wtorek, 07 lipiec 2015 07:08

Walentin Katasonow: Grecja: monetyzacja historii czy wojna o reparacje?

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Walentin Katasonow

Oczy całego świata zwrócone są dziś ku Grecji. Władze kraju trzymają za spust, którego pociągnięcie może spowodować rozpad europejskiej wspólnoty. Niewypełnienie zobowiązań w związku z obsługą długu państwowego, który wynosi już ponad 320 mld euro, może wywołać reakcję łańcuchową wśród europejskich właścicieli greckich papierów dłużnych. Problem niewypłacalności kraju zyskał jednak nowy wymiar: Ateny oświadczyły, że Niemcy winne są Grecji 9 mld euro za szkody poniesione w czasie I wojny światowej.

Desperacka walka z zachodnimi wierzycielami doprowadziła do tego, że Grecja przekłada dziś swoje historyczne krzywdy na język roszczeń finansowych. Dziennikarze nazwali to monetyzacją historii. Eksperci zaś uważają, że za sprawą Grecji dokonał się precedens wojny o reparacje, mogący posłużyć za wzór innym państwom, które znalazłaby się w ciężkiej sytuacji finansowej [1].

Kwestia roszczeń reparacyjnych wobec Niemiec nie jest rzeczą nową. 70. rocznica zakończenia II wojny światowej w Europie przypomniała o doświadczeniach, przez jakie przeszedł grecki naród. Z początku Grecję próbowały zdobyć faszystowskie Włochy, a potem na jej terytorium wtargnęły nazistowskie Niemcy. Kontynentalna Grecja znajdowała się pod niemiecką okupacją od 1941 do 1944 r., a Kreta i Wyspy Egejskie były okupowane do końca wojny.

Szacuje się, że w okresie okupacji, z głodu i w wyniku chorób, w Grecji zmarło od 250 do 400 tys. ludzi. Wśród ofiar było też 40 tys. skazańców i 210 tys. Greków wysłanych na przymusowe roboty do Niemiec. Okupacja doprowadziło ponad to do rujnacji gospodarki, zasobów mieszkaniowych i obiektów infrastruktury. Oto niektóre oficjalne dane: 1170 zniszczonych miast i wsi; 401 tys. zrównanych z ziemią budynków, 906 zatopionych statków handlowych, 129 zburzonych mostów.

Do tego dodajmy finansową grabież państwa, która wyraziła się w tym, że Bank Grecji zmuszony był przez nazistowskie Niemcy do wystawienia im dużego kredytu, który nigdy nie został spłacony. Ta kategoria szkód obejmuje też tysiące ton drogocennych metali, ukradzionych przez Niemcy i wywiezionych z Grecji.

W Grecji, rozmowy o reparacjach zostały podjęte na wysokim szczeblu państwowym już dwa lata temu, kiedy po chwili wytchnienia związanego z restrukturyzacją długu państwowego w 2012 r., nad kraj znów zaczęły nadciągać czarne chmury. Ateny nie wysuwały wówczas wobec Berlina żądania spłaty długu reparacyjnego. Głośne dyskusje na forum greckiego rządu i parlamentu miały być dla Berlina tylko sygnałem. Wówczas też wybrzmiała konkretna suma roszczeń reparacyjnych – 162 mld euro. Składała się na nią kompensata za szkody poniesione w związku z inwazją i okupacją kraju (108 mld euro), a także rekompensata za przymusową pożyczkę udzieloną III Rzeszy przez Bank Grecji (54 mld euro). Ukazane cyfry, według oceny greckich ekspertów, wyrażają minimalne szacunki.

Kwestię reparacji podjęto ze zdwojoną siłą po dojściu do władzy koalicji SYRIZA, w styczniu 2015 r. Po pierwsze premier Aleksis Tsipras wydał polecenie przygotowania oficjalnych dokumentów, dotyczących roszczeń reparacyjnych wobec Niemiec. Po drugie poruczył zbadanie możliwych wariantów wytoczenia powództwa przeciwko Berlinowi przed sądami międzynarodowymi (w przypadku, gdyby Niemcy odmówiły dobrowolnej spłaty długu). Po trzecie przeprowadzono rewizję kwoty żądań reparacyjnych. Na początku kwietnia 2015 r. grecki rząd oficjalnie oświadczył, że Niemcy winne są Grecji ok. 279 mld euro (co oznaczało zwiększenie roszczeń o 1,7 raza). Suma ta pokrywa w 88% dług suwerenny Grecji. Gdyby dług państwowy został zmniejszony o sumę roszczeń reparacyjnych, Grecja stała by się państwem o największym dobrobycie w całej Unii Europejskiej. Jest więc o co walczyć.

Przez ostatnie 2 lata Berlin niejednokrotnie oświadczał, że nie zamierza wypłacać Grecji reparacji – niby to jakieś pieniądze Niemcy Grekom wypłaciły (miała być to suma w wysokości 115 mln marek). Poza tym, zdaniem Berlina, dla wypłat nie ma żadnych podstaw prawnych.

Trzeba przyznać, że sprawa roszczeń odszkodowawczych za okres II wojny światowej jest w najwyższym stopniu zagmatwana. Wszystko było bardziej proste i zrozumiałe, gdy chodziło o reparacje za okres I wojny. Wówczas określono zbiorczą kwotę zobowiązań reparacyjnych Niemiec, rozdzielono ją pomiędzy państwa poszkodowane, opracowano ogólny mechanizm poboru, ewidencji i podziału reparacji. Tak sprawnie działającego mechanizmu nie udało się już wypracować w stosunku do reparacji za okres II wojny światowej. Kwestia odszkodowań była podejmowana na konferencjach w Jałcie i Poczdamie, ale nie sformułowano konkretnej sumy reparacji, ani nie uzgodniono kwot należnych poszczególnym państwom. Jakieś konkrety pojawiły się na konferencji paryskiej (listopad-grudzień 1945 r.), kiedy to podjęto decyzję o utworzeniu Międzysojuszniczej Agencji Reparacyjnej. Realia zimnowojenne uczyniły jednak niemożliwym realizację postanowień konferencji paryskiej. Powstanie dwóch państw niemieckich (RFN i NRD) ostatecznie przekreśliło możliwość wypłat reparacji.

We wrześniu 1990 r., między RFN i NRD z jednej strony, i czterema mocarstwami byłej koalicji antyhitlerowskiej (USA, Francja, Wielka Brytania i ZSRR) z drugiej strony, został podpisany Traktat o ostatecznej regulacji w odniesieniu do Niemiec, znany pod nazwą Traktatu „dwa plus cztery”. We wspomnianym dokumencie nie ma żadnego zapisu o zobowiązaniach reparacyjnych nowych zjednoczonych Niemiec, i Berlin dziś ten fakt akcentuje. Natomiast rząd Grecji z przekonaniem argumentuje, że Ateny nie były stroną Traktatu „dwa plus cztery”, dlatego dokument ten nie odbiera Grecji prawa do dochodzenia roszczeń z tytułu reparacji wojennych.

Poza II wojną światową, Ateny wspomniały też o I wojnie. Niemcy wyszły z niej obciążone długami z tytułu zaciągniętych w innych krajach, jeszcze przed 1914 r., kredytów i pożyczek. Do tych niespłaconych długów dołączyły zobowiązania reparacyjne, ustalone w 1919 r. na konferencji pokojowej w Paryżu. Zachód wiele razy wczuwał się w sytuację Niemiec, zgadzając się na odroczenia i częściowe umorzenie ich zobowiązań. W 1933 r., gdy do władzy doszedł Adolf Hitler, Niemcy ogłosiły zaniechanie spłaty wszystkich zagranicznych długów. Zachód nie protestował. Ostatnie długi, zaciągnięte na początku XX w., Berlin spłacił dopiero w 2010 r.

Ateny kładą dziś szczególny nacisk na Porozumienie Londyńskie z 1953 r., które spisało na straty ok. 50% niemieckiego zadłużenia (w tym należności za okres I wojny światowej), a pozostałą część długu zrestrukturyzowało, wydłużając okres jego spłaty i wprowadzając niskie oprocentowanie. W praktyce obsługa niemieckiego długu nie przekraczała rocznie 5% dochodów uzyskiwanych z eksportu [2]. Dziś wśród ekonomistów panuje pełna zgoda co do tego, że bez Porozumienia Londyńskiego nie doszłoby do „niemieckiego cudu gospodarczego”. Niemcy byłyby w równie opłakanym stanie, co dzisiejsza Grecja. Ateny dają dziś Berlinowi do zrozumienia, że mógłby wykazać się większą empatią, proponując Grecji warunki analogiczne do tych, jakie znalazły miejsce w porozumieniu z 1953 r.

Zresztą eksperci rozumieją, że postępowanie zachodnich wierzycieli w stosunku do tego czy innego kraju zawsze poparte jest jakąś skrywaną polityczną kalkulacją. Prowadzona w latach 20. i 30. XX w. przez państwa byłej Ententy twarda linia postępowania wobec Niemiec, wyrażająca się w żądaniach wypełnienia wszystkich zobowiązań z tytułu kredytów i reparacji, sprzyjała dojściu do władzy nazistów. Obowiązywała wówczas zasada „im gorzej, tym lepiej”. Porozumienie Londyńskie z 1953 r. podyktowane było zimnowojennym imperatywem odbudowania niemieckiej siły jako przeciwwagi dla Związku Radzieckiego w Europie. Można odnieść wrażenie, że globalna elita świadomie prowokuje dziś bankructwo Grecji, które mogłoby rozsadzić europejską wspólnotę.

Jednak Grecja wspomina dzisiaj o I wojnie światowej nie tylko po to, żeby przypomnieć Niemcom ich własną historię i przemówić do ich serca i rozumu. Ateny postanowiły dalej prowadzić ofensywę na froncie wojny o reparacje. W trakcie posiedzenia greckiej komisji parlamentarnej powołanej w celu ustalenia wysokości reparacji niemieckich, przedstawiciele ministerstwa finansów oświadczyli, że rozmiar odszkodowania za straty zadane Grecji podczas I wojny światowej wynosi 9 mld euro. Szacunki strat dokonano na podstawie materiałów archiwalnych i przeliczono na walutę europejską z uwzględnieniem jej aktualnej siły nabywczej. Z wyliczeń greckiego ministerstwa finansów Berlin wypłacił Atenom tylko 47 mln marek niemieckich (wg cen obowiązujących w 1952 r.). To zaledwie 1,5% ogółu strat poniesionych w czasie I wojny światowej. Niemcy przestały wypłacać Grecji reparacje po konferencji w Lozannie. Na tej konferencji, która miała miejsce latem 1932 r., podjęto decyzję o umorzeniu 90% zobowiązań odszkodowawczych Niemiec. Decyzję tą podejmowały wiodące mocarstwa zachodnie, które ułatwiały A. Hitlerowi realizację jego zamierzeń [3]. Opinia Grecji i innych pomniejszych państw nie były brane pod uwagę.

Na obecną chwilę władze Grecji ze wszelką cenę starają się uniknąć nadciągającej katastrofy finansowej. Zadośćuczynienie roszczeniom Aten za okres obydwu wojen światowych przedstawia się wielce problematycznie, ale prawdopodobieństwo restrukturyzacji suwerennego długu Grecji z uwzględnieniem roszczeń reparacyjnych nie jest znowuż takie małe. Choć Berlin, na froncie tej wojny, będzie walczył z Atenami z zaciekłością, obawiając się precedensu, który mógłby zostać wykorzystany przez inne kraje, w tym także przez Rosję.

W każdym razie inicjatywy Aten w sprawie odszkodowań wojennych nie pójdą na marne, bowiem zmuszają do powtórzenia sobie lekcji z tragicznej historii XX wieku.

Tekst pochodzi z portalu "Фонд стратегической культуры" (www.fondsk.ru)
Fot. www.haaretz.com
Przekład: Justyna Jarmułowicz

________________________________________________
[1] V. Û. Katasonov. Rossiâ v mire reparacji, Moskva, Kislorod, 2015.
[2] Jürgen Kaiser. One Made it Out of the Debt Trap, Lessons from the London Debt Agreement of 1953 for Current Debt Crises, 2013.
[3] V. Û. Katasonov. Genuèzskaâ konferenciâ v kontekste mirovoj i rossijskoj istorii, Moskva, Kislorod, 2015, s. 197-198.

Czytany 3304 razy