sobota, 28 luty 2015 08:32

Adam Gwiazda: Chiny coraz więcej inwestują za granicą

Oceń ten artykuł
(8 głosów)

prof. dr hab. Adam Gwiazda

W ostatnich kilku latach zarówno chińskie firmy państwowe, jak i prywatne zwiększyły swoją działalność inwestycyjną za granicą. Wszystkie te przedsiębiorstwa mają zapewnione poparcie rządu w Pekinie oraz największych państwowych instytucji finansowych. Jeszcze przy końcu lat 1970’ nie było oficjalnie zarejestrowanych w Chinach firm prywatnych. Natomiast w 1999 r. funkcjonowało w tym kraju ponad 10 mln przedsiębiorstw prywatnych, które w większości były firmami małymi i średnimi.

Przedsiębiorstwa prywatne stanowiły wówczas ponad 90% wszystkich zarejestrowanych firm w Chinach. W ciągu pierwszej dekady XXI w. liczba przedsiębiorstw prywatnych nieznacznie zmniejszyła się. Wg danych Narodowego Biura Statystyki Chin, w 2008 r. oficjalnie zarejestrowanych było 6,239 mln przedsiębiorstw prywatnych i 152 tys. państwowych. Przedsiębiorstwa państwowe stanowiły więc w tym roku 2,4% wszystkich przedsiębiorstw w tym kraju.

Pewną prawidłowością jest podejmowanie przez chińskie firmy, kontrolowane przez państwo, ekspansji w krajach, które posiadają duże zasoby surowców naturalnych, słabo rozwinięte instytucje państwowe i ryzykowne dla prowadzenia biznesu „otoczenie” polityczne. Natomiast prywatne firmy chińskie, tak jak wszystkie firmy prywatne, kierują się w swojej ekspansji zagranicznej motywami rynkowymi i inwestują przede wszystkim w tych krajach i tych branżach, gdzie można uzyskać możliwie najwyższe zyski.

Przez wiele lat Chiny były importerem netto kapitału. Dopiero w 2012 r. Państwo Środka zainwestowało więcej swojego kapitału za granicą aniżeli przyjęło. Przedsiębiorstwa chińskie zaczęły się więc umiędzynaradawiać stosunkowo późno. W latach 1991–1997 Rada Państwa ChRL wybrała 120 największych chińskich firm w takich „strategicznych sektorach” jak: górnictwo, energetyka, przemysł samochodowy, elektroniczny, maszynowy, stalowy, chemiczny, farmaceutyczny, transport, budownictwo i badania przestrzeni kosmicznej, które miały utorować drogę dla internacjonalizacji chińskich przedsiębiorstw. Rząd zapewnił im pełną ochronę przed zagraniczną konkurencją, szczodre subsydia i specjalne prawa w zakresie autonomicznego zarządzania i dysponowania zyskiem na potrzebne inwestycje. Celem było zwiększenie konkurencyjności największych firm chińskich i umożliwienie im swobodnego podejmowania decyzji odnośnie inwestowania za granicą tak, aby firmy te stały się konkurencyjne na rynku globalnym.

Europa – 80.24 mld USD

azjachiny01 

Azja – 66.64 mld USD

azjachiny02

Ameryka Północna – 91.24 mld USD

 azjachiny03

Afryka – 57.69 mld USD

azjachiny04

Bliski Wschód – 22 mld USD

 azjachiny05

Oceania – 57.77 mld USD

 azjachiny06

Ameryka Łacińska – 54.85 mld USD

 azjachiny07

*do końca I kwartału 2013 roku
Źródło: Heritage Foundation i „China Daily – European Weekly” 18-24.2013, s. 31.

Chińskie bezpośrednie inwestycje zagraniczne (BIZ) wynosiły w latach 1991–2000 średnio 2,3 mld USD rocznie, a w latach 2001–2004 niewiele więcej, bo 2,8 mld USD rocznie. Przy końcu 2004 r. skumulowane chińskie BIZ za granicą wynosiły 38,8 mld USD, czyli mniej więcej tyle samo, ile w tym samym czasie wynosiły BIZ Korei Południowej. Do 2011 r. Chiny były jednak większym odbiorcą BIZ aniżeli ich „eksporterem” i dopiero w 2012 r. chińskie BIZ były większe od analogicznych inwestycji, jakie zagraniczni inwestorzy ulokowali w Państwie Środka. Chińskie inwestycje za granicą wzrastały szczególnie szybko w latach 2005–2013, przy czym większość z nich, aż dwie trzecie wszystkich BIZ, lokowana jest od paru lat przez chińskie firmy w krajach gospodarczo wysoko rozwiniętych, a nie w krajach Afryki czy Ameryki Południowej. Coraz częściej są to inwestycje dużych firm prywatnych, które przejmują znane zachodnie marki. Taką transakcją było przejęcie w 2009 r. przez chiński koncern samochodowy Geely firmy Volvo w Szwecji, a w połowie 2013 r. inna chińska firma samochodowa rozpoczęła negocjacje w sprawie przejęcia francuskiego producenta samochodów Peugeot-Citroen. Z kolei chińska firma elektroniczna Lenowo, która w 2005 r. przejęła część amerykańskiej firmy IBM (produkcję komputerów), nabyła w ubiegłym roku większościowy udział w kanadyjskiej BlackBerry.

Wiele firm chińskich inwestuje od dawna także w USA. Najnowszym przykładem jest otwarcie 22 października 2013 r., przez chińską firmę Alibaba, filii w Stanach Zjednoczonych, która zamierza inwestować w nowo powstające tam internetowe start-upy. Innym przykładem jest nabycie w połowie października 2013 roku One Chase Manhattan Plaza w Nowym Yorku za 725 mln USD przez chiński konglomerat Fosun International Ltd. Jednak największą tego typu transakcją na rynku amerykańskim było nabycie w maju 2013 r. przez chińską firmę przetwórstwa mięsnego Shuanghui International Holdings Ltd. za kwotę 4,7 mld USD amerykańskiego koncernu Smithfield Foods Inc. Ogółem w latach 2005 do końca pierwszego kwartału 2013 r. firmy chińskie zainwestowały w Ameryce Północnej 91,24 mld USD, w Europie 80,24 mld USD, Azji 66,64 mld USD, Oceanii 57,77 mld USD, Afryce 57,69 mld USD, Ameryce Łacińskiej 54,85 mld USD i na Bliskim Wschodzie 22 mld USD. We wszystkich tych regionach, firmy chińskie zainwestowały najwięcej w sektorze energetycznym odpowiednio: 48% w Ameryce Północnej, 45% w Europie, 41% w Azji, aż 77% w krajach Bliskiego Wschodu, 39% w Afryce i tyleż samo w krajach Oceanii oraz 55% w Ameryce Łacińskiej.

Motywy ekspansji inwestycyjnej

Od połowy minionej dekady coraz więcej chińskich firm zaczęło inwestować za granicą, aby zarówno zapewnić sobie stabilne źródła dostaw surowców (z krajów Azji, Afryki i Ameryki Południowej) oraz uzyskać dostęp do najnowszych technologii i możliwości nabycia znanych marek globalnych w krajach zachodnich. W dalszym ciągu głównymi motywami, które skłaniają firmy chińskie do inwestowania za granicą w formie BIZ, fuzji i przejęć, jest dążenie do wsparcia eksportu i opanowania nowych rynków zbytu oraz utworzenia tam własnych ośrodków produkcyjnych i dystrybucyjnych. Innym motywem była, i jest nadal – sprzedaż nadwyżek towarów, których ze względu na nadmiernie rozbudowane w stosunku do popytu krajowego moce produkcyjne nie można sprzedać we własnym kraju. Chińskie firmy jak dotąd wykreowały niewiele własnych marek na rynku globalnym. Niektórzy przewidują jednak, że skala i wielkość produkcji chińskich firm i ich szybka ekspansja na rynku globalnym umożliwią wkrótce dotarcie chińskich marek nawet do tych konsumentów, którzy tradycyjnie kupowali marki zachodnie. Dotyczy to szczególnie takich produktów, jak meble, motocykle, a nawet samochody oraz sprzęt gospodarstwa domowego i ubrania – zarówno te tańsze, z „dolnej półki”, jak i te bardziej ekskluzywne.

Sporo jednak zależy od utrzymania dotychczasowego tempa i wielkości chińskich BIZ. W latach 2005–2013 tempo tych inwestycji przewyższało znacznie tempo wzrostu światowych inwestycji bezpośrednich. Należy zaznaczyć, że w omawianym okresie uległa więc dosyć zasadniczym zmianom struktura branżowa i w nieco mniejszym stopniu struktura geograficzna chińskich BIZ. Przede wszystkim zmalała rola przemysłu wydobywczego (górnictwa) i przemysłu przetwórczego jako do niedawna chętnie wybieranych branż przez chińskich inwestorów, a znacznie wzrosło znaczenie branż nowoczesnych działów gospodarki, jak usługi biznesowe, bankowość i finanse. Ponadto firmy chińskie inwestują w krajach zachodnich w rozbudowę infrastruktury drogowej i szczególnie w sektor energetyczny. Najwięcej chińskich BIZ do tego sektora napłynęło od 2005 r. do takich krajów, jak Szwajcaria (7,4 mld USD), Francja (6,5 mld USD) i Wielka Brytania (4,9 mld). Dla porównania w tym samym czasie chińscy inwestorzy ulokowali w rozbudowę sektora energetycznego Polski ok. 1,3 mld USD (zob. rys. 1).

Rysunek 1. Chińskie inwestycje w sektorze energetycznym krajów europejskich od 2005 r. w mln USD

 azjachiny08

Źródło: Heritage Foundation i „The Wall Street Journal - Europe” 18-20.10.2013.

Znacznym powodzeniem wśród chińskich inwestorów cieszą się w ostatnich kilku latach także Stany Zjednoczone. W 2005 r. wartość chińskich BIZ w tym kraju wyniosła tylko 2 mld USD, a w 2012 r. już ponad 8 mld USD. Wzrost chińskich BIZ byłby pewnie większy gdyby władze USA nie wprowadzały różnych utrudnień dla chińskich, a także dla innych zagranicznych inwestorów. Z jednej strony władze te, podobnie jak rządy większości państw świata, zachęcają zagraniczne firmy do inwestowania w ich kraju, szczególnie w formie BIZ, gdyż inwestycje takie tworzą miejsca pracy. Z drugiej jednak strony starają się skutecznie blokować nie tylko kupno niektórych amerykańskich przedsiębiorstw, lecz także udział firm chińskich w realizacji różnych projektów inwestycyjnych na obszarze Stanów Zjednoczonych. Przykładem może być odmowa administracji amerykańskiej na przejęcie przez Superior Aviation Bejing amerykańskiej firmy zagrożonej bankructwem Hawker Beechcraft. Zablokowano też przejęcia dwóch firm amerykańskich przez chiński koncern Huawei Technologies, a także nie udzielono zgody na budowę kompleksu elektrowni wiatrowych w stanie Oregon przez chińską firmę Sany. Prezes tej firmy Hiang Wenbo poskarżył się, że w USA wzrasta fala wrogości i uprzedzeń wobec chińskich inwestorów. Nie wszystkie bowiem odmowy przejęcia poszczególnych firm amerykańskich tłumaczyć można, tak jak to zwykle robi amerykańska administracja – względami bezpieczeństwa. Rynek amerykański staje się więc stopniowo coraz „trudniejszy” nie tylko dla inwestorów chińskich, lecz także dla wielu innych zagranicznych inwestorów. Chińskie firmy zwracają obecnie coraz większą uwagę na kraje europejskie, w tym także Polskę oraz na Azję, gdzie skutecznie konkurują z firmami japońskimi i południowo-koreańskimi oraz korporacjami ponadnarodowymi. Największym w Europie odbiorcą kapitałów z Państwa Środka jest Wielka Brytania, gdzie od 2005 r. do pierwszego kwartału 2013 r. napłynęło aż 17,8 mld USD chińskich BIZ. Natomiast najmniejszym powodzeniem wśród chińskich inwestorów cieszą się Niemcy, gdzie firmy chińskie zainwestowały w 2009 r. zaledwie 0,8 mld USD, a w tym samym roku firmy niemieckie zainwestowały w Chinach ponad 8,4 mld USD. Podobna dysproporcja wystąpiła w 2012 r., kiedy chińskie BIZ w Niemczech wyniosły nieco ponad 1,3 mld USD, a niemieckie BIZ w Chinach ok. 9 mld USD. Dysproporcja ta ulegnie, jak się wydaje, w najbliższych latach zmianie, gdyż firmy chińskie planują znaczne zwiększenie swoich inwestycji w Niemczech, a niektórym firmom niemieckim już nie opłaca się przenoszenie produkcji bardziej wyrafinowanych technicznie wyrobów do Chin.

Od joint-ventures do budowy własnych zakładów

Większość chińskich firm, takich jak Lenovo, Huawei czy HTC, stara się zwiększyć bezpośrednią sprzedaż swoich towarów w Niemczech przez sieć swoich hurtowni i sklepów. Dalsza ekspansja tych firm w RFN pociągnie za sobą uruchomienie własnych zakładów produkcyjnych i serwisowych, co przyczyni się do większego napływu chińskich BIZ do Niemiec, a także do niektórych innych krajów Unii Europejskiej. Wiele bowiem firm chińskich jest zainteresowanych pozyskaniem zachodnioeuropejskich technologii a jednym ze sposobów ich pozyskania jest utworzenie z firmą europejską joint-venture. Jednak tego rodzaju tworzenie wspólnych przedsiębiorstw wymaga uzyskania zgody władz unijnych, które starają się zapewnić wszystkim firmom jednakowe warunki dla działalności bazując na zasadach „uczciwej” konkurencji. Takim przykładem było sprawdzenie wniosku chińskiej korporacji Sinochem w sprawie utworzenia wspólnego przedsiębiorstwa z holenderskim koncernem DSM. Po drobiazgowej ocenie czy joint-venture nie doprowadzi do powstania dominującego podmiotu w tej branży, ostatecznie władze UE wydały zgodę na utworzenie tego chińsko-holenderskiego przedsiębiorstwa. Jest to przykład prawno-regulacyjnych barier, jakie UE stawia na drodze przyszłych przejęć firm europejskich przez firmy chińskie. Kwestią otwartą jest pytanie, czy tego rodzaju bariery mają większy sens w pogrążonej w kryzysie gospodarczym Europie?

W erze globalizacji te kraje, które nie zabiegają o zagraniczne kapitały, a starają się ograniczyć ich napływ, hamują, tym samym, własne możliwości rozwojowe. Jednym z argumentów, mających uzasadnić różnego rodzaju restrykcje wobec firm chińskich jest stwierdzenie, że ich fuzje z firmami europejskimi czy amerykańskimi mają tez na celu przejęcie znanych i cenionych marek. Jeżeli jednak nowy właściciel takiej marki (np. przejętej w 2011 r. przez chińską firmę szwedzkiej marki Volvo) kojarzy się z produktami niskiej jakości, to dochodzi zwykle do szybkiej deprecjacji tej marki na rynku globalnym. Oprócz pozyskiwania poprzez fuzje i przejęcia nowoczesnych technologii, chińskie firmy starają się także w ten sam sposób pozyskiwać cenione przez konsumentów na całym świecie marki globalne i w dalszej perspektywie tworzyć własne marki.

Szczególną aktywność w tej dziedzinie przejawiają największe chińskie korporacje transnarodowe, których w 2002 r. było 12 w gronie pięciuset największych na świecie korporacji ponadnarodowych. Wspomniane firmy chińskie łącznie dysponowały wówczas kapitałem 30 mld USD zainwestowanych za granicą i zatrudniały tam (z wyłączeniem samych Chin) ponad 20 tys. pracowników. Z kolei w 2005 r. na liście amerykańskiego dwutygodnika „Fortune” znalazło się 15 chińskich korporacji ponadnarodowych, czyli więcej niż południowokoreańskich (11) natomiast w 2014 r. na tej liście było już 26 chińskich firm ponadnarodowych, tzn. prowadzących działalność gospodarczą w więcej niż kilkunastu krajach świata.

Wprawdzie niektóre z tych korporacji są firmami państwowymi, jak np. China National Offshore Oil Corporation czy China State Construction Engineering Corporation, ale znajdują się wśród nich także dynamiczne rozwijające się firmy prywatne, takie jak SINOPEC, Bank of China, China National Petroleum Company, Sinochem, COFOC i Shanghai Boasteel. Należy podkreślić, że na liście „Fortune Global 500” głównym kryterium oceny stopnia internacjonalizacji danej firmy są dochody ze sprzedaży za granicą oraz współczynnik zysku netto w stosunku do dochodów. Zwraca uwagę fakt, że najczęstszym „sposobem globalizacji” firm chińskich jest ich ekspansja do sąsiadujących z Chinami krajów (48% chińskich firm transnarodowych). Na drugim miejscu znajdują się strategiczne alianse i joint-ventures (39%), a na trzecim bezpośrednie przejęcia (13%). W minionych kilku latach te dwa ostatnie „sposoby” globalizacji firm chińskich zyskują przewagę nad pierwszym. Obecnie bardzo niewiele chińskich firm (zresztą nie tylko chińskich) byłoby w stanie zbudować od podstaw fabryki w różnych krajach i przede wszystkim, wytwarzać w nich konkurencyjne produkty markowe. Zajęłoby im to co najmniej 10 lub nawet 15 lat i w tym czasie firmy te szybko wypadłyby z „globalnej gry”. Tak więc firmy chińskie postawiły na przejęcia firm zagranicznych.

Przeszkody w umiędzynaradawianiu firm chińskich

Jednak firmy chińskie jako „spóźnialscy” w procesie globalizacji przedsiębiorstw, który rozpoczął się już w drugiej połowie XX w., napotykają obecnie na różne przeszkody. Niektóre z nich tkwią w samej strukturze własnościowej wielu tych firm, w których rząd Chin posiada zwykle większościowy udział. Dlatego też poszczególne państwa czasami nie zezwalają na przejęcie ich przedsiębiorstw przez firmę chińską, będącą w większości firmą państwową. Przykładem takiej postawy była odmowa sprzedaży chińskiej firmie CONOOC amerykańskiego koncernu Unocal w lipcu 2005 r. czy też innej chińskiej firmie Minmetals kanadyjskiego przedsiębiorstwa z branży górniczej Noranda na początku 2005 r. Często rządy poszczególnych państw blokują dostęp do swoich strategicznych sektorów (przy czym różne państwa mają swoje własne wykazy strategicznych branż) firmom zagranicznym, nie tylko chińskim. Przykładowo w 2002 r. rząd Rosji nie zezwolił na przejęcie przez chińską korporację SINOPEC dziewiątego co do wielkości rosyjskiego koncernu naftowego Slawnet. Zdarza się to także między zaprzyjaźnionymi ze sobą krajami. Przykładem takiej postawy może być zablokowanie w 2001 r. przez rząd Australii próby przejęcia przez brytyjsko-holenderski koncern Shell australijskiej firmy Woodside Company, gdyż takie przejęcie „nie leżałoby w interesie Australii”. W takich i podobnych przypadkach nie tylko firmom chińskim pozostaje pogodzić się z faktem, że pewne firmy zagraniczne są z różnych, politycznych i innych, względów poza ich zasięgiem i nie można ich po prostu kupić za żadne pieniądze. Ponadto firmy chińskie nie mają takich doświadczeń w przejmowaniu firm zagranicznych, jak przedsiębiorstwa zachodnie. Dlatego też często nie potrafią odpowiednio „poruszać się” w globalnej przestrzeni i tworzyć korzystnych dla siebie joint-ventures lub przejmować na warunkach rynkowych, bez przepłacania, innych firm i ich marek globalnych. Często też nie potrafią utrzymać nabytych marek globalnych, co jest skutkiem złego zarządzania tymi markami.

Z drugiej jednak strony największe firmy chińskie wykazują ogromną ambicję i zdecydowanie dążą do umiędzynarodowienia swojej działalności. Należy tu wspomnieć także o presji, jaką na te firmy wywierają zagraniczne korporacje ponadnarodowe, które od wielu lat inwestują w Chinach. Korporacje te uzyskują w niektórych sektorach gospodarki chińskiej pozycję dominującą. Nasilająca się konkurencja ze strony tych korporacji zmusza poniekąd firmy chińskie do ekspansji na zewnątrz własnego kraju. Zjawisko to uległo nasileniu po 2007 r., kiedy władze Chin, zgodnie z zaleceniami WTO (Światowej Organizacji Handlu), zliberalizowały dostęp do sektora usług. Od tego roku także szereg firm zagranicznych podjęło działalność w tym sektorze, a z kolei niektóre, mniej konkurencyjne firmy chińskie musiały podjąć ekspansję za granicą i poszukać dla siebie innych rynków. Ekspansję chińskich firm silnie popierają władze Chin, które dysponują ogromnymi rezerwami dewizowymi. Przy końcu 2005 r. rezerwy te wynosiły ok. 770 mld USD, są pod koniec 2013 r. wyniosły już ponad 3,6 biliona USD. Chiny mają niemały problem z ich rentownym ulokowaniem. Część tych rezerw przeznaczają na zakup mniejszościowych lub większościowych pakietów akcji zagranicznych przedsiębiorstw oraz na kredyty udzielane poszczególnym krajom rozwijającym się, ale większość tych rezerw nadal przeznaczają na zakup amerykańskich obligacji podtrzymując, tym samym, kurs wymienny amerykańskiego dolara

Ekspansja zagraniczna chińskich banków

Oprócz chińskich firm produkcyjnych i handlowych, także banki kontrolowane przez rząd Chin podjęły w ostatnich kilku latach ekspansję zagraniczną. Pierwotnym celem miało być udzielanie kredytów i wsparcia kapitałowego chińskim firmom prowadzącym działalność gospodarcza za granicą. Jednak banki te udzielają także pożyczek w dewizach nie tylko firmom chińskim, lecz także firmom zagranicznym prowadzącym działalność gospodarczą w Chinach (por. z rys. 2).

Rysunek 2. Pożyczki zagranicznex udzielone przez większexx chińskie banki w mld USD

mld USD

azjachiny09

x – łącznie z pożyczkami udzielonymi w dewizach w Chinach.
xx – ICBC, Construction Bank, China Development Bank i China Eximbank.

Źródło: „The Economist” 13.11.2010, s. 86.i „The Wall Street Journal” 24.10.2013, s.21.

Częstym kryterium przyznawania firmom chińskim, działającym za granicą, pożyczek na stosunkowo niski procent jest po prostu rekomendacja władz Chin czy też różnie pojmowany „interes ogólnonarodowy”. Dotyczy to wypadków preferencyjnego finansowania zakupów przez firmy chińskie ważnych dla gospodarki chińskiej przedsiębiorstw zagranicznych czy np. zakupów ziemi pod uprawę zbóż w poszczególnych krajach świata lub udziałów w złożach ropy naftowej i innych surowców naturalnych. Niewątpliwie kredyty udzielane firmom chińskim na preferencyjnych warunkach ułatwiają im prowadzenie ekspansji na rynkach zagranicznych. Jednak preferencyjne kredyty nie są rzecz jasna jedynym motorem napędzającym tę ekspansję.

Sieci guanxi

Czynnikiem ułatwiającym zarówno ekspansję eksportową, jak i kapitałową, jest uczestnictwo firm chińskich oraz firm zagranicznych, prowadzących działalność gospodarczą w Chinach, w sieciach guanxi. Należy do nich ogromna większość prowadzących działalność gospodarczą w tym kraju. Istotne znaczenie ma tu nie tylko liczba firm prywatnych w Chinach, lecz także sposoby prowadzenia przez nie działalności gospodarczej oraz ich zachowania strategiczne. Przedsiębiorstwa te (dotyczy to także firm zagranicznych działających na rynku chińskim) powiązane są ze sobą sieciami nieformalnych relacji zwanymi guanxi. Niektórzy tym mianem określają nawy typ kapitalizmu funkcjonującego w Chinach, a także w Hongkongu i na Tajwanie.

Pojęcie guanxi jest dosyć wieloznaczne. Samo słowo guan oznacza drzwi, co ma przybliżyć strony do siebie. Rozumiane jest również jako bariera oraz łącznik między dwiema strona W wolnym rozumieniu oznacza wejście do wspólnoty (jesteś jednym z nas), która dba o swoich członków. Wspólnota jest pojmowana w kategoriach zarówno społecznych, politycznych, jak i ekonomicznych. Dbałość o współtowarzyszy sieci jest konkretna i wymierna. Możliwość tworzenia dodatkowej wartości poprzez wzajemne świadczenie usług jest głównym motorem tworzenia guanxi. Innymi słowy, guanxi oznacza nieformalne relacje interpersonalne i wymianę przysług dla ułatwienia prowadzenia działalności gospodarczej nie tylko na ogromnym rynku chińskim, lecz na rynkach międzynarodowych, na których od kilkunastu lat działają też firmy chińskie. Sieci guanxi wyróżniają się pewnymi specyficznymi cechami, do których należą m.in. transfer relacji, ich wzajemność oraz złożoności struktury powiązań. Transfer relacji polega na tym, że w przypadku powiązań pośrednich guanxi strony mogą nawiązać relacje jedynie przez pośrednika. Jeśli firma A ma powiązania guanxi z przedsiębiorstwem B, a to z organizacją C, to relacje między A i C mogą być nawiązane tylko, gdy przedsiębiorstwo B przedstawi sobie strony A.

Uczestnictwo w guanxi ma ogromne znaczenie, jeśli chodzi o ograniczenie stopnia ryzyka. Jeśli bowiem w transakcjach z obcymi stronami pośredniczy przedsiębiorstwo, będące w relacjach guanxi miedzy nimi, to owe transakcje są obarczone znacznie niższymi kosztami transakcyjnymi. Gwarantem uczciwości transakcji jest pośrednik, gdyż między nim a zainteresowanymi stronami poziom zaufania jest wysoki, spowodowany drakońskimi karami za działania oportunistyczne, włącznie z usunięciem z guanxi, co jest jednoznaczne z upadkiem nieuczciwego przedsiębiorstwa. Kwestią dyskusyjną jest jednak to, czy przedsiębiorstwa uczestniczące w guanxi można określić mianem przedsiębiorstw uczciwych. Bo przecież w ten niezbyt uczciwy sposób wyświadczania sobie różnych przysług i przydzielania „po znajomości” różnych zamówień firmy uczestniczące w guanxi zwiększają przewagę konkurencyjną kosztem przedsiębiorstw przestrzegających reguł gry rynkowej. Nie ma tu znaczenia, że członkowie guanxi kierują się zasadami wypracowanymi przez wieki, że reguły te nie mają charakteru skodyfikowanego, nie są niegdzie spisane, a jedynie przekazywane w formie ustnej lub rytuałów. Prawdą jest, że gdyby nie uczestnictwo w guanxi, to wiele firm działających w Chinach, w tym także firm zagranicznych, przestałoby istnieć. Zdają sobie z tego sprawę nie tylko menedżerowie firm zagranicznych, działających w Chinach, którzy w guanxi upatrują specyficzne sieci, umożliwiające naruszanie podstawowych zasad rynkowych, jakimi są wolność i swoboda wyboru oparte na kryteriach ekonomicznych. Jednak w guanxi wykorzystuje się także obowiązującą w ramach tej sieci zasadę wzajemności do szantażowania partnerów biznesowych i siłowego skłonienia ich do pożądanych działań.W działaniach uczestników sieci guanxi można więc upatrywać przynajmniej jedną z przyczyn przewagi konkurencyjnej firm chińskich oraz niektórych firm zagranicznych, działających w Chinach, które również są uczestnikami guanxi. Firmy te wykorzystują nie tylko swoje relacje w ramach guanxi, jakie posiadają na rynku chińskim, lecz tworzą podobne sieci powiązań na rynkach międzynarodowych. Często więc nie tylko niskie koszty działalności (w tym także niskie koszty pracy) firm chińskich są największym ich atutem w walce konkurencyjnej z lokalnymi przedsiębiorstwami poszczególnych krajów. Tym atutem są dla firm chińskich także korzyści, jakie im zapewnia uczestnictwo w sieciach guanxi nie tylko na rynku chińskim, lecz także na rynku globalnym.

W okresie ostatnich kilku lat nastąpiła dosyć znaczna poprawa wizerunku firm chińskich inwestujących za granicą. Do niedawna były one postrzegane głównie jako nabywcy surowców naturalnych i udziałów w przedsiębiorstwach górniczych. Jednak od kilku lat chińskie przedsiębiorstwa ponadnarodowe inwestują coraz więcej w krajach zachodnich i przejmują tam firmy wytwarzające markowe towary o zawartości wysokiej technologii. Dlatego też firmy chińskie działające na rynku globalnym coraz szybciej adaptują się do nowego otoczenia międzynarodowego oraz przejmują wzorce i normy działania przedsiębiorstw zachodnich.

Bibliografia:
Cieślak E., Efekt smoka. Skutki ekspansji Chin od roku 1978, Warszawa 2012.
Cygler J., Guanxi – chińska koncepcja sieci, „Przegląd Organizacji” 2011, nr 6.
Geely buys Volvo, „The Economist” 2011, nr 14.
Góralczyk B., Chińczycy zwiększają zagraniczne inwestycje, Portal:„Obserwatorfinansowy.pl”.
Gwiazda A., Globalna ekspansja gospodarcza Chin, Bydgoszcz 2913.
Gwiazda A., Samotny smok, Portal: www.wsensie.pl 8.02.2015.
Hanemann T., Rosen D.H., China Invest in Europe. Patterns, impacts and policy implications, London 2012.
International trade and foreign direct investment 2013, Eurostat, Luxembourg 2013.
Li T., Sun X., i Zou L., State ownership and corporate performance: a quintile regression of Chinese listed companies, „China Economic Review” 2009, nr 20.
Mathews J.A., Dragon multinationals: new players in 21 st century globalization, “Asia Pacific Journal of Management” 2006, nr 7.
Ramasamy R., Young M., i S.Loforet, China,s outward foreign direct investment: location choice and firm ownership, “Journal of World Business” 2012, nr 47.
Wilson D., The economics of quanxi capitalism, “Hong Kong Business” 2001, nr 225.
World Investment Report 2013, Geneva 2013.

Czytany 6302 razy Ostatnio zmieniany sobota, 28 luty 2015 08:55