środa, 06 sierpień 2014 06:12

Błażej Popławski: Ebola w Afryce Zachodniej - przyczyny i ocena ryzyka pandemii

Oceń ten artykuł
(1 głos)

ebola  dr Błażej Popławski

Od marca w Afryce Zachodniej rozprzestrzenia się epidemia wirusa ebola. Śmierć poniosło ok. 1000 osób. Świat z coraz większym strachem spogląda na kraje znad Zatoki Gwinejskiej.

O wirusie

Ebola to ostra choroba zakaźna, rodzaj gorączki krwotocznej. Wirusem można się zarazić przez kontakt z płynami ustrojowymi człowieka. Okres jego inkubacji wynosi od kilku dni do trzech tygodni, zwykle ok. 10 dni. Czynnik ten, a także pierwsze objawy przypominające zwykłą grypę, utrudniają rozpoznanie choroby oraz zwiększają ryzyko zarażenia kolejnych osób.

Po tygodniu od infekcji układ odpornościowy zakażonego przestaje funkcjonować. Pojawiają się krwawienia z ust, oczu, uszu. Pod skórą tworzą się pęcherzyki z krwią. Dochodzi do licznych wewnętrznych i zewnętrznych krwotoków. Na ebolę nie ma szczepionki. Trwają prace nad eksperymentalnymi lekami, prowadzone są testy na zwierzętach. Póki co, chorych leczy się tylko objawowo izolując ich od otoczenia.

Jednoznaczne określenie wskaźnika umieralności na ebolę jest trudne. Zależy on od gatunku wirusa, który i tak może mutować, a przede wszystkim od skuteczności instytucji odpowiedzialnych za przeciwdziałanie rozprzestrzenieniu się epidemii. Wskaźnik zgonów szacuje się na 60–90%. Paradoksalnie, stanowi on jeden z głównych czynników epidemiobójczych – wirus uśmierca ofiary tak szybko, że często nie zdążają dalej zarażać.

Epidemie eboli

Od pierwszego zdiagnozowanego wystąpienia eboli minęły niespełna cztery dekady. Wirus odkryto w północnej części Zairu (dziś – Demokratyczna Republika Kongo) w wiosce Yambuku nad rzeką Ebola – stąd nazwa wirusa. Jego dokładna geneza nie została wyjaśniona. Podczas pierwszej epidemii w 1976 r. śmierć poniosło ok. 300 osób. W tym samym roku pojawiło się kolejne ognisko wirusa w Sudanie (dziś – Sudanie Południowym). Zmarło ok. 150 osób. Następne epidemie, wszystkie o ograniczonym terytorialnie zasięgu, wybuchały w Afryce Subsaharyjskiej regularnie – głównie w Kongo (1995 r. – ok. 250 zgonów; 2002 r. – ok. 150 zgonów; 2007 r. – ok. 200 zgonów), w Ugandzie (2000 r. – ok. 250 zgonów). Mniejsze ogniska choroby odnotowywano także w Gabonie. W sumie, do 2014 roku na ebolę zmarło ok. 1500 osób.

W XX w. ebola wydawał się być zagrożeniem jedynie dla interioru centralnej i wschodniej części Czarnego Lądu. Obszary te są słabo skomunikowane z większymi miastami. Cechuje je relatywnie niski i nierównomierny poziom zaludnienia. Na początku tego roku wirus zaatakował w zupełnie innym środowisku – w Gwinei, Liberii i Sierra Leone.

Kraje Afryki Zachodniej położone nad Zatoką Gwinejską to państwa biedne. Ich stolice (w Konakry mieszka więcej ludzi niż w Warszawie) posiadają strategiczne znaczenie w infrastrukturze i ekonomice regionu. Porty i lotniska są ważnymi punktami tranzytowymi dla Wspólnoty Gospodarczej Państwa Afryki Zachodniej (ECOWAS).

Obszar dotknięty przez epidemię cechuje się także o wiele większą niż w Afryce Centralnej tradycją migracyjną. Granice państwowe mają charakter de facto iluzoryczny. Nie korespondują zupełnie ze strukturą etniczną. Czynniki te – mobilność, charakter transnarodowy i bezpośrednie zagrożenie wielkich miast – wyróżniają epidemię od poprzednich z dorzecza Konga. Powody te zadecydowały o liczbie ofiar, szacowanej na początku sierpnia, czyli pół roku od pierwszych zachorowań, na 800–900. Początkowo najwięcej zgonów odnotowywano w Gwinei, obecnie obserwujemy wzrost liczby przypadków śmiertelnych zakażeń w Liberii i Sierra Leone. Prawdopodobnie całkowita liczba ofiar jeszcze w tym miesiącu przekroczy tysiąc.

Reakcja władz

Rządy Gwinei, Liberii i Sierra Leone nie potrafią skutecznie przeciwdziałać epidemii. Nie mają do tego właściwego zaplecza technicznego, ani wykwalifikowanego personelu medycznego. Ograniczają się tworzenia stref kwarantanny, izolowania chorych. Kolejne spotkania na szczeblu międzynarodowym – np. szczyt z 27 lipca w Akrze – niczego nie zmieniają. Bardziej efektywna zdaje się być pomoc międzynarodowa. W pierwszych miesiącach epidemii to głównie Lekarze Bez Granic i pracownicy Światowej Organizacji Zdrowia starali się powstrzymać chorobę.

Kluczową rolę w walce z ebolą, poza dostarczeniem odpowiedniego sprzętu i specjalistów oraz egzekwowaniem zasad kwarantanny, odgrywa edukacja społeczna – przekonanie mieszkańców, że muszą zmienić zwyczaje kulturowe. Wprowadzane są kolejne zakazy – zgromadzeń, uroczystości pogrzebowych, czy spożywania mięsa owocożernych nietoperzy i małp (to rezerwuar zwierzęcy stanowi głównego gospodarcza wirusa). Tylko w ten sposób rozwój choroby, której nie da się uleczyć, może zostać zahamowany.

Wpływ na gospodarkę

Zamknięcie granic, wprowadzenie znacznych ograniczeń w przewozie ludzi i towarów negatywnie oddziałuje na sytuację gospodarczą. Zanik wymiany handlowej może przyczynić się kryzysu ekonomicznego i tak już mało stabilnych państw Afryki Zachodniej. Liberia i Sierra Leone z trudem odbudowują systemy ekonomiczne po zakończonej przed dekadą wojnie domowej. Państwa, w których ebola rozprzestrzenia się najszybciej to kraje surowcowo-rolnicze, uzależnione od eksportu bogactw naturalnych. Jego zahamowanie może okazać się najpoważniejszym skutkiem epidemii.

Pierwszą oznaką kryzysu ekonomicznego było zamarcie handlu transgranicznego w połowie tego roku. Następną, o wiele istotniejszą, okazuje się spadek obrotów w wymianie międzynarodowej. Gwinea to jeden z głównych eksporterów boksytów na świecie. W Sierra Leone i Liberii znajdują się duże złoża diamentów, a także rutylu.

Inwestorzy rozpoczęli powolny eksodus z tej części kontynentu. Nieliczni turyści dawno już zrezygnowali z wizji spędzania urlopów nad Zatoką Gwinejską. Według wstępnych prognoz specjalistów z Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego tempo wzrostu PKB w tym regionie może zmaleć o jedną trzecią. Odrobienie tych strat ekonomicznych będzie procesem długotrwałym.

Ryzyko pandemii

Prawdopodobieństwo rozprzestrzenienia się epidemii poza Afrykę Zachodnią jest stosunkowo niewielkie. Oczywiście, przypadki pojedynczych zachorowań osób wracających znad Zatoki Gwinejskiej zwiększają ryzyko pojawienia się nowych ognisk choroby – także na globalnej Północy. Według epidemiologów, wieszczenie scenariuszy rodem z apokaliptycznych thrillerów i spiskowych, bioterrorystycznych teorii nie jest jednak uzasadnione. Obecnie priorytetem wydaje się udzielenie wsparcia władzom Liberii, Sierra Leone i Gwinei na powstrzymanie eboli, a następnie współpraca przy odbudowie życia gospodarczego w regionie.

Autor prowadzi blog www.afrykanista.pl
Fot. www.concordy.com

Czytany 4569 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04