niedziela, 15 sierpień 2010 11:29

Edyta Sadowska: Geostrategiczny języczek uwagi

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

altgeopolityka Edyta Sadowska

Aby zapewnić sobie bezpieczeństwo, Rosjanie muszą sprawować kontrolę nad ważnymi w sensie geostrategicznym terenami. Ukraina, Białoruś, kaukaskie separatyzmy, wyludniona Syberia, elitarne Kuryle i bazy wojskowe winny stać się priorytetem rosyjskiej polityki Kremla, coraz częściej doświadczanego kryzysami.

 
Podstawowe teorie geopolityczne zakładają, że będąc w posiadaniu pewnych terenów, państwa zagwarantują sobie konkretną pozycję na arenie międzynarodowej. W zależności od tego, którą teorię uznamy za najwłaściwszą, będziemy mówić o potęgach lądowych, powietrznych czy morskich. Nie ulega wątpliwości, ze każde państwo posiada w swoich granicach pewne ważne geostrategicznie tereny, które czy to ochraniają go przed wpływami z zewnątrz, czy też umożliwiają rozrost i rozwój imperium. Każda teoria geopolityczna (zarówno jeżeli mówimy o teoriach związanych z potęgonomią, mocarstwowością państwa) kładzie ogromny nacisk na powierzchnię, które zajmuje państwo i ukształtowanie tejże powierzchni.[1]

Nie ulega wątpliwości, że również Federacja Rosyjska posiada ważne geostrategicznie obszary, leżące bądź to w jej granicach, czy też pozostające w kręgu jej zainteresowań. Te ostatnie nazywane są „bliską zagranicą” i pozostają bezpośrednio w strefie wpływów i oddziaływań Kremla.

Które tereny są dla Federacji Rosyjskiej najważniejsze, aby utrzymać (coraz to wątlejszą) pozycję na arenie międzynarodowej?

Bez jakich obszarów utrzymanie dotychczasowego statusu stałoby się niemożliwe?

Racją stanu każdego państwa, jest utrzymywanie w bezpieczeństwie granic otaczających dany kraj. Posiadanie przychylnych sobie sąsiadów w znacznej mierze ułatwia byt państwa, a nierzadko staje się wręcz konieczne do budowania stabilności i bezpieczeństwa. Granice państwowe Federacji Rosyjskiej w większości wspomagane są układem granic naturalnych, co w dużej mierze poprawia sytuację tak dużego przestrzennie państwa, przeżywającego kryzys demograficzny (zaludnienie niektórych terenów przy wciąż spadającym przyroście naturalnym staje się niemożliwe, co osłabia tereny przygraniczne). Przykładem granic naturalnych w umownych obszarach granicznych są: wieczna zmarzlina na rozległej i ciężko dostępnej dla człowieka Syberii, czy też od południa góry Kaukazu, Takie ukształtowanie terenu wspomaga w sposób naturalny linię obronną państwa. Jedyną możliwą „bramą” prowadzącą do Moskwy – serca Federacji Rosyjskiej, jest Nizina Środkowoeuropejska. Granice w tym punkcie pozbawione są barier naturalnych, umożliwiając łatwy dostęp, czego dowodem są liczne bitwy zapisane na kartach historii. Aby zatem zapewnić sobie bezpieczeństwo, Rosjanie muszą sprawować kontrolę nad państwami zajmującymi teren Niziny Środkowoeuropejskiej: Ukrainą i Białorusią, tworząc w ten sposób pas buforowy. Jak słusznie zauważa geopolityk George Friedman „Ukraina i Białoruś są dla Rosji wszystkim.”[2]

W czasach istnienia Związku Radzieckiego, jak i późniejszych prezydentur Leonida Krawczuka i Leonida Kuczmy, Ukraina pozostawała pod silnymi wpływami decydentów z Kremla. Kontrolowanie ruchów na kijowskiej scenie politycznej skomplikowało się po Pomarańczowej Rewolucji, w wyniku której władzę w państwie objął proeuropejski Wiktor Juszczenko. Przed Ukrainą otworzyły się drzwi prowadzące do struktur euroatlantyckich. Przyjęcie Ukrainy do Unii Europejskiej i NATO wiązało się z ograniczeniem do minimum wpływów Moskwy. Oznaczało to, że Rosja traci swoją strefę buforową. Tracąc prorosyjską Ukrainę, a „zyskując” sąsiada należącego do struktur euroatlantyckich, Rosja utraciłaby pas 300 kilometrów dzielących ją do tej pory od UE. Taka sytuacja w razie konfliktu stanowi ogromne zagrożenie, dla tak dużego i niepozbawionego problemów kraju. Rok 2010 przyniósł jednak zneutralizowanie europejskich zapędów rządów frakcji „pomarańczowych”. Wraz z wyborem na prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza, obawy co do skrócenia frontu stały się jedynie marzeniem poprzedniego obozu. Objęcie urzędu przez ocenianego, jako prorosyjski, polityka złagodziło obawy związane z utratą tak ważnego geostrategicznie punktu.

Pomimo, iż Wiktor Janukowycz swoją prezydenturę rozpoczął w pozycji „wielowektorowego szpagatu” pomiędzy Brukselą a Moskwą, w szybkim czasie ustalił swoje priorytety wracając do moskiewskich przyjaciół. Istotnym terytorium, leżącym w granicach Ukrainy, a ważnym z geostrategicznego punktu widzenia dla Federacji Rosyjskiej jest Autonomiczna Republika Krymu, a zwłaszcza związana z nią rosyjska baza wojskowa. Przedłużenie umowy o stacjonowaniu Floty Czarnomorskiej na Krymie, pozostawiło Rosji możliwość nacisku na Kijów, w razie gdyby, Wiktor Janukowycz znów próbował szukać europejskich przyjaciół. Ponadto obecność armii w takiej lokalizacji, ułatwi w znaczny sposób przeprowadzenie wojsk na separatystyczne tereny Abchazji w razie ataku na „odwróconą” od Moskwy – Gruzję.

O wiele prościej przedstawia się sytuacja z Białorusią, która jest równie ważna strategicznie co Ukraina, tworząc pas buforowy granicy między wschodem a zachodem. Ze względu na ciągle duży stopień zsowietyzowania państwa i autorytarne, jak się określa na Zachodzie, rządy prezydenta Aleksandra Łukaszenki, a także utworzeniem Związku Rosji i Białorusi (2000 r.), pozwala na zachowanie spokoju Kremla o tę strefę wpływu. Przy dotychczasowym kierunku polityki, jak i szczątkowych formach społeczeństwa obywatelskiego, jakakolwiek integracja ze strukturami euroatlantyckimi staje się nierealna. Tym samym Rosja zachowując wpływy zarówno na Białorusi i Ukrainie wraca do swych przedwojennych granic zachowując pas buforowy w niezmienionym kształcie.

Kolejnym europejskim języczkiem uwagi dla Kremla są kraje bałtyckie, zwane krajami Pribałty. Na tej linii Rosjanie ponieśli jednak geostrategiczną klęskę –po pierwsze tracąc wpływ na kraje bałtyckie, mocno ograniczyli swój dostęp do linii Bałtyku, a po drugie dopuścili do wstąpienia tychże krajów do struktur euroatlantyckich, co spowodowało przesunięcie się wpływów zachodnich w stronę Federacji.

Ważnym terenem dla Federacji Rosyjskiej jest Kaukaz Południowy i Azja Centralna. Zgodnie z założeniami ekspertów Ośrodka Studiów Wschodnich „Kaukaz Południowy i Azja Centralna należą do priorytetowych kierunków polityki zagranicznej Federacji Rosyjskiej. Wpływy w obu regionach są przez Rosje postrzegane jako jeden z kluczowych czynników określających jej pozycję na arenie międzynarodowej”[3]. Podstawowym celem jest utrzymanie na tych terenach swojej strefy wpływów (co wiąże się z imperialnymi zakusami i tęsknotami Kremla), a przede wszystkim nie dopuszczeniem do aktywności na tym terenie państw zachodnich.

Gruzja – serce Kaukazu, jest dla Rosji jednym z niezwykle ważnych terenów pod względem strategicznym, służącym utrzymaniu wpływu na całym Kaukazie Południowym. W rozumieniu Kremla, (pomimo objęcia władzy przez nastawionego antyrosyjsko prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego) Gruzja nadal jest jednym z krajów „bliskiej zagranicy”. Utrzymanie Gruzji w szachu oznacza nie dopuszczenie ekipy Saakaszwilego do przystąpienia do struktur euro-atlantyckich. Mieszanie się państw Zachodu w sytuację na Kaukazie Południowym zniszczyłoby dotychczasowe stosunki w tym regionie, w których Moskwa jest nadal decydentem. Niedopuszczenie do wstąpienia do struktur euroatlantyckich Rosjanie osiągają utrzymując i popierając separatyzmy Gruzji tj. Abchazję i Osetię Południową (podobnie Naddniestrze w Mołdawii). Dopóki Gruzja nie upora się z problemami etnicznymi w swoim regionie, nie ma co marzyć, ani o Unii, ani o NATO – spełniając podstawowe założenia kremlowskich elit.

Kolejnym terytorium stanowiącym swoistą fort pocztę Rosji jest Armenia, a zwłaszcza tereny rosyjskiej bazy w Gyumri. Baza Rosyjska na terenach Kaukazu Południowego w razie konfliktu spełnia istotną rolę strategiczną. Ponadto chrześcijańska Armenia chroni Rosję przed napływem ekstremistów z islamskich republik, z którymi Rosja jest w permanentnym stanie wojny - od wielu lat walcząc z islamskimi fundamentalistami w Czeczenii. Azerbejdżan natomiast, w myślach rosyjskich strategów, powinien tworzyć strefę buforową na granicy z Iranem.

Jak łatwo zauważyć Rosja dąży do odbudowania swojej strefy wpływów sprzed rozpadu ZSRR. Najodpowiedniejszym dowodem na prowadzenie takiej polityki jest próba odnowienia wpływów Moskwy, pod auspicjami Wspólnoty Państw Niepodległych. Organizacja ta powstała w trakcie rozmów białowieskich, kiedy to zdecydowano o rozpadzie Zawiązku Radzieckiego i utworzeniu w jego miejsce WNP. Utrzymanie strefy wpływów przyczyni się do stworzenia pasa zaporowego, ochraniającego jej tereny.

Ważne, w sensie strategicznym, są dla Federacji Rosyjskiej także tereny bogate w surowce naturalne. Moskwa mając pełną świadomość braku alternatywnych dostaw energii, może nimi szachować w szczególności część Europy Środkowej – uzależnionej do tej pory od „rosyjskiego kurka”. W związku z powyższym tereny bogate w nośniki energii,, głównie ulokowane w Azji Centralnej, są dla Rosji, ważne pod względem strategicznym. Choć znajdujące się nierzadko na niedostępnych terenach i w  warunkach sprawiającymi trudności przy wydobyciu, pozostają priorytetem w polityce (w której w grę wchodzi ewentualny szantaż energetyczny). Posiadanie przez Rosję surowców potrzebnych europejskiej gospodarce, ale niedostępnych na europejskiej części kontynentu, stawia Zachód w pozycji zależności.

Na terenie Azji Centralnej znajduje się jeszcze jeden istotny punkt geostrategiczny, głównie pod względem militarnym, a mianowicie kirgiska amerykańska baza w Manas. Dla wojsk NATO baza ta staje się punktem przerzutowym na tzw. Drodze Północnej. Wybudowane tam lotnisko, wyposażone w system ILS, pozwala sojuszniczym samolotom na lądowanie na tym mglistym terenie i docieranie w kierunku Afganistanu.

Problemem w najbliższym czasie będzie dla Rosji utrzymanie terenów przy granicy chińskiej, ze względu na coraz bardziej prawdopodobną ekspansję Chińczyków na słabo zaludnione tereny rosyjskie, cierpiące na zapaść demograficzną. Skolonizowanie Syberii wydaje się bardzo prawdopodobne, nawet przy prowadzeniu przez chiński rząd polityki jednego dziecka. Rosja w ten sposób utraciłaby około 29% swojego terytorium.[4] Prawdopodobna wydaje się propozycja ze strony chińskich władz dążąca do utworzenia gospodarczego kondominium z polityczną suwerennością na terenie Syberii, za zgodą moskiewskich władz.

Strategicznie ważne dla każdego państwa jest również posiadanie terenów, tak położonych, aby w razie konfliktu umożliwiały ewentualny atak. W myśl tejże tezy istotnym terenem dla Rosji staje się Obwód Kaliningradzki, umożliwiając Rosji dostęp do Morza Bałtyckiego, a stacjonowanie na tym terenie Floty Bałtyckiej, stanowi oręż przeciw ewentualnemu atakowi ze strony Europy. Podobne znaczenie dla Rosji mają wyspy Kurylskie, które stanowią barierę zamykającą wejście z Pacyfiku na Morze Ochockie, dzięki czemu staje się ono w praktyce rosyjskim morzem wewnętrznym. W ten sposób możliwy jest ewentualny rosyjski atak na Japonię, pozbawioną pasa obronnego[5]. Ten aspekt posiada szczególne znaczenie zwłaszcza w świetle braku traktatu pokojowego z tym krajem po II wojnie światowej. Ponadto istotny staje się port na Iturupie, który jako jeden z niewielu nie zamarza. Kanał Kunasziri stanowi natomiast jedną z dróg Floty Rosyjskiej na Pacyfiku. W końcu, dzięki najbogatszym na świecie łowiskom łososi, teren ten nabiera ważnego pod względem ekonomicznym charakteru.

Zmieniający się klimat doprowadza do odkrycia kolejnego geostrategicznie ważnego punktu na mapie świata, a mianowicie Arktyki. Bój o bogactwa naturalne i możliwość żeglugi opiera się na dosyć niejasnym prawie międzynarodowym regulującym te kwestie. Rosja stara się udowodnić, że szelf Łomosowa przynależy do szelfu rosyjskiego, co przy odpowiednich regulacjach prawnych pozwoliłoby rościć sobie prawo do ziemi. Obecny szef FSB Nikołaj Patruszew stwierdza wprost: „Arktyka musi stać się główną strategiczną bazą surowców Rosji”. W tym celu Rosjanie zwiększają swą aktywność badawczą na terytorium polarnym, a także ulepszają bazę militarną opierając się na porcie w Murmańsku.

Obszary przedstawione w tej krótkiej analizie, są terenami mającymi dla Kremla znaczenie strategiczne, co oznacza, że ich posiadanie wpływa na pozycję państwa na arenie międzynarodowej, jak i na sytuację wewnętrzną w kraju. Utrata któregokolwiek z nich może przysporzyć Rosji trudności z utrzymaniem bezpieczeństwa państwa. Mając na uwadze problemy z jakimi boryka się współczesna Rosja (kryzys ekonomiczny, kryzys w armii, a przede wszystkim kryzys demograficzny) utrzymanie tych strategicznych punktów winno stać się priorytetem na kolejne lata. Bez tych terenów Rosja zmuszona będzie do przekwalifikowania swojej polityki i ostatecznego wyzbycia się imperialnych zakusów, chcąc zachować swoją państwowość.

 

[1] The International Relation dictionary w tytule Element of national power w punkcie pierwszym zwraca uwagę na następujące czynniki, świadczące o mocarstwowości: wielkość, położenie, klimat, topografia terytorium państwowego.

[2] G. Friedman, Następne 100 lat. Prognoza na XXI wiek., Andrzej Findeisen - A.M.F. Plus Group, s. 132.

[3] M. Falkowski, Polityka Rosji na Kaukazie Południowym i w Azji Centralnej, OSW, on-line:[03.08.2010 r.] http://www.osw.waw.pl/sites/default/files/PRACE_23.pdf

[4] T.A. Kisielewski, Geostrategiczny dylemat przyszłości. Schyłek Rosji, Dom wydawniczy REBIS, Poznań, 2007,s.181.

[5] T. A. Kisielewski, Geostrategiczny op.cit. s. 152.

Czytany 8141 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 10 marzec 2016 18:51