wtorek, 31 marzec 2015 07:57

Adam Gwiazda: Nowy ład naftowy?

Oceń ten artykuł
(12 głosów)

prof. dr hab. Adam Gwiazda

Spadkowa tendencja cen ropy naftowej na rynku światowym, jaka utrzymywała się od września 2014 roku do połowy marca br. niekoniecznie oznacza, że dojdzie do ukształtowania się nowego „ładu naftowego”. Dotychczasowy spadek ceny baryłki ropy osłabił gospodarki krajów naftowych i pozycję quasi-kartelu OPEC. Przyczynia się także do przyśpieszenia wzrostu gospodarczego w wielu krajach. Jednak niższe ceny ropy naftowej mogą także doprowadzić do zahamowania rozwoju energetyki w oparciu o czyste, alternatywne źródła energii i programów oszczędzania energii.

Wielu polityków i ekspertów zostało zaskoczonych gwałtownym „tąpnięciem” cen ropy naftowej, które spadły zbyt szybko i zbyt nisko. Na początku lutego 2015 roku nie było jeszcze widać na rynku światowym żadnego sygnału, który przemawiałby za tym, że wkrótce spadek ten zmieni się w kolejną zwyżkę cen tego paliwa. Do takiej reakcji rynku mogłaby z łatwością doprowadzić polityka jednego z największych na świecie producentów ropy naftowej, tj. Arabii Saudyjskiej. Kraj ten, po niedawnej śmierci króla Abdullaha, przeżywa trudne chwile związane z zapewnieniem ciągłości władzy panującej dynastii Saudów i wcale nie zamierza ograniczyć wydobycia ropy naftowej. A tylko znaczące ograniczenie przez Arabię Saudyjską tego wydobycia mogłoby doprowadzić do równie znaczącej podwyżki cen ropy naftowej. Taka zwyżka cen byłaby „darem z niebios” dla wielu krajów eksportujących ten surowiec, a w szczególności dla Rosji, Wenezueli, Iraku i Iranu.

Wysoką podaż ropy naftowej na rynku światowym zapewnia m.in. rekordowe wydobycie tego surowca w Stanach Zjednoczonych na poziomie 9,14 mln baryłek dziennie. Dla porównania wszystkie kraje OPEC wydobywały grudniu 2014 r. średnio 30,24 mln baryłek ropy dziennie, czyli tylko nieznacznie więcej ponad ustalony przez tę organizację limit (30 mln baryłek dziennie). Obecnie na światowym rynku ropy naftowej spory wpływ na cenę tego paliwa wywiera także stan zasobów ropy w takich krajach, jak USA i Chiny. Dlatego też globalny popyt na ropę wyniesie w 2015 r. nie prawie 97 mln baryłek dziennie, jak zakładały to niektóre prognozy IEA – lecz około 92,3 mln baryłek dziennie.

Zwiększenie dostaw z niektórych, niezrzeszonych w OPEC krajów naftowych raczej nie przyczyni się do wzrostu popytu na to paliwo, a może spowodować dalszy jego spadek cen. Zwiększonych dostaw ropy można spodziewać się z Rosji, Kanady, krajów Ameryki Łacińskiej i Afryki. Ogromna większość krajów eksporterów netto ropy naftowej będzie miała poważne problemy ze zrównoważeniem swoich wydatków budżetowych. Dotyczy to szczególnie Rosji, która zaplanowała swój budżet na 2015 r. przy założeniu, że cena baryłki ropy nie spadnie poniżej 100 USD. Spore trudności ze zbilansowaniem swojego budżetu będzie mają już takie kraje jak Iran, Wenezuela, Algieria, Nigeria, Ekwador i Irak oraz w nieco mniejszym stopniu także pozostałe kraje OPEC (zob. rys. 1).

Rysunek 1. Cena baryłki*, przy której bilansują się budżety krajów OPEC (w dolarach)

lad naftowy01

*baryłka = 159 litrów

Źródło: International Energy Agency.

Wszystkie kraje OPEC, które kontrolują 1/3 globalnego wydobycia ropy naftowej zdają sobie sprawę, że kontrola ta nie daje im już decydującego wpływu na kształtowanie się podaży i cen na światowym rynku naftowym. Wynika to nie tylko z większego wydobycia tego surowca w krajach nienależących do tego quasi-kartelu, lecz przede wszystkim ze znacznego ograniczenia zużycia ropy naftowej przez kraje gospodarczo wysoko rozwinięte. Przykładowo Europa (bez Rosji) zużyła tyle samo ropy naftowej w 2014 r. ile w 1982 r. Także w Stanach Zjednoczonych zużycie ropy naftowej wyraźnie zmniejszyło się od drugiej połowy minionej dekady z 21 mln baryłek w 2007 r. do ok. 18 mln baryłek dziennie w 2014 r. W tym samym okresie światowe wydobycie ropy naftowej wzrosło o 6,53%. Każdego roku zapotrzebowanie świata na to paliwo wzrastało w minionych kilkunastu latach średnio o 1%, a jego producenci z łatwością dostarczali odpowiednią podaż ropy naftowej na rynek światowy. Popyt na ropę generowały w ostatnich paru latach głównie kraje rozwijające się, w tym szczególnie Chiny i Indie, a nie kraje gospodarczo wysoko rozwinięte. Przykładowo Japonia zużywa obecnie, podobnie jak Europa, tyle samo ropy naftowej co w 1982 r., mimo że gospodarka japońska jest obecnie dwa razy większa. Przykład ten pokazuje, że wzrost gospodarczy nie musi odbywać się kosztem zwiększonego zużycia ropy naftowej.

Jest to zła wiadomość dla krajów OPEC, które są bardzo uzależnione od dochodów uzyskiwanych z eksportu ropy naftowej. W obecnej sytuacji rynkowej kraje te nie mogą z różnych względów znacznie ograniczyć wydobycia ropy, aby w ten sposób doprowadzić do zwyżki jej cen. Na odwrót – większość biedniejszych krajów OPEC chciałaby zwiększyć jej wydobycie ponad limit 30 mln baryłek dziennie, aby nie dopuścić do spadku swojego udziału w światowej produkcji i eksporcie na rzecz krajów nie zrzeszonych w OPEC. Sprzeciwia się temu Arabia Saudyjska, która wprawdzie także sporo traci na niskiej cenie ropy naftowej, ale, w odróżnieniu od innych krajów OPEC, traci stosunkowo najmniej, gdyż w tym kraju koszty wydobycia ropy są najniższe i wynoszą od 10 do 20 USD za 1 baryłkę (ok.159 litrów). Dla porównania wydobycie ropy ze skał łupkowych metodą hydraulicznego szczelinowania kosztuje od 50 do 100 USD za baryłkę. Należy podkreślić, że Arabia Saudyjska posiada także bardzo duże rezerwy walutowe w wysokości ponad 730 mld USD (stan z końca 2014 r.). Jest więc dużo lepiej przygotowana na długotrwały spadek cen ropy niż inne kraje naftowe. Jest też jedynym krajem na świecie, posiadającym możliwości wydobywania aż 12,5 mln baryłek ropy dziennie i zdolnym do rzucenia na rynek, w każdej chwili, większych ilości ropy. Takiego kroku jednak nie wykona, ani też nie zmniejszy swojego wydobycia poniżej 9 mln baryłek ropy dziennie. Na odwrót, władze tego kraju zakładają, że tańsza ropa może przyspieszyć globalny wzrost gospodarczy i pomóc wielu krajom importującym ropę w osiągnięciu szybszego tempa wzrostu PKB. Potwierdzają to szacunki ekspertów Banku Golden Sachs, którzy twierdzą, że każdy 10% spadek cen ropy przekłada się na wyższą światową konsumpcję o co najmniej 0,15%. A to z kolei oznacza dodatkowy popyt na ok. 500 tys. baryłek ropy dziennie. Ponadto Arabia Saudyjska zyskuje na obecnej sytuacji na światowym rynku naftowym politycznie, gdyż wraz ze spadkiem ceny ropy zmniejszają się wpływy polityczne Iranu i Rosji oraz maleją dochody Państwa Islamskiego (IS) uzyskiwane ze sprzedaży ropy. Moce wydobywcze tego państwa zostały w ostatnim czasie znacznie zredukowane także na skutek nalotów lotnictwa USA i kilku innych państw na szyby naftowe i rafinerie w kontrolowanym przez IS północnym Iraku.

Arabię Saudyjską można więc zaliczyć do grona państw, które, uwzględniając korzyści polityczne, tj. osłabienie Iranu – głównego konkurenta do przywództwa w regionie Bliskiego Wschodu, także zyskają na obecnej zniżkowej tendencji cen ropy naftowej. Najbardziej jednak skorzystają na niej takie kraje jak USA, Chiny i Indie. Oczywiście nie wszystkie stany USA odniosą same tylko korzyści. Straty ponoszą już te stany, w których gros wpływów generują przychody z wydobycia ropy naftowej, także ze skał łupkowych. Do niedawna opłacało się wydobywać ropę z tych skał przy cenie ok. 79–80 USD za jedną baryłkę. Jednak wraz z upowszechnianiem się technologii wydobywania ropy naftowej ze skał łupkowych pewnej obniżce uległy też i koszty jej wydobycia. Nie na tyle jednak, aby można było utrzymać dotychczasowe tempo budowy nowych szybów wiertniczych i utrzymać wydobycie na dotychczasowym poziomie 4 mln baryłek ropy dziennie. Dotyczy to także liczby instalacji wydobywczych na tradycyjnych polach naftowych w Teksasie i innych stanach. Instalacji tych w styczniu 2015 roku było o 15% mniej niż w październiku ubiegłego roku. W sumie jednak tańsza ropa przyczynia się do przyspieszenia wzrostu amerykańskiej gospodarki, bo zaoszczędzone pieniądze mogą być przeznaczone na konsumpcję. Jednak dla kilku stanów, w tym szczególnie dla Północnej Dakoty, taniejąca ropa oznaczać będzie zamknięcie najbardziej nieopłacalnych, przy jej niższej cenie, szybów wydobywczych, zwalnianie pracowników i bankructwa wielu firm z sektora naftowego. W samej tylko Północnej Dakocie, która jest drugim, największym w USA po Teksasie, producentem ropy wpływy podatkowe z tytułu spadku wydobycia ropy zmniejszą się o ponad 4 mld USD czyli mniej więcej o połowę. Oznacza to poważne problemy dla budżetu tego stanu, gdzie w sektorze naftowym pracuje 5% siły roboczej.

Z kolei tańsza ropa dla Chin oznacza duże oszczędności w wydatkach na jej import. Szacuje się, że spadek jej ceny o 1 USD na baryłce zapewni Chinom „oszczędności” w wysokości 2,1 mld USD, które władze tego kraju będą mogły wykorzystać na inne cele, w tym także na budowę nowoczesnych elektrowni opalanych mazutem lub gazem ziemnym. Także Indie uzyskają spore oszczędności w wyniku zmniejszenia wydatków na import ropy naftowej oraz na subsydiowanie detalicznych cen tego paliwa na rynku wewnętrznym. Szacuje się, że oszczędności z samego tego zmniejszenia wydatków na te subsydia wyniosą w br. 10,5 mld USD.

Nie bardzo natomiast wiadomo, jak poradzą sobie w obecnej sytuacji z subsydiowaniem cen tego paliwa poszczególne kraje OPEC. Niektóre z nich przeznaczają więcej na ten cel aniżeli na rozwój edukacji i szkolnictwa wyższego (zob. rys. 2).

Rysunek 2. Subsydia do ceny detalicznej ropy naftowej i wydatki na edukację w wybranych krajach naftowych jako % PKB

lad naftowy02

Źródło: IEA World Energy Outlook i World Bank. Białe pola = subsydia do detalicznych cen ropy i benzyny, ciemne pola = wydatki na edukację i szkolnictwo wyższe.

W obecnej sytuacji malejących dochodów z eksportu ropy naftowej prawie wszystkie kraje eksportujące ten surowiec będą zmuszone do znacznej redukcji tych subsydiów oraz ograniczenia wydatków socjalnych. To z kolei może doprowadzić do wybuchu protestów społecznych, których boją się rządy wszystkich państw, nie tylko eksporterów netto ropy naftowej. Potwierdza to przykład Wenezueli, gdzie od paru miesięcy nasilają się protesty społeczeństwa tego źle zarządzanego państwa. Mogą one doprowadzić do upadku lewicowego rządu prezydenta Nicolasa Madury. Aby nie dopuścić do takiej destabilizacji Zgromadzenie Narodowe Wenezueli uchwaliło kilka dni temu ustawę, dającą prezydentowi N. Maduro prawo rządzenia państwem do końca bieżącego roku za pomocą dekretów.

Wenezuela posiada największe na świecie zasoby ropy naftowej, ale także najwyższy, bo na poziomie aż 17% PKB, deficyt budżetowy. W ostatnich latach Caracas bardzo zadłużyło się za granicą i od kilku miesięcy ma poważne problemy z terminową spłatą swoich długów. Chiny pożyczyły temu, stopniowo bankrutującemu, państwu około 50 mld USD i teraz trudno je będzie odzyskać w rozsądnym czasie. Również gospodarka Iranu znajduje się w trudnej sytuacji nie tylko z powodu niskich cen ropy naftowej, lecz także z powodu sankcji ekonomicznych nałożonych na ten kraj przez Stany Zjednoczone i inne państwa zachodnie. Jednak Teheran stosunkowo łatwo może „odbić się od dna” o ile podpisze w czerwcu br. porozumienie z pięcioma stałymi krajami członkowskimi Rady Bezpieczeństwa i Niemcami w sprawie ograniczenia swojego programu nuklearnego tylko do celów cywilnych i rezygnacji z budowy bomby atomowej. Wtedy też ma nastąpić pełna normalizacja stosunków z państwami zachodnimi i zniesienie wszystkich sankcji.

Trudno jest przewidzieć i oszacować wszystkie pozytywne i negatywne następstwa malejących cen ropy naftowej. Z jednej strony niższe ceny ropy zahamują podwyżki kosztów produkcji i tym samym przyśpieszą tempo wzrostu gospodarczego w skali globalnej. Z drugiej strony malejące ceny osłabią gospodarki wielu państw eksporterów netto ropy naftowej, które będą musiały znacznie ograniczyć import wielu towarów i usług. To z kolei negatywnie wpłynie na gospodarki tych krajów, które znaczną część swojej produkcji eksportowały do krajów naftowych. Należy pamiętać, że spadek cen ropy naftowej oznacza dla jej importerów znaczną poprawę terms of trade, natomiast dla jej eksporterów pogorszenie tego wskaźnika. Na nowym „ładzie naftowym”, skorzystaliby więc najbardziej importerzy i najwięksi użytkownicy tego paliwa, a straciłyby te kraje naftowe, które ogromną większość swoich dochodów generują z eksportu ropy naftowej. Kwestią otwartą jest jednak pytanie, czy niedawna, kilkumiesięczna obniżka światowej ceny tego strategicznego surowca i związane z nią osłabienie pozycji quasi-kartelu OPEC oraz paru innych, największych producentów i eksporterów netto ropy naftowej, doprowadzi w najbliższej przyszłości do ukształtowania się nowego ładu naftowego?

Fot. fuelfix.com

Czytany 6066 razy