niedziela, 22 lipiec 2012 10:22

Tomasz Skowronek: Nie łatwo jest rządzić Meksykiem...

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Meksyk_mapa  Tomasz Skowronek

Brazylia jest prawdziwym liderem wśród krajów latynoamerykańskich i wszystko wskazuje na to, że zaraz stanie się mocarstwem. Meksyk też mógłby uzyskać taki stopień rozwoju – ma przecież świetne położenie geopolityczne. Leży pomiędzy Ameryką Północną a Ameryką Łacińską. Powinien być pomostem między Stanami Zjednoczony a Ameryką Środkową i Południową. Powinien...

Enrique Peña Nieto zastąpi Felipe Calderona na fotelu prezydenckim Meksyku. Prawicowa Partia Akcji Narodowej (PAN), do której należy Calderon, przegrała wybory prezydenckie. Władza powróciła w ręce Partii Instytucjonalno-Rewolucyjnej (PRI) która rządziła Meksykiem aż 71 lat w stylu autorytarnym. W wyborach prezydenckich liczyło się trzech kandydatów: Enrique Peña Nieto z PRI, Josefina Vázquez Mota z PAN która już przeszła do historii jako pierwsza kobieta kandydująca na głowę państwa, oraz lewicowy kandydat Andres Manuel Lopez Obrador.

Najważniejsze tematy kampanii to przede wszystkim gospodarka, kwestie społeczne oraz wojna narkotykowa. Meksykanie pokazali "czerwoną kartkę" obecnej rządzącej prawicowej Parti Akcji Narodowej, która w 2000 roku, po 71 latach, przełamała monopol PRI. Rok 2000 miał być rokiem nowego Meksyku, bardziej demokratycznego i mniej skorumpowanego, któremu dołączenie do NAFTY miało zapewnić pozycję lidera wśród krajów latynoamerykańskich.

Stało się jednak inaczej – dwunastoletnie rządy Partii Akcji Narodowej doprowadziły do wojny narkotykowej. Media codziennie donoszą o morderstwach, obcinaniu głów, czy o znaleziskach zbiorowych grobów. Szacuje się, że ta wojna pochłonęła 50 tys. ofiar, inne źródła mówią nawet o 60 tys. Prezydent Calderon wprowadził wojsko do walki z kartelami, jednak efektów praktyczne nie ma żadnych. Wręcz przeciwnie – sytuacja wciąż się pogarsza.

Ani Fox ani Calderon nie dali rady z przemocą, podobnie jak i z korupcją. Meksyk nadal jest jednym z najbardziej skorumpowanych krajów na świecie. Państwo to mocno spadło w rankingach PKB na głowę mieszkańca i konkurencyjności gospodarki, zaś kartele narkotykowe coraz bardziej odstraszają zagranicznych inwestorów jak i turystów. Prawie połowa społeczeństwa żyje w biedzie. Przez ostatnie 12 lat gospodarka rozwijała się wolno, a do tego coraz bardziej stawała się powiązana z kartelami.

Także ma arenie międzynarodowej głos Meksyku uległ zmniejszeniu. W regionie stracił na znaczeniu, przede wszystkim na rzecz Brazylii. Sam Felipie Calderon stwierdził że Brazylia jest o wiele lepiej postrzegana za granicą niż jego kraj. W efekcie sukces Brazylii może być powodem do zazdrości – to właśnie ona będzie organizować dwie największe imprezy sportowe w najbliższych latach – w 2014 r. mistrzostwa świata w piłce nożnej i w 2016 r. Igrzyska Olimpijskie w Rio De Janeiro. Co ciekawe, meksykański związek piłki nożnej wycofał swoje kandydatury do organizacji mundialu w 2018 i 2022 roku z powodu problemów finansowych.

Meksyk przegrywa rywalizację z Brazylią również pod względem gospodarczym. Meksykański średni wzrost gospodarczy był wolniejszy niż u konkurentów. Gdy Meksyk spadał w rankingach gospodarczych, to Brazylia szła w górę na liście największych gospodarek świata. Brazylia zajęła szóstą pozycję wśród krajów o największym PKB na świecie. Szacuje się, że przed 2015 ma być już piątą gospodarką świata. Ponad 28 mln ludzi w Brazylii wyszło ze skrajnej nędzy, a do 2014 roku rząd brazylijski zamierza, wydobyć ze skrajnej biedy jeszcze kolejne 16 mln ludzi. Tymczasem w Meksyku panuje zupełnie odwrotna tendencja – od 2000 roku nierówności społeczne coraz bardziej pogłębiają się, zaś w efekcie układu wolnego handlu NAFTA meksykański rynek zalała powódź taniej, subsydiowanej żywności z USA (głównie kukurydzy), powodując bankructwo milionów rolników, którzy popadli w skrajną nędzę. Co prawda Meksyk wydał najbogatszego człowieka na świecie, ale co z tego skoro ponad połowa meksykańskiego społeczeństwa żyje w biedzie. Około 30% Meksykanów pracuje w szarej strefie i nie płaci podatków.

Brazylia jest prawdziwym liderem wśród krajów latynoamerykańskich i wszystko wskazuje na to, że zaraz stanie się mocarstwem. Meksyk też mógłby uzyskać taki stopień rozwoju – ma przecież świetne położenie geopolityczne. Leży pomiędzy Ameryką Północną a Ameryką Łacińską i powinien być pomostem między Stanami Zjednoczony a Ameryką Środkową i Południową. Posiada dostęp do trzech akwenów wodnych: amerykańskiego „Morza Śródziemnego”, czyli Zatoki Meksykańskiej, Oceanu Atlantyckiego i przede wszystkim – Pacyfiku. Dojście do tego ostatniego akwenu to przede wszystkim możliwość wejścia w rynek azjatycki.

Ponadto Meksyk to również 11 gospodarka świata oraz, podobnie jak Brazylia, posiada zasoby ropy naftowej. Jednak ostatnimi latami wydobycie tego nośnika energii spadło. Utrata pozycji na arenie międzynarodowej, rosnące nierówności oraz krwawa wojna z "narcos", spowodowały, że do władzy powróciła PRI. Rządy tego ugrupowania cechowały się niedemokratycznym stylem władzy o zabarwieniu wręcz autorytarnym i wielkimi nadużyciami korupcyjnymi. Jednak, mimo wszystko, rządy te były skuteczne w sensie gospodarczym – przez pierwsze cztery dziesięciolecia władzy PRI trwał gospodarczy cud Meksyku. Również polityka tego ugrupowania w kwestii kontroli nad gangami narkotykowymi przynosiła efekty. Ponadto pod rządami PRI Meksyk był najbardziej stabilnym państwem w Ameryce Łacińskiej. Po 1945 roku, w porównaniu z innymi krajami latynoamerykańskimi, uniknął wojen domowych, krwawych dyktatur, rewolucji czy zamachów stanu. Mario Vargas Llosa, peruwiański pisarz i dziennikarz oraz noblista, ustrój polityczny Meksyku za czasów PRI określił jako dyktaturę doskonałą.

Obecnie nowy prezydent kraju Enrique Peña Nieto, przekonuje, że partia, która rządziła prawie całą dekadę, jest inna. Przekonuje, że nauczyła się demokracji. Nowa głowa państwa obiecuje sześcioprocentowy wzrost gospodarczy i reformy w kraju. Enrique Peña Nieto zapowiedział dopuszczenie kapitału i zagranicznych technologii do zacofanej energetyki, reformę prawa pracy oraz podatków. W kwestii zaś wojny z kartelami, to niewiele się zmieni. Nowy przywódca Meksyku zapowiedział kontynuację nieskutecznej walki, jednak stosując inną strategię. W artykule "The New York Times" stwierdził: „Chcę z pełną determinacją zająć się kwestią przestępczości zorganizowanej i przemytu narkotyków. Nie może być ani negocjacji ani rozejmu z przestępcami. Szanuję prezydenta Felipa Calderona za jego poświęcenie na rzecz zakończenia tej plagi; będę kontynuował tę walkę, ale strategia musi się zmienić. Przy ponad 60 tysiącach zgonów w ciągu minionych 6 lat, poważnej krytyce ze strony grup broniących praw człowieka i dyskusyjnym postępie w powstrzymywaniu przepływu narkotyków, obecna polityka musi zostać zrewidowana."

Meksyk potrzebuje reform, władze miast potrzebują większej stabilności, aby mogły wprowadzać sensowne reformy gospodarcze, społeczne i podatkowe. Państwo musi poradzić sobie z kartelami, gdyż sytuacja w której gospodarka kraju jest sparaliżowana przez gangi, jest po prostu niedopuszczalna. Meksyk musi także uzyskać lepszą pozycję na arenie międzynarodowej, zwłaszcza że państwo to, to duży kraj o dobrym położeniu geopolitycznym. Meksyk potrzebuje lewicowego i nowoczesnego przywódcy, takiego jak np. Néstor Kirchner z Argentyny czy Lula Da Silva z Brazylii. To przywódcy którzy potrafili swoje państwa wyciągnąć na prostą, potrafili pogodzić wzrost gospodarczy ze sprawiedliwością społeczną. Nie wydaje mi się aby Enrique Peña Nieto był takim przywódcą. Co prawda plany nowego prezydenta Meksyku są ambitne, ale zrealizowanie ich będzie bardzo trudne.

Niestety duże istnieje spore prawdopodobieństwo, że w kraju nie wiele się zmieni, a media nadal będą donosić o morderstwach, czy obcinaniu głów. Nie łatwo jest rządzić Meksykiem...

Fot. GoogleMaps

Czytany 5809 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04