czwartek, 01 wrzesień 2011 08:37

Immanuel Wallerstein: Wyścig po łodzie ratunkowe: czy europejskiej walucie udało się?

Oceń ten artykuł
(1 głos)

euromoney  prof. Immanuel Wallerstein

Wedle rozpowszechnionej opinii, gospodarka światowa będzie wkrótce dobrze wyglądać, jeśli tylko zrobi się to lub owo. Faktem jest, że nikt – począwszy od rządów, przez megabanki, a skończywszy nawet na zaślepionych ekonomistach - naprawdę w to nie wierzy.

Świat znajduje się w depresji, balansuje na krawędzi naprawdę poważnego krachu. Nikt, gdziekolwiek by się znajdował nie będzie wolny od negatywnych skutków tego zjawiska, nawet jeśli kilku szczęśliwcom uda się na tym zarobić. Główną troską każdego z rządów nie jest kwestia, co zrobić aby się powiodło, ale co zrobić, aby “nie wypaść gorzej” od innych państw.

 

Praktycznie uwaga prasy światowej skupiła się na publicznych debatach w Stanach Zjednoczonych, strefie euro oraz oczywiście Chinach. Ale to nie znaczy, że inne państwa - małe czy duże, ewidentnie rozwijające się lub najwidoczniej będące w stagnacji - nie są tą sprawą w równym stopniu zainteresowane, choć często posiadają mniejszą zdolność manewrowania od większych graczy.

W lipcu, pośród wielkiego dramatu, okazało się, że strefa euro przyjęła pewnego rodzaju kompromis polityczny. Czy pozwoli to Unii Europejskiej (UE) "nie wypaść gorzej" od wielu jej konkurentów? Myślę, że może. Aby przekonać się, co tak naprawdę wydarzyło się, musimy przejść przez skomplikowane decyzje ekonomiczne. Okazuje się, że nikt nie zgadza się z tym, co tak naprawdę zostało już uzgodnione, a nawet czy będzie czymś dobrym pod względem gospodarczych dylematów, którym stawiają czoła kraje strefy euro.

Kompromis miał formę nie ekonomiczną, lecz polityczną. Tym samym większość konsekwencji będzie miała charakter polityczny. Krajom strefy euro udało się jednak uratować euro, jako osobną walutę. Niektórzy uważają to cud, inni za katastrofę.

Rzecz w tym, że udało państwo europejskim udało się ocalić wspólną walutę. Dzięki temu, w kontekście trwającej geopolitycznej rywalizacji na świecie, Europie udało się pozostać głównym graczem.

Carsten Volkery, piszący dla Der Spiegel, podsumował te decyzje w następujący sposób: "21 lipca przywódcy europejscy przeforsowali drugi pakiet ratunkowy dla dotkniętej zadłużeniem Grecji, jeden z nich obejmuje zaskakująco wysoki poziom prywatnych udziałów. Ponadto ochrona strefy euro zyskała nowe uprawnienia, co sprawia, że wygląda podejrzanie na wzór Europejskiego Funduszu Walutowego."

Wcześniejsza debata ekonomiczna na temat greckiego długu (oraz innych krajów euro strefy) składała się ze standardowych składników. Z jednej strony byli ci, którzy pełni wiary wygłaszali kazania na "rynku", bez względu na konsekwencje. Najbardziej skrajni z nich chcieli wypchnąć Grecję ze strefy euro (choć w świetle prawa wydaje się to prawie niemożliwe). Z drugiej zaś strony stali głosiciele solidarności ekonomicznej, opartej na neokeynesowskim nacisku na odtworzeniu efektywnego popytu - "mini-Planie Marshalla".

Podstawowym problemem politycznym była polityka wewnętrzna poszczególnych państw. Keynesowskie rozwiązanie było bardzo niepopularne w Niemczech, więc pani Merkel rozsądnie obawiała się wyborczej katastrofy, gdyby się z nim zgodziła. Neoliberalne rozwiązanie ryzykowało poważne niepokoje społeczne w Grecji, Hiszpanii, a w końcu w wielu innych krajach. Wielkim człowiekiem kompromisu okazał się nie kto inny, jak Nicholas Sarkozy, który walczył o nowe uprawnienia nadane Europejskiemu Instrumentowi Stabilności Finansowej oraz publicznie świętował to, co zdefiniował, jako początki Europejskiego Funduszu Walutowego. Nawet Angela Merkel zgodziła się, że porównanie nie było nieprzekonujące.

Pani Merkel zdobyła koncesję, którą chciała - zaangażowanie prywatnych inwestorów. Również Europejski Bank Centralny w końcu zgodził się również dać swoje błogosławieństwo. Europejski Instrument Stabilności Finansowej wyda własne obligacje, aby Ci, którzy posiadają greckie obligacje mogli wymienić je na nowe, których oprocentowanie będzie prawdopodobnie niższe. MFW poprzez swojego nowego dyrektora, Christine Lagarde, zgodził się, że skutek tego wszystkiego byłby pozytywny dla wszystkich. Oczywiście, ten nowy układ pozwala MFW na mniejsze zaangażowanie i to w czasie, gdy jego własny budżet jest dość napięty. Nawet Wielka Brytania, która nie jest członkiem strefy euro, oklaskiwała ten kompromis.

Czy jakaś magia, która będzie w stanie “uratować” Europę? Wcale nie. Przede wszystkim są jeszcze gracze próbujący cofnąć kompromis. Na konsekwencje wyborcze trzeba będzie jeszcze poczekać.

Dlaczego Sarkozy, post-gaullistowski spadkobierca De Gaulle’a, został architektem kompromisu, który przybliżył Europę do wspólnej struktury zarządzania?

Otóż istnieją dwa powody. Z jednej strony, po serii politycznych niepowodzeń, sukces Sarkozyego w polityce zagranicznej dobrze wygląda, zwłaszcza w perspektywie przyszłorocznych wyborów we Francji. Francuskie sondaże wskazują, że jego rating w rzeczywistości idzie w górę.

Drugi powód jest jednak dość gaullistowski. De Gaulle był przeciwny rozprzestrzenianiu się federalizmu w Europie, ponieważ myślał on, że służyło to interesom USA kosztem interesów Francji. Lecz dzisiaj, więcej "federalizmu" w Europie służy w Europejskim (oraz Francuskim) interesom kosztem interesów USA. Zapaść w strefie euro wyeliminowałaby Europę zachodnią, jako ważnego gracza w międzypaństwowym systemie - i umocniła dolara, który w obecnych czasach potrzebuje tyle pomocy, ile tylko może uzyskać.

Najbardziej lewicowe głosy stale skarżą się, że strefa euro jest w zasadzie neoliberalną instytucją, która chroni banki i krzywdzi tych malutkich. Jest to w dużej mierze prawda. Nigdy nie rozumiałem dlaczego ktokolwiek myśli, że lewa strona da sobie radę lepiej z grupką małych, całkowicie odrębnych państw. Wydaje mi się, że siły neoliberalne byłyby o wiele potężniejsze, gdyby Unia Europejska zwyczajnie znikła.

Podsumowując, UE i jej strefa euro będzie "wypadać gorzej" podczas głównego upadku, który nadejdzie już wkrótce. Nie jest to może zbyt wielkie osiągnięcie, lecz w czasie wyścigu do łodzi ratunkowych, Europa w ostateczności spuści jedną na wodę.

© Immanuel Wallerstein/Agence Global, tłum. Hubert Janowski
fot.sxc.hu

Czytany 5337 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04