poniedziałek, 25 sierpień 2014 10:02

Tomasz Skowronek: Niezauważalna dominanta lewicy

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

syriza  Tomasz Skowronek

Podczas ostatnich wyborów do Parlamentu Europejskiego, środki masowego przekazu zwracały głównie uwagę na bardzo dobre wyniki skrajno-populistycznych prawicowych ugrupowań politycznych. Tymczasem prawie nie zauważalnie przeszły niezłe wyniki radykalnej lewicy. Tymczasem to właśnie do niej może należeć przyszłość kontynentu europejskiego...

Oczywiście ugrupowania skrajne lewicowe nie uzyskały tak dobrego wyniku, jak ich odpowiednicy z prawej strony, której wzrost popularności jest niezaprzeczalny. W takich krajach jak Francja, Wielka Brytania czy Dania radykalna prawica zajęła pierwsze miejsca, wyprzedzając partie proeuropejskie. Bardzo dobry rezultaty ugrupowania te uzyskały także na Węgrzech, w Holandii, Finlandii czy Austrii. Czy to jednak oznacza, że lewa strona znalazła się już po za grą?

Niekoniecznie i nie chodzi tu bynajmniej o partie centro-lewicowe czy socjaldemokratyczne. Całkiem dobry rezultat uzyskały ugrupowania socjalistyczne usytuowane na lewo od socjaldemokracji. Kryzys gospodarczy, cięcia socjalne, niechęć do Unii Europejskiej sprzyja partiom lewicowym, skupiającym się we frakcji GUE-NGL – Zjednoczonej Lewicy Europejskiej i Skandynawskich Zielonych, która skupia ugrupowania socjalistyczne, eurokomunistyczne, trockistowskie oraz ekosocjalistyczne. Mimo pewnych różnic, występujących pomiędzy poszczególnymi członkami lewicowej frakcji, to zjednoczona lewica ma wiele wspólnych celów. Opowiada się za zwiększeniem roli demokracji bezpośredniej i konsultacji społecznych, sprzeciwia się monetarystycznej doktrynie gospodarczej, zapisanej w Traktacie z Maastricht, czy krytycznie podchodzi wobec działań Europejskiego Banku Centralnego.

Obecnie ta frakcja liczy już 52 deputowanych. Cztery lata wcześniej liczyła 35. Frakcja ta największy sukces odniosła w Grecji. Tamtejsza Syriza uzyskała 26,5% poparcia i zajęła pierwsze miejsce. Wszystko wskazuje na to, że w 2016 r. może zwyciężyć w krajowych wyborach parlamentarnych. Warto podkreślić, że w skali europejskiej ostatni raz tak dobry wynik radykalnej lewicy w UE zanotowano we Włoszech w 1984 r., kiedy to zwyciężyła Komunistyczna Partia Włoch.

Nie tylko w Grecji zanotowano sukces partii socjalistycznych. W Hiszpanii Ruch Oburzonych założył partię o nazwie Podemos („Możemy”). Nazwa nawiązuje do sloganu wyborczego Baracka Obamy „Yes we can” z czasów jego starań o pierwszą prezydenturę amerykańską. Podemos zdobył 8% głosów i uzyskał 5 członków w Parlamencie Europejskim. Liderem ugrupowania jest 36-letni absolwent prawa i nauk politycznych Pablo Iglesias. Nie pasuje on do polskich wyobrażeń o politykach i polityce. Ma długie włosy, brodę, rzadko nosi garnitury. Oprócz tego ma wszystko, czego potrzeba liderowi, aby pokochały go tłumy – charyzmę, dobre wykształcenie, inteligencję a ponadto świetnie wypada w mediach. Po wyborach do PE, gwałtownie rośnie poparcie dla hiszpańskich oburzonych. Partia ta ma nawet szansę stać się trzecią siłą polityczną w Hiszpanii.

Również słoneczna Italia doczekała się swojego odpowiednika Podemos bądź Syrizy. Włoska L'Altra Europa uzyskała 4% i wprowadziła 3 deputowanych. Być może 4% wynik nie jest oszałamiający, jednak ugrupowanie to założone zostało dopiero marcu 2014 r. i w ciągu niespełna trzech miesięcy zdołało uzyskać 3 mandaty dla swoich członków. Wzorem do powstania tej listy wyborczej była grecka Syriza. Na czele lewicowej koalicji stoją tacy włoscy intelektualiści, jak historyk Marco Revelli, pisarka i dziennikarka Barbara Spinelli czy włoski reżyser i autor powieści kryminalnych Andrea Camilleri. Ponadto za partią opowiedział się szereg włoskich intelektualistów, dziennikarzy czy byłych polityków.

Również w Słowenii dobry wynik uzyskała Zjednoczona Lewica, uzyskując 5,9%, i, podobnie jak Podemos i L'Altra Europa także powstała parę miesięcy przed wyborami.

Nie jest niespodzianką, że te wszystkie młode europejskie partie inspirowały się grecką Syrizą oraz ruchami oburzonymi. Oprócz tego partie radykalno-lewicowe uzyskały dobre wyniki w krajach, gdzie od dawna cieszą się stałym poparciem, czyli w Niemczech (Die Linke 7,4%), Danii (eurosceptyczny Ruch Ludowy 8,1%), Holandii (PS 9,6%) czy Finlandii (Sojusz Lewicy 9,3%). Świetny wynik uzyskała Irlandzka Sinn Féin (19,5%). W większości w tych przypadków, za wyjątkiem Die Linke, wszystkie partie z frakcji GUE-NGL poprawiły swe wyniki sprzed czterech lat.

Ostatnie wybory europejskie, pokazały że dominacja dwóch frakcji (Europejskiej Partii Ludowej i Socjaldemokratów) może zostać przełamana. Pokazały także, że na lewej stronie tworzy się ruch, który za kilka, kilkanaście lat może okazać się znaczą siłą w Europie i stać się skuteczną przeciwwagą dla radykalnej prawicy. Nawet, jeżeli nie nastąpi przełamanie dominacji dwóch frakcji, ugrupowania skrajne z lewej, jak i z prawej strony mogą zmienić polityczny krajobraz zarówno własnych krajów, jak i całego kontynentu. Jeżeli w Gracji za dwa lata zwycięży Syriza, nie ulega wątpliwości, że to wydarzenie może być impasem dla innych lewicowych ugrupowań w pozostałych państwach. Dotyczy to także skrajnej prawicy. Jednak w tym wypadku, partie skrajno-prawicowe mogą dokonać większego zamętu, ze skutkami, które ciężko sobie na chwilę obecną wyobrazić.

Decydujący głos co do przyszłości UE, będą mieć obecni rządzący. Jeżeli gospodarka państw unijnych nadal będzie w recesji, zaś polityka cięć socjalnych będzie kontynuowana, a bezrobocie będzie rosło – skorzystają na tym właśnie ugrupowania skrajne z lewej, bądź z prawej strony. Jak widać Koniec historii ogłoszony przez Francisa Fukuyamę, mimo zakończenia Zimnej Wojny i przyjęcia zasad demokracji – został ogłoszony w Europie przedwcześnie...

Fot. www.ekathimerini.com

Czytany 6163 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04