środa, 19 sierpień 2009 09:19

Tomasz Formicki: Wojna psychologiczna wg armii niemieckiej

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

altTomasz Formicki

Jest obowiązkiem uczyć się od wrogów.

Owidiusz

Wojskowe działania psychologiczne na płaszczyźnie taktyczno-operacyjnej oraz strategicznej mają w Niemczech długą tradycję. Dawniej nazywano je w armii niemieckiej „wojną psychologiczną". Obecnie zaś funkcjonują pod nazwą „Psychologische Kampffuhrung" - bojowe działania psychologiczne. Zarówno pod pierwszym, jak i drugim terminem kryje się „(...) planowe, ofensywne oddziaływanie wszelkimi środkami intelektualnymi i emocjonalnymi na psychikę, morale i postawę ludności cywilnej oraz sił zbrojnych państw przeciwnika w celu osłabienia i załamania ich woli oporu i walki, a tym samym wzmocnienia własnego frontu duchowego" [1].

Psychologia w służbie wojny

Według niemieckiej doktryny wojskowej, ofensywne działania psychologiczne dzieli się, pod względem zasięgu i zakresu, na trzy zasadnicze rodzaje: strategiczne, taktyczne i konsolidacyjne.

Strategiczna wojna psychologiczna jest kierowana do ludności cywilnej danego państwa i przeciwko siłom zbrojnym tegoż państwa, grupy państw lub też całej koalicji. Prowadzi się ją z reguły bez powiązania w czasie i przestrzeni z operacjami militarnymi. Przedsięwzięcia w tym zakresie planowane są na długi okres, a ich efekty uwidaczniają się dopiero po pewnym czasie.

Taktyczna wojna psychologiczna jest prowadzona tylko w trakcie działań wojennych. Jest ona wymierzona bezpośrednio przeciwko wojskom i ludności cywilnej przeciwnika w rejonach stref operacyjnych dywizji i korpusów armijnych. Taktyczna wojna psychologiczna jest ściśle związana z działaniami bojowymi i stanowi ich integralną część. Prowadzą ją organiczne jednostki aparatu wojny psychologicznej ze szczebla dywizji i korpusów armijnych. Najważniejsze zadania taktycznych działań psychologicznych polegają na przygotowaniu, wspieraniu lub zastępowaniu operacji bojowych.

Kierunek trzeci, to konsolidacyjne działania psychologiczne. Są one prowadzone głównie wśród własnej ludności cywilnej. Ich podstawowym zadaniem jest zwalczanie i neutralizowanie wrogich państwu niemieckiemu idei i poglądów. Ponadto konsolidacyjne działania psychologiczne mają na celu pomóc w przeprowadzeniu mobilizacji i przedsięwzięć alarmowych, zabezpieczać swobodę operacyjną własnych sił, neutralizować panikę oraz służyć do zwalczania i likwidacji nieprzyjacielskich desantów powietrznych i grup wojsk specjalnego przeznaczenia działających na głębokim zapleczu frontu.

Początki

Zastosowanie elementów działań psychologicznych na polu walki przez Niemców można było dostrzec już w XIX wieku, gdy pruskie służby specjalne kierowane były przez Wilhelma Stiebera, zwanego „królem psów gończych". Otóż w 1870 r., podczas bitwy pod Gravelotte, gdy pułki poznańskie w ramach armii pruskiej szły do natarcia przeciw Francuzom, orkiestra wojskowa grała „Jeszcze Polska nie zginęła". Opisał to nasz polski noblista Henryk Sienkiewicz w noweli „Bartek zwycięzca". Każdy logicznie myślący Polak musiał wiedzieć, że naród polski nie ma literalnie żadnego interesu w zwycięstwie Prus nad Francją. Prusakom chodziło jednak o to, aby w momencie natarcia pułków poznańskich uzyskać efekt w postaci pobudzenia ducha walki u dzielnego i bitnego polskiego żołnierza. Zagrano więc dosłownie i w przenośni na strunie patriotycznej u Polaków, a Prusacy uzyskali pożądany przez siebie efekt psychologiczny. Polscy żołnierze w ramach pułków poznańskich bili się dzielnie, a w efekcie po zwycięskiej dla Prus wojnie, to właśnie Wielkopolska była tą dzielnicą, którą poddano bezwzględnej, brutalnej germanizacji.

Wielka wojna

W czasie I wojny światowej, już kilka tygodni po jej rozpoczęciu, armia cesarska rozpoczęła prowadzenie akcji dywersji propagandowej przeciwko społeczeństwu i armiom Ententy. Sztab Generalny Rzeszy powołał specjalną komórkę propagandową, której kierownictwo powierzone zostało majorowi Deutschmoserowi. Wprawdzie nie miał on doświadczenia w działaniach służb specjalnych, ale miał za to liczne kontakty w niemieckim środowisku dziennikarskim, co go predestynowało do objęcia tego stanowiska.

Deutschmoser zorganizował grupę publicystów obsługujących radiostację w Nauen koło Poczdamu, dzięki czemu Niemcy już w 1915 r. zaczęli nadawać regularne audycje, które usprawiedliwiały działania wojenne Niemiec, jako odwet za „okrucieństwo" aliantów. Prace nad zasięgiem radiostacji sprawiły, że była ona słyszalna od Meksyku po Iran. W rozgłośni tej powstały redakcje: amerykańska, angielska, francuska oraz inne. Redaktorzy tak opracowywali teksty, że słuchacz był przekonany, iż nie pochodzą one z Niemiec, tylko od opozycji działającej w kraju języka przekazu. Tak więc radiostacja kierowana przez Deutschmosera stosowała elementy czarnej propagandy.


W końcu 1915 r. Deutschmosera zastąpił podpułkownik Walter Nicolai, faktyczny twórca niemieckiej służby wywiadowczej przy Sztabie Generalnym. Ponieważ Nicolai był człowiekiem, z którym wiąże się geneza niemieckich służb walki psychologicznej (a także informacyjnej), a z nimi takie pojęcia jak „wojna psychologiczna", „psychologiczne dowodzenie", czy „dywersja ideologiczna".

Pierwszy raz nazwisko Waltera Nicolai ukazało się w oficjalnych dokumentach niemieckiego Sztabu Generalnego w 1906 r., kiedy został on mianowany oficerem rozpoznawczym niemieckiej armii. Od tego czasu rozpoczęła się błyskotliwa kariera Waltera Nicolai. Znając dobrze język rosyjski, częściowo również i polski, Nicolai rozbudował wokół twierdzy Grudziądz sieć informatorów, którzy donosili władzom pruskim o przygotowaniach wojennych i akcjach szpiegowskich ze strony Rosji. Nicolai otrzymał za to awans na oficera rozpoznawczego przy korpusie w Królewcu, gdzie terenem jego działań była znowu Rosja. Jak sam napisał we wspomnieniach „Geheime Machte" (Tajne potęgi), do współpracy wciągał głównie Żydów- mieszkańców terenów przygranicznych, którzy z racji swych zajęć utrzymywali dobre stosunki z carskim korpusem oficerskim[2].

W 1913 r. Nicolai został szefem wojskowej służby specjalnej przy Sztabie Generalnym, noszącej nazwę sekcji Iii. Zorganizował ją na nowo, tworząc w pełni nowoczesną, kierowaną centralnie organizację wywiadowczą, która wykonywała dyrektywy niemieckiego dowództwa. Powstało więc Berlińskie Biuro Wywiadowcze, mające swe agendy w Sztokholmie, Budapeszcie, Golatz i Pireusie. Jego zadaniem było zbieranie danych o armiach: francuskiej i rosyjskiej. Z czasem służby wywiadowcze Nicolai objęły kierownictwo nad ataszatami wojskowymi Rzeszy za granicą; podlegali im również oficerowie wywiadu kaiserowskiej marynarki wojennej. Z racji funkcji Walter Nicolai miał liczne kontakty z Ministerstwem Spraw Zagranicznych w Niemczech oraz z przedstawicielami środowisk dziennikarskich, którym w działaniach wojennych wyznaczał też odpowiednią rolę do odegrania. Trudno się zatem dziwić, że Sztab Generalny powierzył mu jeszcze przejęcie kompetencji majora Deutschmosera.

Już w 1915 r. pierwsze dwie akcje psychologiczne przyniosły Nicolai rozgłos w Rzeszy. Na jego polecenie w połowie kwietnia niemiecka prasa zamieściła wiadomość, że na pewnych odcinkach frontu Anglicy zaatakowali Niemców gazem bojowym. Wiadomość zaskoczyła brytyjski sztab, w którym nikt nie mógł zrozumieć sensu informacji. Notatka więc powędrowała do archiwum wojennego, jako jeszcze jedna „kaczka propagandowa" Niemców i wkrótce o niej zapomniano. 22 kwietnia Niemcy na froncie pod Ypres użyli gazu musztardowego, który poraził śmiertelnie tysiące angielskich żołnierzy, nie mówiąc już o własnych szeregach, gdyż wiatr niespodziewanie odwrócił się na pruskie okopy. Akcja wywołała oburzenie światowej opinii publicznej na barbarzyńskie formy prowadzenia wojny. Niemieckie ośrodki propagandowe tłumaczyły to jednak jako „odwet" za podobną akcję brytyjską.

Walter Nicolai był także autorem innych pomysłów. Jednostki propagandowe niemieckiego Sztabu Generalnego zrzucały z balonów i samolotów ulotki na pozycje nieprzyjaciela. Podległa Nicolai służba wywiadowcza wysyłała z terenów Francji, Belgii i Włoch listy do żołnierzy na froncie. „Życzliwi" donosili w nich o rodzinnych kłopotach, o małżeńskich zdradach, co zwłaszcza Włochom odbierało chęć do dalszej walki.

W swojej pracy „Nachrichtendienst, Presse und Volkstimmung im Weltkrieg" (Służba informacyjna i opinia publiczna w wojnie światowej), wydanej już po zakończeniu działań wojennych. Nicolai stwierdził, że większość niemieckich poczynań nie została rozpoznana przez przeciwnika i sprawiała mu na frontach wiele kłopotów.

Front wschodni

Operacje psychologiczne Niemcy przeprowadzali na masową skalę także w czasie II wojny światowej za sprawą dowódcy wydziału „Fremde Heere Ost", legendy niemieckich służb specjalnych generała Reinharda Gehlena, który był współtwórcą koncepcji i mózgiem działań psychologicznych na Froncie Wschodnim. Tekst każdej ulotki mającej trafić do rąk żołnierzy Armii Czerwonej był osobiście cenzurowany przez Gehlena[3].

Jak wielką uwagę do „Psychologische Kampffuhrung" przykładał późniejszy szef Gehlen Organisation i Bundesnachrichtendienst (BND - Federalna Służba Wywiadowcza) odzwierciedlają „Wspomnienia" napisane przez niego. Otóż w tej książce Reinhard Gehlen poświęcił cały rozdział temu zagadnieniu zatytułowany „Czynniki polityczne, militarne i psychologiczne, a wojna"[4].

Pułkownik sztabu generalnego Hans Martin, kierownik utworzonej w 1942 r. grupy „Aktywnej propagandy na Wschodzie", delegował jako łącznika do wydziału „Fremde Heere Ost" Sonderfuhrera (późniejszego kapitana) Nikolasa von Grote, pochodzącego z Kurlandii. Von Grote nawiązał kontakty z emigracyjną organizacją rosyjską NTS i konferował tam z A. S. Kazancewem, wymieniał doświadczenia z propagandystą Goebbelsa doktorem Eberhardem Taubertem i koordynował z polecenia Gehlena wszystkie posunięcia propagandowe armii z posunięciami SS. Swoje przedsięwzięcia w wojnie psychologicznej uzgadniał Gehlen z d'Alquenem, współzałożycielem SS-owskiego czasopisma „Das Schwarze Korps", najbliższym zaufanym człowiekiem Himmlera i kierownikiem SS-owskiego pułku korespondentów wojennych.


W wyniku tego współdziałania doszło na froncie wschodnim w latach 1943-44 do uzgodnionych akcji, które jednak częściowo przeprowadzane były osobno. Takimi akcjami były „Silberstreif", „Wintermarchen" i „Zeppelin", nic nie mówiące słowa dla oznaczenia środków prowadzenia wojny psychologicznej, po których Niemcy wiele sobie obiecywali. Do ataku psychologicznego użyto klasycznych metod zalecanych przez chińskiego stratega Sun- Tzu i chociaż w te operacje Niemcy włożyli niebagatelne pieniądze - według zeznań Waltera Schellenberga w operację „Zeppelin" zainwestowano 30 milionów marek, owe działania nie przyniosły spodziewanych efektów[5].

Generał Gehlen uważał za słuszny, obrany przez dużą część wyższej kadry oficerskiej Wehrmachtu, kierunek niemieckiej ofensywy psychologicznej na Froncie Wschodnim, związany z wykorzystaniem ruchu generała Własowa do wciągnięcia ludności rosyjskiej w walkę przeciwko Stalinowi. Oddajmy głos Gehlenowi: „Gdy generał Własow zadeklarował gotowość współpracy ze stroną niemiecką, został on w sierpniu 1942 r. dostarczony do Berlina, do Naczelnego Dowództwa Sił Zbrojnych, gdzie zwolniono go z niewoli. Dano mu możliwość utworzenia sztabu współpracowników. Hitler od początku kampanii wschodniej nie narzucał żadnych ograniczeń propagandzie Naczelnego Dowództwa Sił Zbrojnych, a więc godził się również, aby kampania ta rozpoczęta została pod hasłem „wyzwolenia wszystkich narodów Rosji". Zarówno walczące wojska niemieckie, jak i ludy Rosji wierzyły zrazu w ten cel kampanii, dopóki mniej więcej w początkach r. 1943 nie musiały doświadczyć, jak bardzo propaganda daleka jest od rzeczywistości. Zrazu Własow, tudzież jego współpracownicy, mogli się ze swego centrum propagandowego zwracać do rosyjskiej opinii publicznej, po tej i tamtej stronie frontu - do ludności, do ochotników, do jeńców, do pracujących w Niemczech - razem około 80 milionów ludzi. Wydawało się to gigantycznym krokiem naprzód.

Próbowaliśmy jednak przekonać także Ministerstwo Spraw Zagranicznych do naszego poglądu, że wojna może zostać wygrana tylko przy nader aktywnej pomocy ludu rosyjskiego. Były nasz ambasador w Moskwie, hrabia von der Schulenburg, oraz radca ambasady Hilger- którzy się z nami zgadzali, wyrażając gotowość reprezentowania naszych poglądów- napotykali wszakże na całkowity brak zrozumienia bądź też na niemożliwy do przezwyciężenia strach przed podjęciem czegokolwiek bez woli Ribbentropa, tzn. Hitlera- czy zgoła wbrew ich woli"[6].

Generał Gehlen, wraz z pułkownikiem von Altenstadtem z Generalnego Kwatermistrzostwa, wystosowali memoranda w sprawie politycznych i psychologicznych stron prowadzenia wojny. Wskazywali nowe drogi i formuły walki z partyzantką rosyjską. Owe memoranda i analizy oprócz dyskusji wśród kadry oficerskiej Wehrmachtu większych skutków nie przyniosły, albowiem Hitler wydał rozkazy bezwzględnej walki i tępienia partyzantki, co przyczyniło się tylko do eskalacji walk i wzbudzenia nastrojów wrogości ludności rosyjskiej wobec Niemców.

Kapitan Strik-Strikfeldt napisał analizę zatytułowaną „Człowiek rosyjski", które to opracowanie postulowało zrozumienie rosyjskiej mentalności, dostosowanie do niej metod prowadzenia ofensywy psychologiczno-propagandowej, która w efekcie miała przynieść zdobycie serc i dusz ludności rosyjskiej. Strik-Strikfeldt ostrzegał w swym opracowaniu, że jeżeli armia niemiecka nie będzie dawała przykładu ludności cywilnej, to będzie musiała panować nad nią przemocą. W kontekście rozkazów Hitlera, to opracowanie było iście rewolucyjnym. W tej kwestii doszło do konfliktu pomiędzy częścią kadry oficerskiej Abwehry specjalizującej się w walce informacyjnej, mającej dominujące motywacje poznawcze, a Hitlerem i zwolennikami jego linii mającymi dominujące motywacje ideologiczne, traktującymi ludność rosyjską jako kategorię „podludzi". Zwolennicy linii Hitlera w postępowaniu wobec ludności rosyjskiej odrzucali metody z arsenału socjotechniki walki informacyjnej na rzecz brutalnych metod energetycznych.

Jesienią 1942 r. powołano „Oddział propagandy rosyjskiej", zwany również „Oddziałem propagandy wschodniej" (Ost.- Prop.- Abt.). W ten sposób oficjalnie powstało, pod szyldem propagandy, rosyjskie centrum kierownicze w Dabendorf. Szkolono tam oficerów i propagandystów. Obok szkolenia kadr wydawane tam były rosyjskie gazety. W Dabendorf w uzgodnieniu z Oddziałem „Armie Obce - Wschód" Dowództwa Wojsk Lądowych -  wypracowane zostały podstawy rosyjskiego ruchu wyzwoleńczego, jego cele polityczne i wojskowe. W ośrodku szkoleniowym w Dabendorf przygotowywano i przeszkolono 1500 rosyjskich oficerów i propagandystów do zakrojonej na wielką skalę operacji, która otrzymała kryptonim „Silberstreiff". Całą tę misternie przygotowywaną przez ludzi Gehlena operację psychologiczną wobec ludności rosyjskiej obrócił w niwecz zaślepiony Hitler, który kategorycznie zabronił jakichkolwiek konkretnych wypowiedzi na temat politycznej przyszłości Rosji i ludności rosyjskiej po zwycięstwie Niemiec, którego oczekiwał.

Jak napisał Gehlen w swoich „Wspomnieniach" rosyjski ruch wyzwoleńczy pogrzebano: „Sztab Generalny pozbawiony został możliwości stosowania w tej wojnie środków psychopolitycznych. Również i ta decyzja Hitlera raz jeszcze potwierdza jego niezdolność do kierowania wojną w duchu Clausewitza, w jego nowoczesnym zinterpretowaniu"[7].


Zimna wojna

Po klęsce w 1945 r. na odrodzenie działań psychologicznych przez wojsko, Niemcy musiały czekać dwanaście lat. Źródłem powstania samodzielnego rodzaju wojsk informacyjnych, przeznaczonych do walki psychologicznej, jest okres zimnej wojny i prowadzeniem walki ideologicznej z państwami wchodzącymi w skład Układu Warszawskiego.

Budowę komórek „Psychologische Kampffuhrung" rozpoczęto w 1956 r. - w pięć miesięcy po wystawieniu pierwszych kontyngentów Bundeswehry. Początkiem był krótkoterminowy kurs, przeprowadzony w okolicach Stuttgartu dla około 20 oficerów. Kolejnym krokiem w rozwoju tego aparatu było zorganizowanie w koszarach broni pancernej w Boblingen szkolenia z zakresu problematyki bojowych działań psychologicznych szczebla taktycznego dla znacznie liczniejszej już grupy oficerów aparatu walki psychologicznej.

15 sierpnia 1957 r., a więc niecałe dwa lata po powstaniu Bundeswehry, major Mittelstaedt otrzymał zadanie utworzenia referatu ds. walki psychologicznej. Zapewne wówczas nie podejrzewał, że tworzona przez niego skromna komórka stanie się w przyszłości samodzielnym rodzajem wojsk oraz bardzo ważnym elementem działań operacyjnych niemieckiej armii.

Na polecenie ówczesnego ministra obrony Republiki Federalnej Niemiec Franza Josepha Strausa w 1956 r. w garnizonie Rengsdorf została sformowana kadrowa, 983 kompania rozgłośni elektroakustycznych i ulotek. To właśnie powstanie tej kompanii uznawane jest przez specjalistów jako moment zaistnienia systemu działań walki psychologicznej Bundeswehry[8].

Po odbyciu specjalistycznego przeszkolenia nowo utworzony pododdział rozpoczął realizację swoich zadań w „Zimnej wojnie"; prowadził akcje ulotkowe przeciw Niemieckiej Republice Demokratycznej, a adresatem operacji ulotkowej była Narodowa Armia Ludowa - NRD oraz jednostki Straży Granicznej. Oprócz tego do tych samych odbiorców adresowana była także audycja radiowa „Sudwind" nadawana do połowy lipca 1963 r. z rozgłośni radiowej w Hamelsburgu.

Bardzo duże znaczenie przywiązywano do maksymalnego ograniczania dyskusji, polemiki i przekonywania. W wydanej w 1961 r. przez Ministerstwo Obrony RFN broszurze na ten temat można przeczytać: „(...) Bojowe działania psychologiczne nie polegają na prowadzeniu dyskusji z przeciwnikiem. Drogą dyskusji i polemiki nie osiągniemy sukcesów. „Psychologische Kampffuhrung" skierowana jest głównie przeciwko duchowi bojowemu i morale przeciwnika i tu właśnie przebiega zasadnicza linia walki, od której wszystko zależy"[9].

Nie były to tylko teoretyczne rozważania. Jak pisała „Suddeutsche Zeitung" z dnia 14.12.1965, w reportażu poświęconym działaniom 701 batalionu radiowego, największej jednostki „Psychologische Kampffuhrung", audycje nadawane przez ten batalion dla żołnierzy NRD składały się w 75 procentach z muzyki i 25 procentach ze słowa mówionego, przy czym audycje słowne (wiadomości, komentarze, wypowiedzi) nie trwały dłużej niż dwie minuty i nie obejmowały więcej niż 26 linijek maszynopisu.

W 1961 r. nastąpiły zmiany w funkcjonowaniu pododdziału walki psychologicznej. Kompania została dyslokowana do Diez, gdzie przeformowano ją w 990 batalion radiowo-ulotkowy. Niemalże natychmiast pododdział przeniesiono do Andernach. W Andernach mieściła się siedziba Radia Andernach nadającego popularną audycję radiową dla żołnierzy Bundeswehry, dlatego stało się symbolem i hasłem wywoławczym niemieckich działań psychologicznych, podobnie jak Pullach w dziedzinie działań wywiadowczych.

Kolejnym etapem w rozbudowie struktur walki psychologicznej był rok 1970, kiedy to w obozie szkoleniowym „Tanne" (jodła) w Clausthal- Zellerfeld utworzono drugi batalion zajmujący się walką psychologiczną. Wówczas też zapewne w celach propagandowych odstąpiono od pojęcia walki psychologicznej, zastępując je bardziej defensywnie i pokojowo brzmiącym pojęciem obrony psychologicznej.

We współczesnej otoczce

W takim kształcie batalion z Clausthal-Zellerfeld funkcjonował aż do przełomu w latach 1989-1990. Wówczas to, na wskutek zmian geopolitycznych, które przed niemieckimi ośrodkami walki informacyjnej postawiły nowe wyzwania nastąpiła istotna zmiana w niemieckich działaniach psychologicznych. Zaczęto zastępować doktrynę obrony psychologicznej nowo opracowaną koncepcją operacyjnego informowania. Dla osób nie będących zaznajomionymi w tym zagadnieniu taka zmiana oznacza „zewnętrzną kosmetykę", manipulację słowną, tudzież czysto akademickie rozważania grupy oficerów sztabowych. W rzeczywistości jest inaczej. Każdy, kto zna obowiązujące w NATO dokumenty, od razu zauważy, że pojęcie operacyjnego informowania obejmuje znacznie większy zakres zadań niż obrona psychologiczna. Mianowicie w defensywie psychologicznej nie dopuszcza się takiego elementu taktycznego wojny informacyjnej jak dezinformacja, na którą istnieje pozwolenie w działaniach o charakterze informacyjnym. Dezinformacja może być w nich wykorzystana m.in. w celu maskowania informacyjnego operacji wojskowo- polityczno- wywiadowczych.


W ramach działań informacyjnych dozwolona jest także dezintegracja systemu informatycznego przeciwnika. Zakres zadań operacyjnego informowania może obejmować również przedsięwzięcia z zakresu tzw. rozpoznania osobowego (HUMINT).

W 1992 r. 950 batalion został podporządkowany tworzonym wówczas siłom reagowania kryzysowego. Rok później w 1993 r., 950 batalion przeszedł swoją pierwszą próbę bojową wspierając działania niemieckiego kontyngentu wojskowego w Somalii (UNOSOM II). Warto zwrócić uwagę na fakt, że wsparcie 950 batalionu dla niemieckiego kontyngentu realizowane było z macierzystych garnizonów batalionu w Niemczech. Poszczególne pododdziały batalionu stacjonowały wówczas nie w jednym, ale w czterech garnizonach. Sztab batalionu, a także kompanie sztabowa, łączności i radiowa stacjonowały w Andernach, kompania balonów ulotowych w Neuwied, kompania rozgłośni elektroakustycznych (REA) w Koblencji (koszary im. gen. Fritscha), natomiast stacjonarna drukarnia ulokowana była w Adenach. Wsparcia działającym w Somalii żołnierzom udzielały z terenu Niemiec tylko kompania radiowa z Andernach oraz drukarnia z Adenach, w której drukowano wysyłane do Somalii materiały oddziaływania psychologicznego.

Po operacji w Somalii, 950 batalion realizował swoje kolejne zadania na Bałkanach. Emitowano audycje radiowe z Niemiec dla żołnierzy Bundeswehry stacjonujących Chorwacji. W 1996 r. i wyselekcjonowanych oficerów, redaktorów oraz techników batalionu wysłano bezpośrednio na teren Chorwacji. Mając na wyposażeniu mobilny nadajnik radiowy zakresu UKF, utworzono zagraniczną placówkę „Radia Andernach" nadającego audycję radiową dla całości sił SFOR.

Kolejnym etapem działalności niemieckich specjalistów zakresu działań psychologicznych na Bałkanach było wydawanie na zlecenie IFOR specjalnego czasopisma kolorowego, adresowanego do młodzieży zamieszkałej w Bośni i Hercegowinie. Drukowane w Adenau w języku serbsko-chorwackim (także cyrylicą) czasopismo nosiło tytuł „Mirko". Nakład tego, przygotowanego w atrakcyjnej szacie graficznej i zawierającego treści skierowane do młodzieży, sięgał powyżej 100 tysięcy egzemplarzy. „Mirko" ukazywało się także w wersji internetowej[10]. Na marginesie warto podkreślić, że szata graficzna i treści zawarte w piśmie „Mirko" było bliźniaczo podobne do ukazującego w Polsce od początku lat 90-tych ubiegłego wieku pisma „Bravo", wydawanego przez niemiecki koncern prasowy.

Od 1997 r. działając w składzie taktycznych plutonów operacji informacyjnych, obsługujący niemieckie rozgłośnie elektroakustyczne „Wolf", żołnierze wspierali oddziały operacyjne, nawiązując komunikację bezpośrednią z miejscową ludnością i rozdając materiały oddziaływania psychologicznego.

W 1998 r. w Bundeswehrze doszło do istotnych zmian, jeśli chodzi o wojska walki psychologicznej. Otóż powołano nowy rodzaj wojsk - Wojska Operacji Informacyjnych w skład, których pomimo szumnej nazwy początkowo weszły dwie jednostki - przeniesiony w 2002 r. do Koblencji 950 batalion operacji informacyjnych oraz działający w Mayen Sztab Wsparcia Operacji Informacyjnych. Do tych dwóch pierwszych jednostek nowego rodzaju wojsk dołączyło utworzone w październiku 2002 r. Centrum Operacyjnego Informowania. Zadaniem tej placówki jest między innymi szkolenie kadr dla Wojsk Operacji Informacyjnych.

Żołnierze z 950 batalionu operowali też na terenie Kosowa. W 1999 r. były to tylko wydzielone pododdziały bezpośredniego wsparcia informacyjnego jednostek operacyjnych, które oprócz zadań typowo specjalistycznych, otrzymały dodatkowe rozkazy przetestowania nowego sprzętu, w tym m.in. przenośnych, wielofunkcyjnych rozgłośni elektroakustycznych, tzw. ManPack, typu ATF. Od 2000 r. specjaliści z kompanii radiowych rozpoczęli na terenie Kosowa nadawanie swoich audycji.

Przy omawianiu działań operacyjnych niemieckich specjalistów działań informacyjnych nie sposób nie wspomnieć o tym, iż w ramach operacji Amber-Fox pojawili się oni także na terenie Macedonii w 2001 r..

W 2001 r. w związku z rozpoczęciem działań operacyjno- taktycznych przeciwko Talibom i Al-Kaidzie w Afganistanie eksperci z 950 batalionu znaleźli się tam. Rok później, w 2002 r. Radio Andernach rozpoczęło nadawać swe audycje z obozu „Warehouse" w Kabulu.

Warto podkreślić, iż w misjach żołnierzy Bundeswehry uczestniczą zespoły operacyjne- filmowe z 950 batalionu. Na wyposażeniu tych zespołów znajdują się nowoczesne kamery cyfrowe, które umożliwiają transmisję „na żywo" filmu kręconego w miejscu operacji za pośrednictwem łącza satelitarnego do Niemiec. W strukturze kompanii filmowej funkcjonuje pododdział obsługi tzw. „combat kamera", czyli specjalnej kamery, która wraz obsługą może być desantowana w miejsce bezpośrednich działań bojowych. W praktyce oznacza to, że film zrealizowany przez obsługujących żołnierzy „combat kamerę" jest przede wszystkim dla potrzeb niemieckiego kierownictwa politycznego. Dzięki temu kanclerz, minister obrony, czy parlamentarzyści bezpośrednio otrzymują najświeższy obraz wydarzeń zachodzących w miejscach, gdzie operują oddziały Bundeswehry i takie bieżące informowanie bez wątpienia ułatwia ocenę i podejmowanie skutecznych decyzji niemieckim ośrodkom walki informacyjnej oraz rządowi. Oprócz tego materiały z pola walki „po obróbce" przekazywane są do niemieckich stacji telewizyjnych.


Specjaliści z 950 batalionu w swojej pracy sięgają po najnowocześniejsze środki przekazu i masowego komunikowania. W strukturze jednostki znalazł się odrębny pododdział specjalizujący się właśnie w prowadzeniu operacji informacyjnych za pośrednictwem Internetu oraz z wykorzystaniem systemów telefonii komórkowej. Popularność telefonów komórkowych ułatwia dostęp do szerokiego kręgu odbiorców. Wystarczy tylko wysłać odpowiednio zredagowany SMS, MMS lub WAP. Przykład użycia SMS-ów w walce informacyjnej mieliśmy podczas tzw. „pomarańczowej rewolucji" na Ukrainie. Ten czynnik walki informacyjnej (z punktu widzenia defensywnego - kontrwywiadu) powinno się uwzględnić w krajach, gdzie niektórzy operatorzy sieci komórkowych są w rękach niemieckich (np. w Polsce).

Przeszkoleni w Centrum Operacyjnego Informowania specjaliści, wcześniej czy później, zasilają także cywilne media oraz inne instytucje związane z informowaniem publicznym, public relations i reklamą. Bynajmniej to przejście wojskowych fachowców działań psychologicznych do cywilnych mediów nie jest żadnym spiskiem specsłużb mającym na celu przejęcie kontroli nad mass mediami. Jest to po prostu pragmatyka, która z powodzeniem realizowana jest w krajach demokratycznych takich jak: USA, czy Wielka Brytania. Nikt o zdrowym rozsądku nie pozbywa się doskonale przeszkolonych i doświadczonych specjalistów z zakresu walki informacyjnej i wojny psychologicznej.

Sam generał Gehlen pochwalał takie działania i przenoszenie fachowców z wojskowych służb walki informacyjnej do mediów: „Uważam za bardzo korzystne, za w najwyższym stopniu pożądane zaangażowanie specjalnych ekspertów o rozległej wiedzy i dużym doświadczeniu do dyspozycji rozgłośni radiowych, prasy federalnej oraz Urzędu Informacji. Ludzie ci powinni zajmować się analizowaniem, ocenianiem i doradzaniem w miarę rozwoju wydarzeń. Oczywiście działalność takich specjalistów może dać pożądane skutki pod warunkiem, że rząd nie tylko będzie przez nich obsługiwany, lecz będzie także w pełni tę pomoc wykorzystywał, reagując natychmiast i precyzyjnie na napaści, zarzuty i insynuacje, wyrządzające szkodę naszemu krajowi"[11].

Ten niekwestionowany ekspert z zakresu walki informacyjnej, jakim był generał Gehlen stwierdził też: „W przeciwieństwie do czasów dawniejszych- dzisiejsze wojny mają charakter wojen ludowych. Uczestniczy w nich już nie- jak w wieku XVIII- tylko siła zbrojna. Ciężar ich dźwiga cały naród, ponosząc brzemię koniecznych ofiar i wykorzystując wszystkie możliwości, którymi dysponuje, w tym także potencjał psychologiczny. (...) Właśnie fakt objęcia przez wojnę wszystkich dziedzin ludzkiego życia zmusza do nieustannego widzenia politycznego charakteru katastrofy wojennej, widzenia tak wyraźnie, jak to w ponadczasowej formie potrafił Clausewitz. Charakter wojny zawsze jest określany przez jej sens polityczny, który też wywiera wpływ na jej przebieg. Z drugiej strony sprawą żołnierzy jest żądać- i to już w stadium przygotowawczym- by polityka nie stawiała przed nimi zadań ponad ich możliwości, tak jak się stało w czerwcu 1941 r.. Co więcej- polityka powinna stale dążyć do tego, by wykonanie zadań żołnierzom ułatwić przy pomocy środków psychologicznych.

(...) Gdyby dziś, niemożliwe do wyeliminowania z działań politycznych i militarnych, czynniki psychopolityczne nie zostały we właściwym czasie i we właściwy sposób uwzględnione- to wszystkie środki, zmobilizowane przez naród na rzecz sił zbrojnych, byłyby zmarnowane, zaś ofiary poniesione w imię wojny obronnej pozostałyby daremne. Podczas gdy Clausewitz jeszcze mówił o „wojnie, jako kontynuacji polityki innymi środkami"- Lenin i jego następcy rozwinęli tę myśl w sposób następujący: „pokój jest kontynuacją wojny innymi środkami.

Nie tylko politycy, lecz również oficerowie są więc w obliczu takiej właśnie sytuacji i wynikających z nich zadań. I to nie dopiero w razie konfliktu zbrojnego, ale już czasie pokoju"[12].

Biorąc pod uwagę, tylko dwa ostatnie zdania trzeba obiektywnie przyznać, że niemieckie, wojskowe ośrodki walki informacyjnej wiernie wypełniają testament generała Gehlena. Nie będzie też nadużyciem stwierdzenie, że swoją rolę z punktu widzenia interesu państwa niemieckiego wypełniają znakomicie.

Gwałtowny rozwój technologii informacyjnych na wskutek rewolucji informatycznej, która przetacza się przez cały świat, sprawia, iż trudno przewidzieć, jakie środki oddziaływania na masy ludzkie pojawią się w przyszłości. Żyjemy w XXI wieku, a to oznacza, iż wiele konfliktów zostanie rozstrzygniętych nie na polach bitew, ale w walce informacyjnej. Zwycięstwo odniesie ten, kto zapanuje na przestrzenią informacyjną przeciwnika. Zwycięstwo tym większe, że dzięki umiejętnie przeprowadzonej grze operacyjnej może nie rodzić u przeciwnika chęci odwetu, czy zemsty. A za to u klasyka, jakim w dziedzinie taktyki i strategii bez wątpienia był Sun-Tzu otrzymałoby się ocenę celującą.

To właśnie starochiński mistrz strategii i walki informacyjnej w swoim opus magnum „Sztuka wojny"[13] mówi: „Osiągnąć sto zwycięstw w stu bitwach nie jest szczytem osiągnięć. Największym osiągnięciem jest pokonanie wroga bez walki", „(...) dlatego najwyższą sztuką jest zwyciężyć armię wroga bez wydania bitwy. Zająć miasto wroga bez oblegania i zająć tereny jego państwa bez inwazji".

 


[1] „Wehrkunde", nr 2, 1960 r.

[2] Jerzy Bronisławski- „Fałszywi prorocy", str. 26-28, Warszawa 1981.

[3] Juliusz Mader- „Szara ręka", str. 46, Wydawnictwo Poznańskie 1961.

[4] Reinhard Gehlen- „Wspomnienia", Rozdział II „Czynniki polityczne, militarne i psychologiczne, a wojna", str. 68-87, Warszawa 1993.

[5] J. Mader- „Szara ręka", str. 47.

[6] R. Gehlen- „Wspomnienia", str. 78-79.

[7] R. Gehlen- „Wspomnienia", str. 83.

[8] Adam Paweł Olechowski- „Wojna informacyjna po niemiecku", str. 22, Komandos nr 1/2007

[9] Psychologie als Waffe, Schriftenreihe Innere Fuhrung, Reihe: Psychologische Waffen Heft 1. Wyd. Ministerstwa Obrony RFN, Sztab Dowodzenia Bundeswehry 1961.

[10] A.P. Olechowski- „Wojna informacyjna...", str. 23-24.

[11] R. Gehlen- „Wspomnienia", str. 274.

[12] tamże, str. 86-87.

[13] Sun- Tzu- „Sztuka wojny", Gliwice 2004.

Czytany 16617 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04