×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 396

wtorek, 17 czerwiec 2014 06:02

Komisje poborowe na Ukrainie rekrutują niepełnosprawnych?

Oceń ten artykuł
(6 głosów)

armyukr  Info ECAG

Na Ukrainie pobór do armii obejmuje wszystkich – absolwentki uczelni medycznych, pracowników instytucji naukowych w wieku mobilizacyjnym a nawet chorych mężczyzn.

 

Nowe władze wznowiły obowiązkowy pobór do wojska, zniesiony przez Wiktora Janukowycza, ponieważ ukraińskiej armii brakuje żołnierzy. Obecnie masowa rekrutacja odbywa się nawet w Kijowe, czego wcześniej niej nie było. Ukraińska stolica była obszarem wolnym dla młodych ludzi, którzy woleli zarabiać, a nie iść do wojska. Te czasy jednak minęły.

Wojskowe komisje medyczne niestarannie sprawdzają rekrutów. Według relacji niektórych podczas badania medycznego nawet nie zdejmowali swojej odzieży. Lekarze gołym okiem decydowali, kto jest zdolny do służby, a kto nie. W efekcie do armii idą ludzie cierpiący m.in. na dystonię, ze złym wzrokiem itp. Tym, którzy odmawiają „pójścia w kamasze”, grozi się trybunałem wojskowym i wyrokiem 8 lat więzienia.

Cena tzw. „białego biletu” (dokument zwalniający ze służby wojskowej ze względu na zły stan zdrowia) wynosi 500 USD, czyli kwotę astronomiczną, jak na warunki ukraińskie.

Władze w Kijowie nie oszczędzają nikogo. Ta sytuacja dotyka również żony i potomstwo mężczyzn w wieku mobilizacyjnym, którzy nie zdołali wyjechać za granicę, aby uciec przed rekrutacją do wojska. Nieformalny zakaz wyjazdu dotyczy często także ich najbliższej rodziny.

W użyciu funkcjonują za to liczne nieprawdziwe informacje, często podszyte propagandą. Przykładowo Dmytro Timczuk, szef projektu „Информационное Сопротивление” (Opór Informacyjny) oraz Centrum Badań Wojenno-Politycznych, które ostatnie częściowo pełni funkcję centrum prasowego Ministerstwa Obrony Ukrainy, regularnie informuje o masowych przyjazdach do Donbasu ochotników z Czeczenii, Osetyńczyków i  Kazachów. Jednak ich liczba faktycznie jest znikoma, zas Kazachów nikt na oczy nie widział. Stan ten potwierdza brytyjski dziennikarz z „The Sunday Times” Mark Franchetti. Żurnalista, który odwiedzał Czeczenię ponad trzydzieści razy podczas ostatniej wojny, a także inne strefy konfliktów zbrojnych, wziął udział transmitowanym na żywo programie telewizji ukraińskiej „Шустер Live”, w którym stwierdził m.in., że w Donbasie walczą nie terroryści, lecz zwykli cywile, zaś Czeczenów wcale nie widział.

W tym programie uczestniczli także szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Walentyn Naliwajczenko, doradca ministra spraw wewnętrznych Anton Gieraszczenko, były prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili oraz dowódcy kilku ukraińskich jednostek wojskowych. Politycy i funkcjonariusze byli zaskoczeni wypowiedzią dziennikarza. Wojskowi wezwali nawet wezwali M. Franchettiego do wstrzymania się z publikacją. Natomiast A. Gieraszczenko wprost stwierdził, że słowa brytyjskiego dziennikarza, to nic innego, jak operacja specjalna rosyjskiego wywiadu. Pełny zapis audysji dostępny jest TUTAJ.

Oprac. W. Gulewicz
Fot. www.belvpo.com

Czytany 3199 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 31 październik 2017 08:54