wtorek, 30 lipiec 2013 08:53

Aleksandra Kozioł: Chiny wzorem dla Rosjan?

Oceń ten artykuł
(2 głosów)
russia-china-hands  Aleksandra Kozioł alt

Chiny od ponad dwóch dekad osiągają ogromne sukcesy w dziedzinie wzrostu gospodarczego, stając się jedną z czołowych gospodarek świata. Wszystko dzieje się jednak na przekór promowanemu na Zachodzie, liberalnemu modelowi rynku, na którym swego czasu wzorowała się także Rosja.

Od 1991 r. Chiny notują wzrost gospodarczy na poziomie 10 proc. PKB, do 2011 r. eksport towarów i usług wzrósł o ponad 27 proc., zmieniać zaczęła się także struktura gospodarki - zanotowano spadek sektora rolniczego na rzecz wzrostu sektorów przemysłu i usług (odpowiednio 46 i 43 proc.). W 2012 r. Chiny zajęły drugie po Stanach Zjednoczonych miejsce pod względem wielkości PKB.

Z tak dynamicznym rozwojem chińskiej gospodarki wiąże się także wzrost zapotrzebowania na wiele towarów, co uwidacznia postępujący wzrost importu. Dzięki temu Rosjanie mogą dywersyfikować rynek zbytu surowców naturalnych do tej pory zdominowany przez Europę, w tym głównie Niemcy. Rosyjska dyplomacja zwraca się więc ku wzmocnieniu swojej pozycji w regionie północno-wschodniej Azji, wykorzystując do tego celu stosunki z Chinami i Japonią. W trakcie budowy ropociągu prowadzącego ze Wschodniej Syberii do Oceanu Spokojnego (ESPO) Rosja miała nadzieję nie tylko na przełamanie monopolu Europy jako rynku zbytu, ale także, poprzez skonfrontowanie dwóch konsumentów, na uzyskanie wyższej kwoty za transportowany surowiec. Wraz z otwarciem w 2010 r. nitki do Chin, Rosjanom udało się udowodnić, że nie tylko Zachód jest dla nich miejscem pozyskiwania technologii i kapitału. Zdaje się jednak, że z jednego uzależnienia Rosja łatwo może popaść w drugie. Szybko pojawiły się bowiem pierwsze spory z Chinami odnośnie ceny ropy naftowej, a także wzajemne naciski. Rosja uważała się za silnego negocjatora w regionie ze względu na planowane zwiększenie eksportu do Niemiec, Chiny natomiast stale dywersyfikują źródła pozyskiwania surowców, przy czym Rosja, choć w czołówce, wcale nie jest ich głównym dostawcą. W efekcie negocjacji długoterminowy kontrakt na dostawy ropy został zawarty na warunkach zdecydowanie niekorzystnych dla Rosjan, po zaniżonej cenie. Kolejnym sukcesem Chińczyków w dziedzinie handlu surowcami były umowy na dostawy ropy i gazu przełamujące rosyjski monopol na tranzyt z Kazachstanu i Turkmenistanu.

W stosunkach rosyjsko-chińskich pozycja Rosji zaczyna wypadać coraz bardziej blado. Choć począwszy od 2001 r. notuje stały wzrost PKB na poziomie około 4 proc., to zajmuje „zaledwie” ósme miejsce pod względem wielkości PKB. Podobnie sprawa wygląda w kwestii bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Według danych Banku Światowego za lata 2008-2012 Rosja uplasowała się na siódmym miejscu, z wynikiem czterokrotnie niższym niż pierwsze na liście Chiny. Choć oba kraje posiadają znaczne rezerwy budżetowe, to Chiny wysuwają się na czołowego inwestora, coraz częściej przenosząc swój kapitał poza region azjatycki, w dużej mierze do Ameryki Południowej i Afryki. W swoich działaniach kierują się tzw. go out policy, w wyniku której ciągle udoskonalają system zawierania kontraktów, upraszczają procedury, w szerokim zakresie udzielają informacji przedsiębiorcom, przenoszą odpowiedzialność za realizację na niższe szczeble państwowe. Postępująca liberalizacja nie powoduje jednak utraty kontroli przez władze centralne nad istotnymi inwestycjami. Rosja natomiast wciąż wielu inwestorom jawi się jako kraj niepewny, z szeregiem przeszkód systemowych, co niewątpliwie blokuje rozwój. Ponadto, nadal znacznym problemem w Rosji jest korupcja, również w Chinach stanowiąca istotne wyzwanie.

Areną politycznej walki pomiędzy oboma państwami okazała się Arktyka. Wzrost zainteresowania tym regionem spowodowały nowe szlaki żeglugowe, odkryte przez topniejący lód. Już w 1996 r. doszło do powstania Rady Arktycznej, w skład której weszły: Dania, Finlandia, Islandia, Kanada, Norwegia, Rosja, Stany Zjednoczone i Szwecja. Tych osiem państw podjęło wspólne działania na rzecz ochrony środowiska arktycznego. W b.r. jednym z obserwatorów zostały Chiny. Poza Chińczykami swoją uwagę w tym kierunku zwróciły także Unia Europejska i Indie. Wzrost zainteresowania spowodowany jest szacunkami dotyczącymi gigantycznych zysków z eksploatacji paliw kopalnych oraz minerałów Arktyki. Za dołączeniem tych graczy opowiadają się państwa skandynawskie, jednak Rosja wyraża ostry sprzeciw wobec zaangażowania kogokolwiek spoza regionu. Uważa bowiem taką możliwość za naruszenie swoich żywotnych interesów i jest gotowa bronić swojego stanowiska. Jednocześnie Rosjanie dążą do umocnienia pozycji organizacji i przekształcenia jej tak, by mogła przyjmować prawnie wiążące rezolucje międzynarodowe. Chiny z pewnością nie zamierzają jednak ustąpić, szczególnie biorąc pod uwagę inwestycje górnicze na Grenlandii, a także coraz chętniej wykorzystywany szlak handlowy do Islandii, gwarantujący niewątpliwą oszczędność czasu i pieniędzy.

Według raportu UNCTAD najbardziej perspektywiczną gospodarką świata będzie chińska, dopiero na ósmym miejscu, razem z Niemcami i Tajlandią, znalazła się Rosja . Niekorzystnie dla Rosji rysuje się także wymiana handlowa. Choć jak podaje rzecznik prasowy Głównego Urzędu Celnego Chińskiej Republiki Ludowej Zheng Yueshen obroty między oboma państwami w ostatnim roku wzrosły o 11 proc., to nadal nie można powiedzieć, że są one swoimi istotnymi partnerami. Na zdecydowanie lepszej pozycji znajdują się Chiny, które prowadzą intensywną politykę mającą na celu dywersyfikację rynków dostaw i zbytu. Dla Rosjan są one natomiast drugim co do wielkości partnerem. Przed Rosją stoi więc wyzwanie kształtowania struktury handlowej tak, by nie stać się jedynie rynkiem zbytu chińskich towarów i zapleczem surowcowym. Ostatnie doniesienia na temat malejącej wymiany handlowej z tradycyjnymi partnerami Chin dają jednak nadzieję na wzmocnienie pozycji Rosji w stosunkach bilateralnych. Pozostaje jednak pytanie w jakich sektorach gospodarki Rosja okaże się atrakcyjna.

Istotną rolę w rozwoju gospodarczym państwa pretendującego do miana mocarstwa światowego pełni zaplecze naukowo-technologiczne, silnie rozwijane w Chinach. Jednak w sytuacji, gdy w Dumie Państwowej zauważa się brak odpowiedniej koordynacji rozwoju nauki, a dyskusja toczy się wokół korupcjogennych praktyk podczas sprzedaży gruntów Rosyjskiej Akademii Nauk, rodzą się wątpliwości na temat stanu zaplecza naukowego w Rosji. Choć w czerwcu br. prezydent Władimir Putin podjął konsultacje z przedstawicielami jednostek RAN, to prace nad reformą zakładającą m. in. zastąpienie szeregu Akademii jedną, ogólnopaństwową zostały odłożone na jesień. Chiny tymczasem starają się nie tylko rozwijać tempo i jakość modyfikacji zagranicznych rozwiązań (tzw. invented in China), ale także, dzięki nakładom na innowacyjność własnych firm i rozwój na uczelniach, zaczynają wytwarzać coraz więcej własnych rozwiązań. Szczególnego wzmocnienia rozwój wewnętrzny nabrał po kryzysie z 2008 r., kiedy Chiny zauważyły swoją silną zależność od rynku globalnego, na którego sytuację nie mają decydującego wpływu. Zaniepokojone spadkiem zysków spostrzegły niedorozwój rynku wewnętrznego i postawiły na jego ożywienie. Na efekty tych działań trzeba będzie jednak jeszcze poczekać, bo różnica wobec państw rozwiniętych nadal jest ogromna. Biorąc natomiast pod uwagę innowacyjność gospodarki rosyjskiej, pozostaje ona zdecydowanie w tyle za chińską. Rosyjski eksport, zdominowany przez surowce naturalne i produkty nieprzetworzone (80 proc.) zdecydowanie nie jest konkurencyjny wobec gospodarek państw rozwiniętych i nie może być tym samym atrakcyjny dla Chińczyków. Jedynie 5 proc. sięga natomiast udział przemysłu maszynowego.

Zwiększać zaczęła się jednak wzajemna zależność obu państw, głównie w wyniku migracji ludności. Rosja od lat boryka się z problemem wyludniania ogromnej, bogatej w zasoby wschodniej części kraju, podczas gdy po drugiej stronie granicy liczba ludności jest przytłaczająco większa i nieposiadająca przy tym dostępu do zasobów naturalnych. W obliczu ujemnego przyrostu naturalnego w Rosji oraz odpływu ludności z jej wschodnich rubieży, każda ilość migrujących Chińczyków może spowodować zachwianie równowagi demograficznej. Niewątpliwie konieczny jest wzrost liczby siły roboczej, niemniej może on stanowić poważne zagrożenie w obliczu nielegalnej, niekontrolowanej migracji Chińczyków. Niezbędne staje się więc wypracowanie takich rozwiązań w Rosji, by migrację obrócić w zjawisko pozytywne dla rozwoju gospodarczego i niezagrażające przy tym bezpieczeństwu strategicznemu państwa. Stopniowo w Rosji zaczyna się zwracać uwagę na ten region, co uwidacznia się poprzez nowoutworzone programy federalne: Ekonomiczny i Społeczny Rozwój Dalekiego Wschodu i Regionu Bajkalskiego w okresie do 2018 r. oraz Społeczno-Ekonomiczny Rozwój Wysp Kurylskich na lata 2007-2015. Podejmuje się więc próby wzmocnienia jego więzi z resztą kraju, zarówno w wymiarze ekonomicznym, jak i społecznym. Jak zauważa Minister ds. Rozwoju Dalekiego Wschodu Wiktor Iszajew dla rozwoju regionu konieczne będzie pozyskanie, poza przeznaczoną na ten cel pulą z budżetu państwa, także innych źródeł finansowania. Wskazał on o nie tylko na zainteresowanie Chin w zakresie wdrażania programów i procesu prywatyzacji, a także na realny już teraz wpływ Chińczyków na kształtowanie sytuacji ekonomicznej Dalekiego Wschodu. W tej sytuacji dla Rosji ważne jest, by w stosunkach bilateralnych okazać się nie tylko zapleczem produktów drzewnych i surowców, ale także atrakcyjnym źródłem pozyskiwania produktów wysoko przetworzonych.

Oba państwa znaczną uwagę kierują na zbrojenia. Rosja od 1999 r. stale zwiększa nakłady w tej dziedzinie, jednak od 2012 r. nastąpił bardzo znaczący, 16 proc. wzrost. Według planu do 2015 r. ma on wynieść aż 40 proc. Oprócz nakładów na armię widać zakrojony na szeroką skalę plan reform, który z powodzeniem może zostać zrealizowany w całości. Zdają się to potwierdzać pojawiające się od połowy lutego doniesienia o wzmożonych ćwiczeniach wszystkich typów wojsk oraz o zrealizowanym już w dużej mierze stanie tzw. stałej gotowości. Chiny i w tej dziedzinie starają się jednak nadganiać zaległości, stając się po raz pierwszy od zakończenia zimnej wojny jednym z pięciu największych eksporterów broni. Powyższe dane mogą wskazywać na powolne przejmowanie jak dotąd najbardziej chłonnego i atrakcyjnego dla Rosjan azjatyckiego rynku handlu bronią przez Chiny. Mimo to, z wynikiem 5 proc. w skali globalnej, Chińczycy znacznie odstają od drugiej na liście Rosji (26 proc.). Chiny są przy tym drugim na świecie importerem broni , co świadczy o ciągłej potrzebie rozwoju w zakresie uzbrojenia. I na tym polu Rosja może jednak wiele zyskać, umiejętnie prowadząc politykę własnego rozwoju i współpracy w regionie. Teraz od eksportu broni ważniejsza będzie kooperacja w zakresie utrzymania bezpieczeństwa w regionie. Oba państwa będą mogły skorzystać także na wspólnych ćwiczeniach, dających możliwość uczenia się i podkreślających konieczność stałego rozwoju.

Od pewnego czasu stosunki między oboma państwami znacznie się zacieśniły, a współpraca wydaje się być bardzo obiecująca. Czyżby podobny model władzy zbliżał je do siebie? Niekoniecznie. Choć głowy państw swoim wizytom nadają duże znaczenie i witają się z największymi honorami, wydaje się raczej, że decydującą kwestią są po porostu pragmatyczne decyzje władz. Niemniej Rosjanom zdecydowanie sprawia trudność odnalezienie się w zmienionych realiach, przywykli oni bowiem do narzucania swojej woli. Taktyka taka sprawdza się jednak tylko wobec słabszych graczy. W momencie, gdy Chiny na wielu polach zdają się być państwem silniejszym, sytuacja się komplikuje. Trudno zmienić wielowiekowe przyzwyczajenia, a bez odejścia od dotychczasowego stanowiska nie może być zarówno udanych relacji, jak też poprawy własnej pozycji i wizerunku. Niedoceniony w odpowiednim czasie potencjał Chińczyków zdaje się teraz sprowadzać do rosnącej listy palących problemów, wymagających podjęcia natychmiastowych działań. Rosja nie może sobie pozwolić na nieprzemyślane kroki czy niedocenienie partnera. Obecna sytuacja wymaga odpowiedniego zagrania nie tylko wobec Dalekiego Wschodu, ale również na arenie międzynarodowej. Z jednej strony wzrost potęgi Chin działał będzie na obniżenie znaczenia Stanów Zjednoczonych w świecie, na czym obu państwom bardzo zależy. Z drugiej jednak strony może spowodować rosnący niekorzystny bilans dla Rosji, która nie rezygnuje przecież z mocarstwowych dążeń. Mimo wszystko pozorna przychylność i waga, jaką Chińczycy przykładają do stosunków z Rosją, może okazać się złudna. Warto mieć w pamięci ogromną nierówność relacji handlowych, które najwyraźniej pokazują znaczącą asymetrię. Konieczne wydaje się więc, z rosyjskiego punktu widzenia, podjęcie szeroko zakrojonej modernizacji państwa we wszystkich jego dziedzinach, tak by stać się gospodarką prężną i atrakcyjną nie tylko dla inwestorów z Chin.

Wyraźnie widać więc, że inny od zachodniego schemat władzy, w którym silną rolę nadal pełni państwo a nie społeczeństwo demokratyczne, może się sprawdzać. W chińskim wydaniu tylko silna ręka jest w stanie pokierować procesem przemian tak, by potencjał nie został zaprzepaszczony. Czyżby więc rosyjska liberalizacja lat 90. przyniosła więcej strat niż korzyści? Z chińskiego punktu widzenia zdecydowanie tak. Rozpad ZSRR okazał się być momentem uwidaczniającym słabość państwa, a Rosja od tej pory jawi się raczej jako upadłe imperium, choć oczywiście nie bez całkowitego znaczenia. Wydaje się, że i rosyjskie władze dostrzegają chaotyczność próby przemian w państwie. Być może więc chiński model rozwoju gospodarczo-społecznego, odnosząc tak znaczące sukcesy, stanie się dla Rosjan nowym wzorem.

Artykuł pochodzi ze strony Miesięcznika Stosunki Międzynarodowe
redagowanego przez Instytut Badań nad Strosunkami Międzynarodowymi.
Fot. thelinkpaper.ca
Czytany 4948 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04