wtorek, 13 styczeń 2015 05:56

Konrad Rękas: Wojna Jaceniuka

Oceń ten artykuł
(14 głosów)

Konrad Rękas

Ostatni rok przyzwyczaił już chyba opinię publiczną, że nie należy przywiązywać większej wagi do oświadczeń, deklaracji i wystąpień przedstawicieli władz w Kijowie. To znaczy są one pozbawione wartości jaki nośniki informacji o faktach, niczym opowieści o sukcesach wędkarskich, nie mniej jednak niosą ze sobą pewien przekaz o charakterze propagandowym i ideologicznym, który, mimo pozornej absurdalności – musi jednak być dostrzegany i analizowany tak co do skutków, jak i motywów.

Nieprzypadkowy wywiad

Nie inaczej jest z głośnym już, pozornie tylko pozbawionym historycznego sensu, wywiadem Arsenija Jaceniuka dla niemieckiej stacji telewizyjnej ARD, w którym stwierdził on, iż „Wir können uns alle sehr gut auf den sowjetischen Anmarsch auf die Ukraine und nach Deutschland erinnern. Das muss man vermeiden und keiner hat das Recht, die Ergebnisse des zweiten Weltkrieges neu zu schreiben. Und das versucht der russische Präsident Herr Putin zu machen” [1]. W Polsce (jak przy wielu innych wyskokach kijowskich władz) zachowano oficjalne i medialne milczenie nad tym nowym zdefiniowaniem kształtu II wojny światowej. Tymczasem mamy do czynienia z deklaracją, której lekceważyć nie można – tak ze względu na jej autora, jak i adresata i jego reakcję. A. Jaceniuk wskazał na Niemcy jako ofiarę napaści, nie zaś agresora i sprawcę II wojny, dokonał tego w niemieckim medium, zaś oficjalne czynniki Niemiec odmówiły komentarza i odniesienia się do słów premiera Ukrainy, choć dotychczasowa praktyka i sam fundament istnienia obecnej republiki federalnej przewidywały zdecydowaną reakcję na wszelkie kwestionowanie niemieckiej odpowiedzialności za wybuch II wojny światowej. Czy więc mamy do czynienia z reorientacją polityki historycznej i zniesieniem mitu założycielskiego RFN, ze wszystkimi konsekwencjami dla sąsiadów dawnej Rzeszy?

Być może jeszcze nie, sygnał jest jednak wyraźny. Antyrosyjska propaganda na Zachodzie ubiera się często w szaty antywojenne, choć przecież stanowi tylko przykrywkę dla już trwających wojen: zimnej w polityce i gorącej w gospodarce, o samej ukraińskiej agresji na Noworosję nie wspominając. By tym łatwiej ustawiać współczesną Rosję w roli agresora – potrzebne jest więc dodatkowo zafałszowanie historii, prezentujące Niemców (i zorientowanych na nich Ukraińców) jako ofiary nie tylko obecnej, ale i przeszłej „agresji rosyjskiej”. W tym kierunku idą zresztą też kolejne „wyjaśnienia” A. Jaceniuka, tłumaczące co miał na myśli [2], jak i interpretacja Olgi Lappo, szefowej służby prasowej kijowskiego rządu [3], podtrzymującej wrażenie powojennej okupacji Niemiec jako niezawinionej krzywdy, doznanej z rąk li tylko ZSRR (bo już, jak się okazuje – nie aliantów zachodnich).

Jaceniuk następcą Stećki

Rozumiana literalnie wypowiedź A. Jaceniuka po pierwsze oznacza jasną deklarację nowej (?) polityki historycznej władz w Kijowie, zgodnie z którą Ukraina i Niemcy stały podczas II wojny światowej po tej samej stronie – oczywiście „antyradzieckiej”. Jednym zdaniem premier przekreślił pamięć blisko 7 mln mieszkańców Ukrainy, którzy stracili życie w wyniku działań niemieckich, odrzucił dziedzictwo 1,37 mln poległych ukraińskich żołnierzy Armii Czerwonej/Radzieckiej, kijowski status Miasta-Bohatera, Babi Jar – słowem wszystko, co konstytuowało dotąd ukraińską tożsamość państwową i historyczną. Jeśli bowiem Ukraińcy pospołu z Niemcami byli tylko ofiarami „agresji radzieckiej” - tzn., że obecne władze czują się następcami wyłącznie rządu Jarosława Stećki, czy UHWR – i to bez żadnej refleksji, że może tamta droga była politycznie błędna i dla narodu ukraińskiego – samobójcza.

Po drugie – jak już wspomniano, A. Jaceniuk (nie wiadomo, czy wprost nie na zamówienie polityczne Berlina) stara się oddać propagandową przysługę Niemcom, uwiarygodniając mit „niemieckich ofiar II wojny”, w duchu bliskim już nie tylko Wypędzonym, ale zupełnie jawnie głównemu nurtowi rewanżystowskiej polityki RFN. Skoro zaś powojenna okupacja i podział Niemiec były niezawinioną krzywdą „napadniętych” - to może należałoby ją teraz tym biedakom zrekompensować?

Precz z polską okupacją?

Tu dochodzimy do fundamentalnego problemu interesu Polski w całej tej brzydko pachnącej aferze. Do znudzenia warto przypominać, że przynajmniej od strony deklaratywnej – uznanie Niemiec za agresora i jedynego sprawcę wojny było jednym z uzasadnieniem przyznania naszemu państwu rekompensaty, w postaci Ziem Zachodnich, jednocześnie stanowiących strategiczne zabezpieczenie przed ponowieniem ataku niemieckiego w przyszłości. To my w uznaniu międzynarodowym byliśmy raz – pierwszą ofiarą II wojny, a dwa – jednym z jej zwycięzców, co znalazło odzwierciedlenie na mapach. Zamiast własnej strefy okupacyjnej – zyskaliśmy realne poszerzenie naszego terytorium o tereny odebrane Niemcom. Czy zdaniem A. Jaceniuka – powinnyśmy je teraz im oddać? A skoro „napadnięta” była również Ukraina – to czy i jej się należy wyzwolenie czegoś spod niegodnej polskiej okupacji?

Są to pytania bynajmniej nie na wyrost i jak najbardziej na miejscu, a MSZ – gdyby rzecz jasna było naprawdę polskie – powinno w tej sprawie zażądać jasnego stanowiska tak A. Jaceniuka, jak i kanclerz Angeli Merkel. Niestety, władze RP skrępowane są trójjedyną zasadą naszej dyplomatycznej niesamodzielności, na którą składają się: podległość Waszyngtonowi – uzależnienie od Berlina – pseudopartnerstwo z Kijowem. Dlatego III RP milczy – bo przecież sama też chętnie odwołuje się do mitu „Polski przegranej w II wojnie”, czy stawia znak równości między ZSSR a obecną Rosją. Na przykładzie wyskoku (?) A. Jaceniuka widać jednak jakie mogą być bardzo dotkliwe międzynarodowe następstwa ulegania tej jakże szkodliwej dla Polski wersji polityki historycznej – i dlaczego należy im jak najzdecydowaniej przeciwdziałać.

__________________________________
1.    Wszyscy dobrze pamiętamy radziecką inwazję zarówno na Ukrainę, jak i w tym samym czasie na Niemcy. Należy temu zapobiec. Nikomu nie pozwolimy podważać rezultatów drugiej wojny światowej, co zdaje się robić prezydent Rosji pan Putin.
2. http://censor.net.ua/news/319479/yatsenyuk_obyasnil_chto_imel_v_vidu_kogda_govoril_o_vtorjenii_sssr_v_ukrainu_i_germaniyu
3. „Арсений Яценюк имел в виду раздел Германии Советским Союзом после Второй мировой войны. Берлин даже был разделен стеной, чтобы сделать невозможным перемещение немцев из его восточной части в западную” - http://top.rbc.ru/politics/09/01/2015/54afe1409a79476b0435d6f6 
Czytany 5036 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 12 styczeń 2015 18:09