrzec – uważajcie – w przyszłości też możecie zagrozić interesowi Glob 360 Sp. z o. o. A wtedy mogą powiedzieć – Wynocha z naszej piaskownicy!

PS. Na koniec przypominam nasze odpowiedzi na artykuł „Euroazjaci w Warszawie”, publikowane na portalu Geopolityka.org, które okazały się, w sposób nieuzasadniony przez spółkę Glob 360 Sp. z o. o., niewystarczające, jak również sam artykuł tygodnika Newsweek:

Michał Krzymowski, Michał Kacewicz: Euroazjaci w Warszawie

Marcin Domagała: Rozmowa z Newsweekiem

Mateusz Piskorski: O braku pożytków z braków edukacji

Marcin Domagała: Czego obawiał się napisać Newsweek?

Tomasz Formicki: „Newsweek” v. ECAG, czyli zderzenie propagandy z nauką

* Nazwiska osoby, z którą mieliśmy kontakt techniczny nie chcę podawać, z uwagi, że jest to wyjątkowo sumienny i cechujący się profesjonalnym podejściem pracownik tej firmy. Zresztą, mam nadzieję, że nie jedyny...

Fot. Wikipedia/Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 2.0.

Czytany 6754 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04